Dzieci

Chociaż Kasia była wzorową synową i żoną, zniszczyła nie tylko własne małżeństwo, ale również samą siebie
Prezent na Nowy Rok – czyli jak tata z synkiem postanowili naprawić błąd przedszkolnej Snieżynki i sprawić uśmiech smutnemu Koledze, który nie dostał upominku na uroczystości tuż przed sylwestrem
Jak mój mąż potajemnie wspierał swoją mamusię, a ja nie miałam czym ubrać naszej córki i musiałam cerować dziecięce skarpetki
Ciocia Marysia została moją drugą mamą: historia o tym, jak po śmierci mamy zyskałam rodzinę, wsparcie i prawdziwą matczyną miłość
Niechciana Potrzebna Wnuczka: Kogo Naprawdę Obejmie Miłość Babci Słowikowej?—Poruszająca Historia Małej Kariny, Matczynej Siły i Walki z Oczekiwaniami Rodziny w Letnim Polskim Miasteczku
Dziecko nie powinno podróżować w foteliku w kurtce. Pasy nie działają wtedy prawidłowo
Przyjaciółka zapomniała się rozłączyć po rozmowie telefonicznej, a Zosia przypadkiem podsłuchała, co jej najbliżsi znajomi naprawdę myślą o niej i jej rodzinie – to wydarzenie zmieniło ich relacje na zawsze
Nie tylko opiekunka – historia Alicji, studentki pedagogiki, która dzięki pracy wieczornej niani dla samotnego ojca Bogdana i jego córek bliźniaczek odnajduje swoje powołanie, a niespodziewanie także miłość oraz nową rodzinę w sercu współczesnej Warszawy
Gdy byłam w pracy, mąż poszedł odebrać dzieci, a kiedy do niego podeszłam, nie otworzył mi drzwi.
34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jak zagra powiat konecki? Harmonogram imprez
Polska zablokuje social media dla dzieci? Kluczem ma być mObywatel
Chociaż Lucyna była wzorową synową i żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale także samą siebie
Gorycz na dnie duszy: „Już dawno powinieneś trafić do domu dziecka! Wynoś się z naszej rodziny!” – krzyczałam łamiącym się głosem do kuzyna Dymka, którego kiedyś kochałam jak brata. Dziecięca fascynacja, rodzinne spotkania przy polskim stole, podziw dla jego rysunków… wszystko zmieniło się po śmierci jego mamy. Przygarnęliśmy go, choć jego własny ojciec umył ręce. Dymek, starszy o dwa lata, od pierwszego dnia zaczął wyliczać swoje żądania: kolejka elektryczna, magnetofon, jeansy, kurtka z Pewexu… Rodzice spełniali wszystko, a on odwdzięczał się kłamstwami, kradzieżą mojej skarbonki i podrywaniem mnie, a później moich koleżanek. Nikt nie chciał o tym słuchać, a kiedy podniosłam głos, odwrócił się ode mnie na zawsze. Rodzina już wcześniej znała jego drugie oblicze, ale nikt nie ostrzegł nas na czas. Dymek został w końcu mężem nieugiętej Kaśki, która latami znosiła jego zdrady, kłamstwa i opuszczenie, także wtedy, gdy zamieszkał z inną w Kazachstanie. Po latach Dymek wrócił, został wzorowym katolikiem, mają wnuki… Ale ja do dziś nie potrafię przełknąć goryczy tej historii, choćby z miodem.
