Była wróżką w telewizji. Wyjawiła, ile zarabiała. "Śmieszna stawka"

kobieta.gazeta.pl 1 dzień temu
Jeszcze do niedawna programy ezoteryczne cieszyły się niebywałą popularnością. W godzinach emisji widzowie tłumnie zasiadali przed odbiornikami z nadzieją, iż z rozkładu kart dowiedzą się, co czeka ich w niedalekiej przyszłości. Po latach tworzenia przepowiedni jedna z najpopularniejszych wróżek postanowiła ujawnić kulisy pracy w telewizji. Wcale nie zarabiała na tym kokosów.
"Arkana magii" emitowana na TVN-ie czy "Tajemnice losu" Polsatu to tylko dwa spośród długiej listy programów ezoterycznych, które wśród polskich widzów zrobiły olbrzymią furorę. Choć ich emisja zwykle przypadała na nocne pory, to i tak każdy odcinek odnotowywał oglądalność liczoną w setkach tysięcy. Wróżki realizowały horoskopy, bazując na astrologii oraz numerologii, robiły rozkłady tarota, a niektóre choćby przepowiadały przyszłość z kuli. Co więcej, widzowie mogli wykonać telefon do studia, oczywiście za odpowiednią opłatą, by zdobyć odpowiedź na nurtujące ich pytanie. Jednak kulisy tego biznesu pozbawione były jakiejkolwiek magii.


REKLAMA


Zobacz wideo Luna zdradza, czy chodzi do wróżek. "Łatwiej jest posłuchać innej osoby" [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]


Wróżyła telewidzom w programach ezoterycznych. Tyle wynosiło jej wynagrodzenie
O tym, jak wyglądała praca w telewizyjnych programach ezoterycznych, opowiedziała po latach Wróżka Oriana, czyli Oriana Bukartek. W opublikowanym w mediach społecznościowych materiale wyjawiła, iż ta praca wydawała się dla niej wymarzoną. Początkowo satysfakcjonujące były również zarobki. – Początki były niezłe, bo zarabiałyśmy po około 500-600 zł za program – zdradziła. I dodała, iż oprócz tego ona i jej koleżanki po fachu miały zapewniony transport z domu na plan i z powrotem, a ponadto zatrudniano specjalnie dla nich osoby odpowiedzialne za makijaż i fryzury. – Wszystko się zgadzało, wszystko było pięknie – przyznała. Dobra passa trwała jednak krócej, niż przypuszczała.


Wróżka wyjawiła kulisy pracy na antenie. "Im dalej w las tym gorzej"
W miarę upływu czasu pozytywnych aspektów tego zajęcia było coraz mniej. – Z każdym rokiem było gorzej – powiedziała Oriana na nagraniu. – Skończyło się tak, iż pracowałyśmy za 100 zł. Ja skończyłam pracę przy 150 zł – wyznała, podkreślając przy tym, iż tę stawkę niejako sobie wynegocjowała. Zresztą coraz niższa pensja nie była jedynym minusem. Telewizja przestała dbać o aspekty, o które dotychczas wróżki nie musiały się martwić. W efekcie pracowały dłużej, a zarabiały mniej.


– Cała noc wyjęta – wspominała gorzko. – Trzeba być godzinę przed, choćby więcej, umalować się, sprawdzić sprzęt, połączyć się ze studiem. Potem jeszcze trzeba skończyć, posprzątać studio, trzeba było wrócić do domu – opowiadała. Jednym słowem "im dalej w las, tym było gorzej". Doszło do takiego absurdu, iż pewien producent próbował wywalczyć, by to wróżki płaciły stacji za możliwość pojawiania się w telewizji. Pod jej filmikiem gwałtownie zaroiło się od komentarzy wyraźnie zszokowanych internautów.
O matko, jak mało. To strasznie śmieszna stawka!
Trochę mało jak na TV.
Korzystasz z usług wróżek? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału