Można dogłębnie rozpatrywać istotę zagadnienia, czytając biografię Izabeli Czartoryskiej pióra Adama Zamoyskiego, historyka skrupulatnego i pracowitego, pozbawionego jednak nerwu literackiego, a to czyni z portretu tej barwnej kobiety suchy zapis oscylografu. Odrobina wyobraźni ożywia jednak sprawozdanie z życia, odsłaniając przed nami portret oryginalnej, dynamicznej i kreatywnej kobiety.
Była niewątpliwie człowiekiem swej epoki. To rodzina decydowała, z kim zwiąże swój los. Izabela de domo Flemming (1745 – 1835) była córką niemieckiego arystokraty i kanclerzanki litewskiej Antoniny Czartoryskiej. Jej małżeństwo musiało zostać zawarte wewnątrz Familii, zatem już jako szesnastolatka poślubiła Adama Kazimierza Czartoryskiego, któremu to nakazano, a co uczynić miał z obrzydzeniem. Niemniej, jak zauważa autor biografii, ich relacje jakoś się ułożyły, a dziewczyna w roli małżonki zaczęła
dorosłe życie.
Na przykład rozpoczęła europejskie wojaże. I tak w 1762 roku Czartoryscy udali się do Paryża. „Aby uniknąć obowiązujących formalności i wymagań etykiety, Izabela – jak to sama przyznała – zdecydowała się podróżować w mundurze oficera pułku piechoty, co okazało się nie do końca dobrym pomysłem. «Kiedy płynęliśmy Renem – wspominała – dowiedziałam się, iż w Moguncji jest kiermasz, i uparłam się, iż musimy się tam zatrzymać. Zszedłszy ze statku, pogubiłam męża w natłoku, przestraszyłam się i nie wiedząc, co począć, schroniłam się do sklepu»”. Sklepikarka, lubieżna grubaska, natychmiast objęła Izabelę i zaczęła się do niej dobierać, dopóki się nie zorientowała, obmacując ją, iż nie ma do czynienia ze ślicznym młodzieńcem. Później Izabela, która nie była pięknością, choć wyróżniał ją wdzięk i seksapil, nie tak prędko się frasowała…