Garmin zrobił dobry zegarek AMOLED dla dzieci. Sprawdź premierę i cenę nowości
Życie po dzieciach nigdy nie wróci do normy. Rodzicielstwo to wyzwania i kompromisy
Ciocia Marysia została moją drugą mamą: Jak po stracie rodziców odnalazłam prawdziwą rodzinę dzięki niezwykłej kobiecie, która pokochała mnie jak własną córkę
Nie chcę, żeby twój syn mieszkał z nami po ślubie: Poruszająca opowieść o ojcu, który wybrał dziecko zamiast wybranki serca
Jak można być taką matką? Oddała syna do domu dziecka, bo nie chciała walczyć o jego zdrowie – chłopiec miał zaledwie cztery lata
Zrobię z niego prawdziwego człowieka! – Mój wnuk nie będzie leworęczny! – oburzyła się pani Tamara. Darek spojrzał na teściową, zirytowany. – Co w tym złego? Staś taki się urodził, to jego cecha. – Cecha! – prychnęła Tamara. – To nie żadna cecha, tylko niedorozwój. Od zawsze prawa ręka była tą adekwatną, a lewa od diabła. Darek ledwo powstrzymał śmiech. XXI wiek, a teściowa myśli jak babcia ze wsi. – Pani Tamaro, medycyna już dawno… – Nie interesuje mnie twoja medycyna – przerwała mu. – Swojego syna oduczyłam, i wyrósł na normalnego człowieka. Oduczcie Stasia, póki czas. Potem mi podziękujecie. Odwróciła się i wyszła z kuchni, zostawiając Darka z niedopitą kawą i dziwnym posmakiem po rozmowie. Na początku Darek nie przywiązywał do tego wagi – teściowa i jej staromodne poglądy, po prostu każda generacja ma swój bagaż uprzedzeń. Obserwował, jak Tamara delikatnie poprawia wnuka przy stole, przekłada mu łyżkę z lewej do prawej i myślał: nic się nie stanie, dziecięca psychika jest plastyczna, babcine fanaberie nie zrobią mu krzywdy. Staś był leworęczny od urodzenia. Darek pamiętał, jak już mając półtora roku wyciągał do zabawek lewą rączkę, później rysował – nieporadnie, po dziecięcemu, ale zawsze lewą. To wydawało się zupełnie naturalne, adekwatne – taka część Stasia jak kolor oczu czy pieprzyk na policzku. Dla Tamary wszystko wyglądało inaczej. Leworęczność była dla niej błędem natury, który trzeba natychmiast naprawić. Zawsze, gdy Staś sięgał po kredkę lewą dłonią, jej usta zaciskały się tak, jakby robił coś nieprzyzwoitego. – Prawą, Stasiu. Prawą bierz. – Znowu swoje? W naszej rodzinie nie było i nie będzie leworęcznych. – Sławka odukałam, ciebie też oduczę. Darek raz usłyszał, jak opowiadała córce o tym swoim „osiągnięciu” – małym Sławku, który był „również niewłaściwy”, ale matka gwałtownie się zorientowała. Przywiązywała rękę, pilnowała każdej czynności, karała za nieposłuszeństwo. I proszę, dorosły, normalny mężczyzna. Była z tego taka dumna, tak pewna swojej słuszności, iż Darek poczuł dreszcz niepokoju. Zmiany w zachowaniu syna zauważył dopiero po czasie. Najpierw były to drobiazgi – Staś zwlekał, sięgając po coś ze stołu, ręka zawisała w powietrzu, jakby rozwiązywał arcytrudny rebus. Zaczął oglądać się za babcią, sprawdzając kątem oka: patrzy czy nie? – Tato, którą ręką mam brać? Staś zapytał przy kolacji, niepewnie patrząc na widelec. – Którą ci wygodniej, synku. – Ale babcia mówi… – Babci nie słuchaj, rób po swojemu. Ale Staś już nie czuł się pewnie. Mieszał się, upuszczał przedmioty, zawieszał w połowie ruchu. Jego pewne, dziecięce gesty zmieniły się w ostrożne, niezdarne