
Bielizna sportowa przeszła w ostatnich latach cichą zmianę. Fiszbiny, regulowane zapięcia i wszyte usztywnienia ustępują konstrukcjom, w których nie ma czego uwierać. Skąd ta zmiana i dla kogo faktycznie ma sens. Jeszcze dekadę temu bielizna sportowa naśladowała bieliznę codzienną: miski z usztywnieniem, fiszbiny pod biustem, zapięcie na haftki z tyłu. Dziś coraz większa część oferty to konstrukcje bezszwowe, wciągane przez głowę, bez ani jednego twardego elementu. Ta zmiana nie wynika wyłącznie z mody. Skąd się wzięła konstrukcja bezszwowa Bezszwowe elementy odzieży powstają na okrągłej dziewiarce, maszynie produkującej gotowy rękaw dzianiny w jednym ciągłym procesie. Zamiast wykrawać panele z płaskiego materiału i zszywać je, maszyna dziergs cały element naraz, zmieniając gęstość splotu w trakcie pracy. To daje możliwość, której nie ma w produkcji klasycznej: w jednym elemencie mogą znaleźć się strefy gęstsze, na przykład w pasie pod biustem, i luźniejsze tam, gdzie potrzebna jest rozciągliwość. Wsparcie powstaje więc z samej struktury dzianiny, a nie z dołożonych fiszbin. Szwy pozostają zwykle tylko w miejscach niezbędnych konstrukcyjnie.















