Brakuje opiekunów. Czy seniorami zajmą się roboty?

gazetasenior.pl 3 dni temu
Zdjęcie: Brakuje opiekunów. Czy seniorami zajmą się roboty?


Nigdy w historii świata nie mieliśmy sytuacji, w której tak gwałtownie rosła liczba osób wymagających opieki i jednocześnie malała liczba tych, którzy mogą ją zapewnić. Nie tylko Polska – za chwilę cały świat będzie światem osób starszych i bardzo starych. Młodych będzie garstka. Ale będziemy mieli roboty. Brzmi jak science fiction? Niekoniecznie.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej gazetasenior.pl

Rewolucja robotyczna?

Perspektywa, iż każdy będzie nosił w kieszeni mały własny komputer, z pomocą którego umówi wizytę u lekarza, zapłaci za nią bez dotykania gotówki, a o wynikach spotkania z lekarzem porozmawia z osobą na drugim końcu świata, też brzmiała futurystycznie. Kolejna rewolucja, np. w opiece, to już może być wyłącznie kwestia czasu.

Osobą, która zainteresowała mnie tym zagadnieniem, jest dr Honorata Dudek-Frysiak. W czerwcu br. Fundacja Polska–Japonia zaprezentowała najnowszą publikację dr Honoraty Dudek-Frysiak i dr Małgorzaty Patok zatytułowaną „Roboty czy rodzina? Kto zaopiekuje się starzejącą się populacją Polski?”. Autorki pytają w niej: „Skoro tradycyjna rodzina nie ma już zasobów, a państwa nie stać na sfinansowanie setek tysięcy nowych etatów pielęgniarskich, opiekuńczych, to kto fizycznie nakarmi, podniesie i wesprze seniora za 15–20 lat?”

Proponują, aby łaskawszym okiem spojrzeć na robotykę jako fizyczne wsparcie: „Czy roboty humanoidalne zintegrowane ze sztuczną inteligencją mogą stać się filarem nowej architektury opieki? Nie jako substytut ludzkiej empatii, ale jako komplementarne wsparcie tam, gdzie kapitał ludzki rezygnuje z przyczyn biologicznych i ekonomicznych”.

Robot zamiast opiekuna?

Japonia, która mierzy się z kryzysem demograficznym, od lat rozwija robotykę opiekuńczą jako odpowiedź na starzenie się społeczeństwa i niedobór personelu. Ale tam nastawienie do robotów jest nieco inne, bardziej przyjazne. Co nie jest bez znaczenia, bo czy polski senior będzie chciał zostać sam z robotem? Czy będzie mu ufał? Czy nauczy się wydawać mu polecenia? Czy zaakceptuje kamerę i mikrofony w mieszkaniu? A może właśnie robot okaże się mniej krępujący niż obcy opiekun przy toalecie czy przebieraniu?

Robotyzacja już ma miejsce w polskich domach opieki, gdzie działają roboty transportowe czy urządzenia pomagające personelowi w codziennej pracy. Minister ds. polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz w mediach zwracała uwagę, iż polscy seniorzy dobrze oceniają np. roboty myjące, czyli rozwiązania zwiększające ich intymność podczas najbardziej krępujących czynności pielęgnacyjnych.

Mądrze wykorzystana technologia już dziś może pomóc lepiej opiekować się człowiekiem. Zwykłe zegarki monitorują nasze parametry życiowe dokładniej niż jeszcze niedawno sprzęt w szpitalu. Chirurdzy z pomocą robotów wykonują operacje wymagające niebywałej precyzji. Co więcej, często operowany i operator znajdują się w dwóch różnych krajach. Człowiek stał się zbędny? Przeciwnie – dzięki takim rozwiązaniom możemy pracować lepiej i bezpieczniej!

Może się też okazać, iż „robotyczna opieka” będzie zestawem mniej spektakularnych rozwiązań niż humanoid, może być np. robotem sprzątającym, urządzeniem pomagającym wstać wyposażonym w czujniki upadku, inteligentnym dozownikiem leków, asystentem prowadzącym rozmowę.

Wracając jednak do sedna usług opiekuńczych i kosztów, które już dziś przerastają niejedną rodzinę. Czy da się ją wesprzeć, zastąpić robotem humanoidalnym?

Ile kosztuje dziś humanoid?

Jeszcze dwa lata temu robota humanoidalnego praktycznie nie można było kupić na rynku. Dziś, tj. w 2026 roku, najtańsze modele kosztują około 5 tys. dolarów. Mimo szybkiego spadku cen taki zakup przez cały czas nie ma większego sensu. Dzisiejsze humanoidy są wykorzystywane głównie przez uczelnie, firmy i laboratoria do badań oraz testów. Choć warto zaznaczyć w tym miejscu, iż powstają już humanoidy projektowane właśnie z myślą o opiece. Chińskiego Fouriera GR-3 producent określa wprost jako „Care-bot”. Nie są one jeszcze na tyle samodzielne, by skutecznie zastąpić domowego opiekuna. jeżeli jednak tempo rozwoju tej technologii i spadku cen się utrzyma, za kilka lat mogą stać się użyteczne i dostępne cenowo dla zwykłych użytkowników.