ruchy. Jakby przestał ufać własnemu ciału. Ola wszystko widziała. Darek zauważał, jak przygryza wargę, gdy matka znów przekłada Stasiowi łyżkę. Jak odwraca wzrok, gdy Tamara zaczyna swoje wykłady o „prawidłowym wychowaniu”. Wychowała się pod tym walcem matczynej woli. Nauczyła się jednego – nie dyskutować i po prostu przetrwać burzę. Darek próbował rozmawiać. – Ola, to przecież chore. Spójrz na niego. – Mama chce dobrze. – Jaka różnica co chce? Widzisz co się z nim dzieje? Ola tylko wzruszała ramionami i uciekała od tematu. Lata uległości okazały się silniejsze od instynktu matki. Z każdym dniem było gorzej. Tamara wyraźnie nabrała ochoty. Już nie tylko poprawiała wnuka – komentowała każdy jego ruch. Chwaliła, gdy Staś przez przypadek używał prawej dłoni. Wzdychała z dezaprobatą, gdy lewą. – No widzisz, Stasiu, da się! Trzeba tylko się postarać. Ze Sławka zrobiłam człowieka, z ciebie też zrobię. Darek postanowił rozmówić się z teściową. Wybrał moment, gdy Staś bawił się w swoim pokoju. – Pani Tamaro, zostawmy dziecko w spokoju. On jest leworęczny i to normalne. Proszę go nie oduczać. Reakcja przerosła wszystko – Tamara tak się nadęła jakby ją obraził. – Ty będziesz mnie uczyć? Troje dzieci wychowałam, a ty mnie będziesz pouczał? – Nie pouczam. Proszę, niech pani nie męczy mojego syna. – Twojego? A córki geny tam nie są? To i mój wnuk! I nie pozwolę, żeby rósł… taki. Słowo „taki” wypowiedziała z obrzydzeniem, jakby mówiła o czymś wstydliwym. Darek zrozumiał: polubownie się nie da. Następne dni zamieniły się w wojnę pozycyjną. Tamara ostentacyjnie ignorowała zięcia, zwracając się wyłącznie przez córkę. Darek rewanżował się tym samym. Między nimi wisiała ciężka, lepka cisza, czasem przerywana krótkimi spięciami. – Ola, powiedz mężowi, iż zupa na kuchence. – Ola, powiedz mamie, iż sam się obsłużę. Ola biegała między nimi blada i wykończona. A Staś coraz częściej chował się w kąt z tabletem, starając się być niewidzialny. Pomysł przyszedł Darkowi w sobotni poranek, gdy Tamara celebrowała gotowanie barszczu. Kroiła kapustę szybkim, pewnym ruchem, tak jak robiła to od lat. Darek stanął za jej plecami. – Źle pani kroi. Ani nie spojrzała. – Słucham? – Kapustę trzeba cieniej, wzdłuż włókien, nie w poprzek. Westchnęła i kontynuowała. – Poważnie – nie odpuszczał. – Tak się nie robi. To źle. Chce pani, pokażę? Sięgnął po nóż. Tamara odsunęła dłoń. – Oszalałeś? – Nie. Chcę tylko, żeby pani robiła dobrze. Tu, za dużo wody, tu ogień za duży, buraczki nie tak wrzucane. – Całe życie tak robiłam! – To nie argument. Trzeba się oduczyć. Zacznijmy od nowa. Tamara zamarła z nożem w powietrzu. Na twarzy miała autentyczne zdumienie. – Co ty pleciesz? – To samo, co pani mówi Stasiowi każdego dnia. Oduczać. Tak się nie robi. Inna ręka, inna metoda. – To co innego! – Niby czym? Tamara odłożyła nóż, jej policzki pociemniały z oburzenia. – Porównujesz moje gotowanie z… Ja zawsze tak robiłam! Mnie tak wygodnie! – A Stasiowi wygodnie lewą. Ale jego chce pani zmieniać. – On dziecko, on się jeszcze zmieni! – A pani dorosła z nawykami nie do zmiany, prawda? To czemu pani chce go złamać? Tamara zacisnęła usta, jej oczy zabłysły złością. – Jak śmiesz? Ja wychowałam