Zamieszanie to mało powiedziane. W tej chwili nikt w Egipcie nie wie, jakie są kryteria podejmowania decyzji o zakazie wychodzenia w Morze Czerwone wszelkich jednostek pływających. "Zamykanie morza" pojawia się nagle. Organizatorzy rejsów tracą setki tysięcy dolarów dziennie, a turyści mają powoli dość. O planowaniu swojego wypoczynku mogą zapomnieć.