Bezwstydny tupet, czyli rodzinna wojna o wynajem domku nad morzem: Kiedy brat obiecuje płacić, a mąż…

newsempire24.com 1 dzień temu

Bezwstydna bezczelność

Powiedz mi szczerze, Jolka zaczął marudzić Kuba, jaka to wielka różnica, komu wynajmiemy domek? Swoim czy obcym? Przecież to te same pieniądze.

Jolka właśnie kończyła rozwieszać pranie na suszarce. Zamiast narzekać, lepiej by pomógł.

Kubusiu odpowiedziała spokojnie, mój drogi, różnica polega na tym, iż od rodziny potem nigdy nie wyciągniesz tych pieniędzy.

Mówisz o Damianie? skrzywił się Kuba. Przecież to mój brat! Na pewno zapłaci, gwarantuję ci to na sto procent. choćby nie prosi o zniżkę. Zgodził się na normalną cenę za cały sezon! I nie musimy sami szukać najemców.

Kubuś, ten domek stoi nad Bałtykiem. Najemców znajdę w pięć minut.

Wytłumacz mi, dlaczego tak ci zależy, żeby wynająć dom obcym ludziom?

Z obcymi jest prosto: umowa, zaliczka, nie płacą wyprowadzasz i koniec tematu. A z rodziną zaczyna się: Jolciu, przecież rozumiesz, mamy dzieci, Przelejemy później, Ups, zbiliśmy wam telewizor, ale przecież nie każesz nam płacić za to, co? Wierz mi, za dużo tego widziałam. Ty nie wiesz, jak to się kończy.

Ten domek przypadł Joli po rodzicach, którzy też go wynajmowali. Mieszkali w Gdańsku, a domek nad morzem był świetnym dodatkiem do pensji. Jolka też wynajmuje, ale od razu postawiła warunek żadnej rodziny ani znajomych. Dość naoglądała się, jak przyjaciele rodziców ogrywali ich na kasę.

I czym to się kończyło? zapytał mąż.

Tym, iż rodzina nie płaciła i choćby nie przepraszała! Przecież nie trudno wpuścić nas na weekend. Przyjacielu, domek to biznes, nie darmowy pensjonat dla twojej rodzinki.

Damian właśnie uznał, iż trzy miesiące nad morzem to dokładnie to, czego jego żona i trójka dzieci potrzebują. W pracy sezon ogórkowy, więc można odpocząć. I Jolka była pewna, iż Damian wcale za pobyt zapłacić nie zamierza.

Daj spokój, Damian nie chce mieszkać za darmo! przekonywał Kuba. Na pewno zapłaci.

Wszyscy najpierw obiecują.

Po co nam te kłopoty? Domek zawsze ma chętnych, gotowych płacić normalnie. Przyjeżdżają, podpisują umowę i śpię spokojnie. Nie. Żadnych krewnych, żadnych przyjaciół. Przyjaźń swoją drogą, pieniądze swoją.

Z tą Jolki pragmatycznością trudno było wygrać, ale Kuba znał jej słabość.

Dobrze. Nie wierzysz Damianowi. Ale przecież mi wierzysz?

Jolka czekała na ciąg dalszy.

Wierzę, no i?

jeżeli Damian spróbuje nas wystawić, sam ci zapłacę czynsz za domek wypalił Kuba. Boże, jaki on był dumny z siebie.

Tylko argument taki sobie.

Genialny pomysł. Zapłacisz mi z naszego wspólnego budżetu.

No jak tak mówisz Kubuś zmiękł. To znajdę dodatkową robotę. Pracę wieczorami, w weekendy. Wszystko, co zarobię, oddam ci. To będą tylko twoje pieniądze, nie nasze. Pasuje?

Nie spodziewała się, iż to aż tak dla niego ważne. Może jeżeli tak ufa bratu, to ona też powinna spróbować uwierzyć

Ty zawsze wszystkich zagadasz powiedziała lekko. Cała odpowiedzialność na tobie. Dobrze.