troje dzieci! Sławka oduczyłam i nic mu nie jest! – A jest szczęśliwy? Pewny siebie? Cisza. Darek wiedział, iż trafił w czuły punkt. Sławek mieszkał w innym mieście i odwiedzał matkę rzadko. – Chciałam dobrze – głos Tamary zadrżał – zawsze chciałam dobrze. – Wierzę. Ale pani „dobrze” to „jak ja sobie wymyśliłam”. A Staś to osobny człowiek. Mały, ale osobny. I jego cech nie dam sobie wykręcać na siłę. – Będziesz mnie uczyć?! – Będę, jeżeli nie przestanie pani. Będę komentował każde pani działanie. Każdy gest, nawyk. Zobaczymy jak pani wytrzyma. Stali naprzeciw siebie – zięć i teściowa, obydwoje na granicy wytrzymałości. – To podłe i dziecinne – wycedziła Tamara. – Tylko tak można pani coś uświadomić. Coś w niej się złamało. Wyglądała nagle starzej i słabiej. – Przecież z miłości… – nie dokończyła. – Wiem. Ale pora zmienić sposób okazywania tej miłości. Inaczej nie zobaczy już pani wnuczka. Barszcz na kuchence wykipiał. Nikt choćby nie drgnął. Wieczorem, gdy Tamara zamknęła się w pokoju, Ola usiadła przy Darku na kanapie. Milczała długo, opierając głowę o jego ramię. – Mnie nikt w dzieciństwie tak nie bronił – wyszeptała. – Mama zawsze wiedziała lepiej. Zawsze. A ja po prostu… poddawałam się. Darek przytulił żonę. – W naszej rodzinie twoja mama już nikomu nie będzie narzucać swojej racji. Ola skinęła głową, ściskając mocno jego dłoń. A z pokoju dziecięcego słychać było cichy szelest kredek po papierze. Staś rysował. Lewą ręką. Nikt już nie mówił, iż to nie tak. Zrobię z niego prawdziwego człowieka! – czyli jak z uporem godnym polskiej babci próbować oduczyć wnuka leworęczności i co z tego (nie) wynikło
Szwagierka korzystała z luksusowych wakacji, gdy my tkwiliśmy w remoncie starego domu, a teraz chce u nas wygodnie zamieszkać – choć wcześniej odrzuciła wspólne inwestycje i zostawiła swoją połowę w ruinie!
Chociaż Lucyna była wzorową synową i żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale także samą siebie – historia dziewczyny z domu dziecka, która trafiła pod skrzydła teściowej, wierząc w jej dobre intencje, a przez lata podporządkowywała się złotym radom o idealnej żonie, aż w końcu wyczerpana walką o perfekcję straciła zdrowie, wsparcie bliskich i zdecydowała się na rozwód
Strażacy z Lublina wspierają WOŚP – dołącz do festynu w Galerii Olimp!
Jak można być taką matką?! Oddała swojego 4-letniego synka do domu dziecka, bo nie chciała go leczyć – historia walki i cudownej adopcji w polskiej rodzinie
Nie będę mogła zostać twoją mamą ani pokochać cię jak własne dziecko, ale będę się o ciebie troszczyć i nie powinieneś się na mnie gniewać. Przecież u nas będziesz miał lepiej niż w domu dziecka Dziś był ciężki dzień. Jan chował swoją siostrę. Może nie była najlepsza, ale była bliska. Nie widzieli się prawie pięć lat i przyszła tragedia. Wiktoria, jak mogła, wspierała męża, starając się wziąć na siebie większość obowiązków. Po pogrzebie czekała ich jeszcze jedna, niemniej poważna sprawa. Irina, siostra Jana, zostawiła małego synka. Wszyscy krewni, którzy tego dnia przyszli pożegnać Irinę, jednogłośnie uznali, iż to właśnie młodszy brat powinien zająć się chłopcem. Kto, jak nie wujek, ma zatroszczyć się o dziecko? Nie było dyskusji, bo