Co to takiego campanilismo? Zapytaj Włocha, skąd pochodzi, a rzadko usłyszysz po prostu: „z Włoch”. Usłyszysz raczej: „z Modeny”, „z Lecce”, „z Bergamo”, a czasem choćby nazwę dzielnicy: „z Oltrarno”. Zaraz potem dowiesz się, iż właśnie tamtejsza kuchnia jest najlepsza, dialekt najpiękniejszy, a sąsiednie miasto… no cóż, ma swoje zalety, ale…
To właśnie campanilismo — jedno z tych włoskich słów, które trudno zamknąć w prostym tłumaczeniu, ponieważ opisuje nie tylko uczucie, ale także cały sposób patrzenia na świat.
Campanilismo – co to znaczy i dlaczego tak wiele mówi o Włochach?
Co adekwatnie oznacza campanilismo?
Słowo pochodzi od włoskiego campanile, czyli dzwonnicy. Popularne wyjaśnienie mówi, iż dawniej własnym światem człowieka był obszar, w którym słyszał dzwony miejscowego kościoła. Nie jest to ścisła definicja historyczna, ale bardzo dobrze oddaje sens pojęcia: najważniejsze było to, co znajdowało się blisko — własna wspólnota, jej patron, plac, targ, tradycje i sąsiedzi.
Campanilismo najczęściej tłumaczy się jako lokalny patriotyzm. To jednak za mało. Jest w nim nie tylko miłość do rodzinnego miasta lub wsi, ale także przekonanie o ich wyjątkowości, a czasem wręcz wyższości. Dochodzi do tego rywalizacja z tymi, którzy mieszkają po drugiej stronie wzgórza, rzeki albo dawnych murów.
Rywalem nie musi być odległy kraj ani choćby inny region. Znacznie częściej jest nim miejscowość oddalona o kilkanaście kilometrów. Campanilismo działa więc przede wszystkim „w bok”: Modena spiera się z Bolonią, Pisa z Livorno, Bergamo z Brescią, a Siena z Florencją. Niekiedy podziały przebiegają jeszcze bliżej — pomiędzy dzielnicami tego samego miasta.
Sami Włosi używają tego słowa zarówno z czułością i autoironią, jak i krytycznie. Zdrowe campanilismo oznacza dumę z własnych korzeni. Przesadne może zamienić się w zaściankowość, nieufność wobec przybyszów i przekonanie, iż wszystko poza zasięgiem własnej dzwonnicy jest gorsze.
Kiedy niedoskonałość staje się elegancją
Przez lata obserwowałam sprezzaturę we Włoszech, zanim poznałam jej nazwę.
Najłatwiej dostrzec ją w modzie. Mężczyzna w miękkiej, neapolitańskiej marynarce wygląda, jakby narzucił ją na siebie bez chwili zastanowienia, choć każdy jej detal został skrojony właśnie po to, aby dawała wrażenie naturalności. Kobieta zawiązuje apaszkę w kilka sekund, bez spoglądania w lustro, a efekt jest lepszy niż po godzinie przygotowań. Ktoś inny zakłada znoszone mokasyny do garnituru szytego na miarę.
Takie zestawienie w innym kraju mogłoby wyglądać jak pomyłka. We Włoszech staje się osobistym podpisem.
Za współczesne uosobienie sprezzatury często uważa się Gianniego Agnellego. Słynny włoski przemysłowiec nosił zegarek zapięty na mankiecie koszuli, pozostawiał rozpięte guziki kołnierzyka i łączył eleganckie garnitury z zaskakująco masywnymi butami. Każdy z tych elementów wyglądał jak przypadkowe odstępstwo od zasad, a jednocześnie tworzył styl, którego później próbowali naśladować inni.
W modzie sprezzatura często przybiera więc postać kontrolowanej niedoskonałości. Jednego szczegółu, który przełamuje perfekcję i sprawia, iż całość nie wygląda sztywno.
Aby jednak swobodnie łamać reguły, trzeba je najpierw dobrze poznać. Bez tego niedbały gest nie staje się oznaką pewności siebie, ale pozostaje zwykłą pomyłką.
Kraj, który przez stulecia składał się z wielu światów
Żeby zrozumieć siłę lokalnych tożsamości, trzeba spojrzeć na historię Półwyspu Apenińskiego. W średniowieczu rozwinęły się tutaj komuny miejskie — miasta posiadające własne instytucje, prawa, patronów, święta, a często również wojsko. Człowiek był związany przede wszystkim z konkretną wspólnotą, której granice wyznaczały mury miejskie.
Miasta handlowały ze sobą i zawierały sojusze, ale też walczyły o ziemię, bogactwo oraz wpływy. Ich mieszkańcy mieli więc całkiem realne powody, aby odróżniać „swoich” od sąsiadów.
Jedna z najbardziej barwnych opowieści dotyczy Bolonii i Modeny. W 1325 roku wojska obu miast starły się pod Zappolino. Według legendy zwycięscy Modeńczycy zabrali z Bolonii drewniane wiadro. Kilka stuleci później Alessandro Tassoni uczynił je bohaterem heroikomicznego poematu La secchia rapita, czyli „Porwane wiadro”. Do dziś wiadro pozostaje w Modenie symbolem zwycięstwa i przypomnieniem, iż lokalne spory potrafią żyć znacznie dłużej niż ich pierwotne przyczyny.
Po epoce komun półwysep przez cały czas pozostawał polityczną mozaiką. Istniały tu republiki, księstwa, Państwo Kościelne, Królestwo Neapolu i ziemie podlegające obcym dynastiom. Zjednoczone Królestwo Włoch powstało dopiero w 1861 roku, a Rzym przyłączono dziewięć lat później.
