Ni'ihau, nazywana również "Zakazaną Wyspą", przez ponad sto lat pozostawała poza zasięgiem zwykłych turystów. Teraz właściciele prywatnej hawajskiej wyspy pozwalają przybyszom postawić na niej stopę. Wizyty są jednak ściśle kontrolowane.
Była zamknięta przez 100 lat. "Zakazana Wyspa" otwiera się na turystów

Ni'ihau jest jedną z najmniej dostępnych zamieszkanych wysp na świecie. Leży około 28 kilometrów na zachód od popularnej wśród turystów hawajskiej wyspy Kaua'i, ale przez dekady funkcjonowała niemal jak osobny świat.
Nazywana jest "Zakazaną Wyspą", ponieważ bez zgody jej właścicieli nie mogą na nią przyjechać choćby krewni zamieszkałych tam osób. w tej chwili pojawiła się jednak możliwość wykupienia kontrolowanej wycieczki i wylądowania na jednym z odizolowanych fragmentów wybrzeża. Nie oznacza to jednak, iż Ni'ihau staje się kolejnym hawajskim kurortem.
Ni'ihau otwiera się dla turystów. Jest dostępna tylko przez kilka godzin
Wycieczki organizowane są helikopterem startującym z zachodniej części Kaua'i. Podczas lotu uczestnicy mogą oglądać wyspę z powietrza, a następnie lądują na odległej, niezamieszkanej plaży.
Na miejscu spędzają około trzech godzin. Mogą pływać, nurkować z maską, spacerować po brzegu i szukać wyrzuconych przez ocean muszli. Wyprawa obejmuje także posiłek. w tej chwili jej cena wynosi około 630 dolarów od osoby, czyli ponad 2,3 tys. złotych. Zwykle wymagane jest zebranie grupy liczącej co najmniej pięć osób.
ZOBACZ: Popularna wyspa świeci pustkami. Branża turystyczna liczy straty
Zakres wizyty kończy się jednak na wyznaczonym odcinku wybrzeża. Turyści nie mogą samodzielnie wyruszyć w głąb wyspy, odwiedzić domów jej mieszkańców ani zobaczyć głównej osady Puʻuwai. Nie przewidziano też żadnych noclegów.
Na Ni'ihau nie ma hoteli, restauracji ani infrastruktury przeznaczonej dla urlopowiczów. Uczestnicy po kilku godzinach wracają helikopterem na Kauaʻi. W praktyce kupują zatem możliwość postawienia stopy na "Zakazanej Wyspie", ale nie uzyskują dostępu do miejsca, w którym toczy się codzienne życie jej mieszkańców.
Prywatna wyspa Ni'ihau odcięta od świata. Mieszkańcy zachowali język hawajski
Wyspę zamknięto dla większości przybyszów ponad sto lat temu. Około 1915 roku Aubrey Robinson, należący do rodziny właścicieli, wprowadził zasadę, zgodnie z którą dostęp do Ni'ihau wymagał specjalnego pozwolenia. Ograniczenia zaostrzono następnie w połowie XX wieku, między innymi w związku z obawami przed epidemią polio.
ZOBACZ: Zwiedzanie z bliska tylko za pieniądze. Dwa euro za podziwianie Fontanny di Trevi
Ni'ihau ma około 180 kilometrów kwadratowych powierzchni. W 1864 roku Elizabeth Sinclair, zamożna wdowa szkockiego pochodzenia, kupiła ją od Królestwa Hawajów za 10 tys. dolarów w złocie. Wyspa pozostaje własnością jej potomków, rodziny Robinsonów. w tej chwili zarządzają nią bracia Bruce i Keith Robinsonowie. To właśnie właściciele decydują, kto może wylądować na Ni'ihau i jak długo może tam pozostać.
Jednym z najważniejszych powodów utrzymywania izolacji ma być ochrona języka oraz kultury rdzennej społeczności. Ni'ihau jest uznawana za jedyne miejsce, w którym język hawajski pozostał podstawowym językiem codziennego życia całej lokalnej społeczności. Mieszkańcy posługują się jego charakterystyczną odmianą, określaną jako język lub dialekt Ni'ihau.