to było oczywiste, iż tak właśnie jest najlepiej. Wiktoria to rozumiała i nie była temu specjalnie przeciwna, ale miała jeden „ale”. Nigdy nie chciała dzieci – ani swoich, ani cudzych. To była decyzja podjęta dawno temu. Szczerze powiedziała o tym Janowi przed ślubem, a on nie przejął się za bardzo. W wieku dwudziestu lat mało kto myśli o dzieciach. Nie i nie – będą żyć dla siebie, tak postanowili dziesięć lat temu. A teraz miała przyjąć całkiem obce dziecko. Nie było wyjścia – Jan nigdy nie oddałby siostrzeńca do domu dziecka, a Wiktoria choćby nie ośmieliłaby się zacząć takiej rozmowy. Wiedziała, iż nigdy nie pokocha tego chłopca, a tym bardziej nie zastąpi mu matki. Chłopiec był bardzo dojrzaly jak na swój wiek, i Wiktoria postanowiła powiedzieć mu szczerze wszystko. – Wojtek, gdzie byś wolał mieszkać – z nami czy w domu dziecka? – Chcę mieszkać w domu… sam. – Ale nie pozwolą ci mieszkać samemu, masz zaledwie siedem lat. Musisz wybrać. – W takim razie u wujka Jana. – Dobrze, pojedziesz z nami, ale muszę ci coś powiedzieć. Nie będę mogła zostać twoją mamą ani cię pokochać, ale będę się o ciebie troszczyć i nie powinieneś się na mnie gniewać. Przecież u nas będzie ci lepiej niż w domu dziecka. Formalności zostały w większości załatwione i mogli wrócić do domu. Wiktoria uważała, iż po tej rozmowie nie musi udawać przed chłopcem troskliwej cioci – wystarczy nakarmić, wyprać ubrania, pomóc z lekcjami, a swoje emocje zachować dla siebie. A mały Wojtek nie zapominał ani przez chwilę, iż jest nielubiany, i by nie wrócić do domu dziecka, musi być grzeczny. Wrócili do domu. Dla Wojtka wybrali najmniejszy pokój – wymagał całkowitej zmiany pod kątem dziecka. Wybór tapet, mebli, dekoracji – to było coś, co Wiktoria uwielbiała. Z entuzjazmem zabrała się za urządzanie pokoju. Tapety mógł wybrać Wojtek, resztą zajęła się ona. Nie żałowała pieniędzy – nie była skąpa, po prostu nie lubiła dzieci, dlatego pokój wyszedł pięknie. Wojtek był szczęśliwy! Szkoda tylko, iż mama nie zobaczy jego nowego pokoju. Ech, gdyby tylko Wiktoria mogła go pokochać… Jest dobra, miła, tylko dzieci nie lubi. Wojtek często myślał o tym przed snem. Potrafił cieszyć się z wszystkiego, choćby z najdrobniejszych rzeczy. Cyrk, zoo, park rozrywki – chłopiec okazywał tak szczerą radość, iż Wiktoria sama zaczęła czerpać przyjemność z tych wspólnych spacerów. Lubiła zaskakiwać go i patrzeć na jego reakcje. W sierpniu miała lecieć z mężem nad morze, a Wojtka na dziesięć dni miała wziąć bliska kuzynka. W ostatniej chwili Wiktoria jednak zmieniła zdanie. Bardzo chciała, żeby chłopiec zobaczył morze. Jan był trochę zdziwiony, ale w głębi ducha cieszył się – bardzo przywiązał się do Wojtka. A Wojtek prawie był szczęśliwy! Gdyby tylko ktoś go kochał… Ale zobaczy morze! Wyjazd był udany. Morze ciepłe, owoce soczyste, nastrój wyśmienity. Ale wszystko, co dobre, kiedyś się kończy – i urlop także. Zaczęły się zwykłe dni – praca, dom, szkoła. Ale coś się zmieniło w ich świecie, pojawiło się nowe uczucie – jakby życie się ruszyło, pojawiła się subtelna radość, oczekiwanie na cud. Cud się wydarzył – Wiktoria przywiozła z morza nowe życie. Jak to się stało, skoro tyle lat udawało się uniknąć takich