Jest godzina 17:00, na fotelu siada ósmy pacjent w tym dniu. Zabierasz się za opracowywanie rozległych, twardych zrogowaceń na piętach. Twoja dotychczasowa frezarka natrafia na opór i zwalnia, więc instynktownie dociskasz rączkę mocniej. Czujesz nieprzyjemne wibracje, które przenoszą się na przedramię, a pacjent nagle wzdryga się z powodu pieczenia. Znasz ten scenariusz? Praca podologa to wymagające rzemiosło, ale sprzęt, który miał Ci pomagać, nierzadko staje się Twoim największym obciążeniem.