W chwili zjednoczenia standardowy włoski nie był codziennym językiem większości mieszkańców półwyspu. Posługiwano się przede wszystkim lokalnymi odmianami i dialektami. Człowieka określały więc nie tylko granice dawnego państwa, ale także mowa, potrawy, święta i zwyczaje najbliższej okolicy. Wspólna tożsamość narodowa dopiero się kształtowała, podczas gdy lokalne tożsamości miały za sobą całe stulecia.
Kuchnia, czyli campanilismo podane na talerzu
Najłatwiej zauważyć je przy stole. Dla przyjezdnego istnieje „kuchnia włoska”, ale dla Włocha jest ona przede wszystkim kuchnią konkretnego miasta, prowincji, a często choćby rodziny.
Kilka kilometrów może wystarczyć, aby zmieniła się nazwa makaronu, nadzienie, kształt pierożków albo sposób doprawiania sosu. Bolonia i Modena spierają się o tortellini, podobnie jak wiele miast przypisuje sobie najlepszą wersję lokalnego ragù, słodkiego wypieku czy nadziewanego makaronu. Nie chodzi wyłącznie o smak. Przepis jest częścią historii wspólnoty, a odstępstwo od niego może być odbierane niemal jak naruszenie rodzinnej pamiątki.
Dlatego pytanie o to, gdzie podają najlepszą pizzę, robią najdoskonalsze pesto albo wypiekają prawdziwe panettone, rzadko prowadzi do krótkiej odpowiedzi. Znacznie częściej otwiera dyskusję o pochodzeniu potrawy, adekwatnych składnikach i błędach popełnianych przez sąsiadów.
Wskazówka I Dowiedz się także,
czym jest dolce far niente — słodycz nicnierobienia, która niczego od Ciebie nie wymaga, a także słynne
dolce vita czy
sprezzatura!
Od Palio do piłkarskich derbów
Campanilismo ujawnia się nie tylko w kuchni. W Sienie lokalna tożsamość schodzi na poziom siedemnastu historycznych dzielnic, czyli contrade. Podczas
Palio na Piazza del Campo nie kibicuje się po prostu Sienie, ale własnej dzielnicy. Jej barwy, godło i historia towarzyszą mieszkańcom od dzieciństwa, a porażka najważniejszego rywala może cieszyć niemal tak bardzo jak własne zwycięstwo.
Podobny mechanizm, choć w innej skali, widać w mniejszych miejscowościach. W Campagnatico, niewielkim miasteczku w toskańskiej Maremmie, mieszkańcy identyfikują się ze swoimi rioni, które rywalizują podczas Palio dei Ciuchi. W takich chwilach dawne podziały nie są muzealną dekoracją. przez cały czas budzą emocje i organizują życie wspólnoty.
Wielkomiejską wersją tego zjawiska są piłkarskie derby: Derby della Madonnina w Mediolanie, Derby della Lanterna w Genui czy Derby della Mole w Turynie. To samo miasto i wspólna historia nie przeszkadzają w wyznaczeniu bardzo wyraźnej granicy pomiędzy „nami” a „nimi”.
Do tego dochodzą patroni, lokalne procesje i święta. Florencja świętuje dzień św. Jana Chrzciciela, Neapol czeka na
cud krwi św. Januarego, a Mediolan obchodzi uroczystość św. Ambrożego. Każde miasto żyje według własnego kalendarza i posiada tradycje, których nie da się zastąpić jednym ogólnowłoskim zwyczajem.
Piękna i kłopotliwa strona campanilismo
Bez campanilismo Włochy byłyby prawdopodobnie bardziej jednolite. Być może łatwiejsze do opisania, ale zdecydowanie mniej fascynujące. To przywiązanie do własnego miejsca pomaga chronić dialekty, rzemiosło, lokalne przepisy, procesje, festyny i opowieści, które bez zaangażowania mieszkańców mogłyby zniknąć.
Ma jednak również drugą stronę. Rywalizacja utrudnia czasem współpracę sąsiednich miejscowości. Duma potrafi przerodzić się w poczucie wyższości, a powtarzane przez pokolenia żarty — w krzywdzące stereotypy. Lokalna historia bywa także upiększana tak długo, aż trudno oddzielić fakty od legendy.
Być może właśnie ta sprzeczność najlepiej tłumaczy fenomen campanilismo. Ta sama cecha, która dzieli, pomaga jednocześnie ocalić niezwykłe bogactwo włoskiej kultury. Włochy pozostają mozaiką tysięcy małych ojczyzn, z których każda ma własny smak, akcent, pamięć i powód do dumy.
Jak rozmawiać z Włochem o jego mieście?
Gdy w Modenie usłyszysz, iż bolońskie tortellini „nie są prawdziwe”, nie traktuj tego wyłącznie jako kulinarnej opinii. To zaproszenie do rozmowy, która trwa od pokoleń.
Zapytaj, czego koniecznie trzeba spróbować, jakie święto warto zobaczyć i dokąd mieszkańcy chodzą w niedzielne popołudnie. Nie przytakuj jednak zbyt szybko, zwłaszcza jeżeli za kilka godzin zamierzasz odwiedzić sąsiednie miasto. Tam prawdopodobnie poznasz zupełnie inną wersję tej samej historii.
I być może właśnie na tym polega największy urok campanilismo. Każda dzwonnica opowiada własną historię, a jej mieszkańcy są przekonani, iż to właśnie od niej najlepiej zacząć odkrywanie świata.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB
Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na
. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!