niespodzianek? Nie wiedziała, co robić. Powiedzieć mężowi, czy rozwiązać sprawę sama? Po pojawieniu się Wojtka nie była pewna, czy jej mąż jest tak bardzo zdecydowany na życie bez dzieci. Uwielbiał bawić się z chłopcem, zabierał go na mecze, pomagał w nauce. Nie, jeden gest Wiktoria uczyniła, ale na kolejny nie była gotowa. Sama podjęła decyzję. Siedziała w klinice, gdy zadzwonili ze szkoły – Wojtka zabrano karetką z podejrzeniem zapalenia wyrostka. Wszystko trzeba odłożyć. Wpadła do szpitala. Wojtek leżał blady, trząsł się. Gdy ją zobaczył, rozpłakał się. – Wiktorio, proszę, nie odchodź, boję się. Bądź dziś moją mamą. Proszę, tylko jeden dzień i więcej nie będę prosił. Chłopiec mocno złapał ją za rękę, łzy leciały strumieniami. Jakby wybuchła u niego histeria. Wiktoria jeszcze nigdy nie widziała, żeby płakał, poza dniem pogrzebu. Teraz pękł. Wiktoria przytuliła jego rękę do swojego policzka. – Wytrzymaj, kochanie. Zaraz przyjdzie lekarz, wszystko będzie dobrze. Jestem tutaj, nie odejdę. Boże, jak ona go kochała w tym momencie! Ten chłopiec z zafascynowanymi oczami – był najważniejszy. Chciałabym nie mówić tych słów o braku miłości. Dziś wieczorem powie Janowi o nowym dziecku. Decyzja przyszła wtedy, gdy Wojtek ze strachu jeszcze mocniej zacisnął jej rękę. Minęło dziesięć lat. Dziś Wiktoria świętuje okrągły jubileusz – czterdzieste piąte urodziny. Będą goście, życzenia. Na razie przy kawie wspomina – czas minął tak szybko! Młodość, beztroska. Jest szczęśliwą żoną i mamą dwójki cudownych dzieci. Wojtek ma prawie osiemnaście lat, Zosia dziesięć. Nie żałuje niczego. Choć jednej rzeczy bardzo żałuje – tych słów o braku miłości. Jak chciałaby, żeby Wojtek ich nie zapamiętał, żeby zapomniał na zawsze. Po tym dniu w szpitalu, starała się mówić mu o swojej miłości jak najczęściej, ale czy zapomniał tamte pierwsze wyznanie – nigdy nie miała odwagi zapytać.
Goście byli u nich niemal codziennie – wszyscy pili, butelek pełno, a jedzenia brak. Na stole tylko pety i pusta puszka po śledziu. Lonia, sześcioletni chłopiec w podartych butach, marzył o bułce z makiem, więc postanowił uzbierać butelki na sprzedaż. Gdy zebrał ich sporo, został okradziony przez złośliwego mężczyznę. Zziębnięty i głodny zasnął w klatce schodowej, gdzie znalazła go dobra kobieta o imieniu Liliana, która dała mu dom i miłość, o której zawsze marzył. Niestety, matka odebrała go stamtąd, a niedługo trafił do domu dziecka. Przez lata rysował biały dom i śnieżynki, marząc o powrocie do Liliany. Po latach spotkał ją dzięki artykułowi w gazecie – odnaleźli się wzajemnie, a ona go adoptowała. Dziś Lonia jest dorosły, ukończył politechnikę, zakłada rodzinę i wdzięczny jest swojej mamie Lilianie, która podarowała mu nowe, szczęśliwe życie.
Pukanie do Drzwi: Płacząca Teściowa i Dramat, Który Wyszedł na Jaw
Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej i Robert Lewandowski wspólnie dla WOŚP
W wieku 49 lat, z dwójką dorosłych dzieci i ukochanym mężem — postanowiła wybrać młodość i zniszczyła wszystko
Zimowy wyjazd z dzieckiem nie ma nic wspólnego z relaksem. Ojciec obnaża prawdę
Czy można nazwać matką kobietę, która oddała chorego synka do domu dziecka? Chłopiec miał tylko 4 lata!