Dziś z robotami humanoidalnymi także nas, Polaków, oswaja Edward. Edek, który budzi wesołość w mediach społecznościowych, mimo swojsko brzmiącego imienia to chiński robot firmy Unitree, która zasłynęła z produkcji robotów przypominających psy, a od 2024 roku rozwija także roboty humanoidalne. „Nasz Edek” został wyposażony częściowo w oprogramowanie stworzone przez polskich przedsiębiorców Bartosza Idzika i Radosława Grzelaczyka, którzy kupili humanoida z Chin i stworzyli postać Edwarda Warchockiego.

Model R1 Basic tego samego producenta jest w tej chwili najtańszym humanoidem w ofercie firmy. Ma około 123 cm wzrostu, waży 29 kg i został zaprojektowany jako robot do nauki, eksperymentów oraz prezentacji możliwości sztucznej inteligencji i robotyki. Jest dostępny od ręki w każdym polskim markecie ze sprzętem elektronicznym, można go kupić za około 45 tys. zł.

To rachunek ekonomiczny może stać się kluczowym argumentem za ich wykorzystaniem w opiece. Zakładając, iż w ramach dużego rządowego kontraktu można uzyskać cenę jeszcze korzystniejszą, to adekwatnie żaden wydatek. Szczególnie porównując to do kosztu opieki świadczonej przez człowieka, który w przeciwieństwie do robota może zachorować, potrzebuje odpoczynku, urlopu itd. Oczywiście sam robot to nie jedyny koszt takiego przedsięwzięcia. W praktyce potrzebne będą serwis, naprawy, wymiana baterii, aktualizacje oprogramowania, łączność, wsparcie techniczne 24/7.

Łącząc te wszystkie fakty, jakiś rodzaj rewolucji w opiece adekwatnie jest nieunikniony, ponieważ trendu demograficznego nie da się już odwrócić ani zatrzymać. I może to wcale nie jest taki zły pomysł, aby robot podawał nam tę przysłowiową szklankę wody, jeżeli moglibyśmy dzięki temu spędzić bardziej jakościowy czas z najbliższymi, niekoniecznie wypełniony podstawowymi czynnościami opiekuńczymi.

Robot w domu. Kto będzie miał dostęp do naszych danych?

W głowie raczej tłucze się pytanie o bezpieczeństwo tego rozwiązania. Sprawa, o której często myślimy po fakcie. Na te kwestie dr Dudek-Frysiak jest szczególnie wyczulona, ostrzegając mnie w rozmowie m.in. przed chińską produkcją. Długo nie musiałam czekać na „dobry przykład” do zilustrowania tego problemu.

W sierpniu wspomniany „Edek” pojawił się w Porcie Wojennym w Świnoujściu. Nie wtargnął tam siłą, ale został zaproszony przez polskie wojsko. Relację z wizyty gwałtownie usunięto, a armia zapewniała po fakcie, iż urządzenie nie miało dostępu do infrastruktury ani miejsc zastrzeżonych. Komuś wyraźnie umknął fakt, iż producent robota – Unitree – znalazł się w czerwcu na amerykańskiej liście firm uznawanych przez Pentagon za wspierające chińskie wojsko, jak informuje Reuters.

Ministerstwo Obrony Narodowej wydało przepisy zabraniające chińskim samochodom wjazdu na parkingi jednostek wojskowych, ale nie wspomniało o robotach… A trzeba nam wiedzieć, iż od drukarek po aplikacje co chwilę okazuje się, iż „coś” zbiera nasze dane. Robot wyposażony w kamery, mikrofony, czujniki i łączność z definicji przetwarza ogromną ilość informacji o otoczeniu. Gdzie te dane trafiają, kto ma do nich dostęp i oczywiście kto kontroluje oprogramowanie, czyli swoisty mózg całej operacji pod nazwą robot.

Jak to zrobić, aby w tak wrażliwym sektorze jak opieka nad seniorami, roboty, które mogą rozwiązać wiele naszych problemów, nie stały się kolejnym bólem głowy i narzędziem inwigilacji oraz manipulacji. Nie chciałabym, żeby taka dyskusja rozgorzała dopiero po wycieku danych na ogromną skalę. Tu także ostatnie wydarzenia „śpieszą z pomocą”.

W Polsce są zespoły zajmujące się robotyką i sztuczną inteligencją, ale nie produkujemy jeszcze seryjnie własnych robotów humanoidalnych. w tej chwili światowymi liderami w tej dziedzinie są przede wszystkim firmy z Chin i Stanów Zjednoczonych. Jednak każdy robot opiekuńczy – chiński, amerykański czy polski – będzie miał dostęp do najbardziej prywatnej sfery naszego życia.

Może nie każdy będzie miał humanoida w domu, ale bardzo możliwe, iż robotyka i sztuczna inteligencja staną się czymś tak zwyczajnym w opiece jak dziś telefon, który mamy w kieszeni.

Dziękujemy, iż przeczytałaś/łeś artykuł do końca. Mamy dla Ciebie kilka propozycji!

✓ Prenumeruj Gazetę Senior >>>TU nie przegap ważnych tematów dla seniorów
✓ Zapisz się do bezpłatnego Newslettera [środowy biuletyn] >>>TU najciekawsze treści prosto na Twój e-mail
✓ Wesprzyj pracę redakcji drobną kwotą: odwiedź buycoffee.to/gazeta-senior >>>TU

Mogą zainteresować Cię również inne artykuły „Gazety senior”. Sprawdź!

„Wspaniały świat” przyjaźń z robotem dystopia czy utopia? [w kinach od 9 maja]

Roboty w polskich szpitalach – już są i pomagają przyjmować pacjentów!

Idź do oryginalnego materiału