Więcej dni płatnej opieki nad dzieckiem? Sejm zajmuje się projektem
Dziecko ma urodziny, a kupuje prezenciki całej przedszkolnej grupie. "Jako matka byłam przeciwna"
Złap pociąg do przygody! „Szybcy i sprytni” już w kinach
Choć Lucyna była wzorową synową i oddaną żoną, zniszczyła nie tylko swoje małżeństwo, ale również zatraciła samą siebie
Wyczekiwane szczęście po dwunastu latach: historia Viktorii, która dzięki spotkaniu z małym Kirkiem z domu dziecka odnalazła euforia macierzyństwa, odzyskała wiarę wraz z Michałem i spełniła marzenie o pełnej rodzinie, gdy po adopcji syna niespodziewanie urodziła córeczkę Polinę
Teraz będziecie mieć własne dziecko, a ona powinna wrócić do domu dziecka – czyli jak teściowa próbowała wyrzucić adoptowaną córkę z rodziny, kiedy dowiedziała się o biologicznej ciąży synowej
Kiedy rodzinne ferie stają się koszmarem. Dlatego nie znoszę zimowych wyjazdów
Znany sklep z zabawkami dla dzieci zamyka się po ponad 60 latach. Smutny finał
Położyłam dziecko spać i włączyłam komputer męża. Pierwsza wiadomość, którą zobaczyłam, nie była do mnie
Główna Rola w Życiu: Przełomowe Wydarzenia i Emocjonujące Wyzwania
Zostałam dwukrotną matką zastępczą: Teraz moje dzieci i ja mamy wszystko, co potrzebne, by szczęśliwie żyć
Przeprowadzamy się do waszego mieszkania — Ola ma świetne mieszkanie w centrum. Świeży remont, tylko się cieszyć! — Dla samotnej dziewczyny jest super — Rustam uśmiechnął się do Inny pobłażliwie, jak do dziecka. — A my chcemy mieć dwójkę, a może trójkę dzieci. Jedno po drugim najlepiej. W centrum hałas, duszno, nie ma gdzie parkować. I najważniejsze — są tylko dwa pokoje. A wy tutaj macie trzy. Okolica spokojna, przedszkole pod nosem. — Rzeczywiście, fajna okolica — przytaknął Sławek, wciąż nierozumiejąc, do czego zmierza przyszły zięć. — Dlatego tu zostaliśmy. — No właśnie! — Rustam pstryknął palcami. — Próbuję przekonać Olę: po co się cisnąć, skoro jest gotowe rozwiązanie? We troje z córką macie tu za dużo miejsca. Po co wam tyle? Jednego pokoju choćby nie używacie — magazyn jakiś. A nam byłby w sam raz. … My się tu przeprowadzamy, a wy — do Oli mieszkania! (Na koniec: Gdy Sławek w końcu stanowczo wyrzuca Rustama i Olę za drzwi…) — Ciekawe, jeszcze nie są po ślubie, a już moją kawalerkę dzielicie! — Przewinęło się w głowie Sławka, ale wyłącznie w polskim stylu… Kiedy rodzina czy chciwość? Gdy przyszły zięć z planem na mieszkanie przychodzi do twojego domu
„Mała Amelia” – 8 powodów, dla których dzieci i dorośli powinni obejrzeć nominowany do Oscara film
„To nie jest fair, iż Twoje dzieci będą miały mieszkania, a mój syn nie! Załatwmy mu mieszkanie na kredyt hipoteczny – apeluje mój mąż Antoni, gdy nasze dzieci mają już zapewnione lokale, a jego syn z pierwszego małżeństwa nie. Czyja to naprawdę odpowiedzialność?”
Zdrowe odżywianie hamuje choroby! | Onet Rano
Zdrajców nie zamierzam wpuszczać z powrotem!
Ostatni taki okres świadczeniowy 800 plus. Od 2027 dla rodziców rewolucja we wnioskach
Ostatnio spotkałem znajomą, która z półtoraroczną córeczką spacerowała warszawską ulicą, kompletnie nie zwracając uwagi na otoczenie – dopiero gdy ją zawołałem, zauważyła mnie; najpierw się ucieszyła, ale jej twarz gwałtownie ogarnął cień obojętności, a potem opowiedziała mi całą rodzinną historię o małżeńskich problemach, zmęczeniu i bezradności młodej mamy wobec trudnej sytuacji domowej.
Styczniowe Hity MamaDu: idealne prezenty walentynkowe i nie tylko
Z życia wzięte. "Zostawiłam córeczkę z mężem i teściową i zniknęłam na rok": Gdy wróciłam, w naszym domu mieszkała już inna kobieta