Do lata było jeszcze daleko, więc Jolka mogła się uspokoić i choćby uwierzyć mężowi.

Czerwiec się zaczął i od razu pojawiły się problemy. Kuba wydzwaniał do Damiana co trzy dni z niewinnym pytaniem, czy w końcu wpłaci choć za miesiąc, i słyszał tylko uspokajające teksty.

Tak, Kuba, nie martw się! Kasa? Już czekam, aż mi klient zapłaci za dużą robotę, obiecał na koniec miesiąca. Zaraz zrobię przelew. Wybacz opóźnienie!

Czerwiec się kończył.

Pieniędzy nie było.

Jolka wytrzymała miesiąc. Nie pytała, nie wtrącała się, nie złościła. Kuba prosił, by wszystko zostawiła jemu zaufała. Nie chciała mu podcinać skrzydeł, ale gdy znowu zadzwonił do brata, nie wytrzymała:

No i? Przelał?

Damiana klient jeszcze nie zapłacił za duży kontrakt. Jak tylko, tak od razu, obiecał!

Przez miesiąc zmienił tylko nazwę problemu.

Aż się prosiło, by rzucić sarkastyczne a nie mówiłam.

O czym ci mówiłam? Krewni zawsze mają ważne powody, by nie płacić na czas.

Jolka, to zwykły przypadek! tłumaczył nerwowo Kuba. Przecież nie robi tego specjalnie! Wiem, jak to wygląda, ale akurat tak się złożyło. Trzeba poczekać.

Pewnie, poczekajmy do września, aż się wyprowadzą z trzema walizkami i rzucą dziękujemy za cudowne wakacje, kiedyś oddamy?

Jolka, ty nic nie tracisz. Ja pójdę do dodatkowej roboty.

Ty? Teraz?

Kuba zaraz spokorniał.

Daj mu jeszcze dwa tygodnie. jeżeli nie, to sam ci zapłacę. Jak dla ciebie to takie ważne.

Nie zmuszałam cię do takich obietnic. Sam nalegałeś, żeby udowodnić mi, iż twój brat jest uczciwy. No to udowodnij!

I atmosfera w domu zrobiła się gęsta, Kuba rozmawiał z żoną coraz krócej.

Lipiec był upalny. Wieczorami Jolka przyłapywała Kubę na przeglądaniu ogłoszeń o pracy, ale nie zadzwonił choćby raz.

Kuba, dziś już trzydziesty. Dwie trzecie lata za nami, a od Damiana nie mamy choćby złotówki przypomniała.

U niego dalej cisza z płatnością Ale

Jak tylko, tak od razu.

Odda wszystko! Powiedział, iż jak tylko dostanie pieniądze, pierwsze, co zrobi, to nam zapłaci! choćby coś dorzuci za fatygę.

Już nie wierzę. Podżyrowałeś, iż zapłaci, to teraz twoja kolej. Gdzie twoja druga praca?

U Kuby zapał do pracowania ostygł szybciej niż letni deszcz. Łatwo się obiecuje, trudniej działa.

Znajdę coś. Ale tu same słabe oferty Przecież nie pójdę dźwigać worków, z moimi plecami.

Zmobilizuj swojego brata do noszenia worków! Ty mi obiecałeś. Idziesz do pracy albo dzwonię do Damiana i mówię, iż jeżeli do piątku nie mam choć połowy kasy, wyrzucam ich zgodnie z umową i idę do sądu.

Kuba zbladł.

Nie dzwoń do Damiana! Jaki sąd? Jak rodzina potem na mnie spojrzy? Co powiem mamie? Że do sądu podałem brata? Nikt tego nie zrozumie.

Damian płacić nie zamierzał, Kuba nie chciał honorować obietnic, sądzić brata też mu nie pasowało Więc nagle to Jolka stała się winna.

Wiesz co? Tak bardzo się mną przejmujesz, ukochana żono! Wcale cię nie obchodzi, iż będę musiał zasuwać na dwie zmiany, żeby oddać ci, swojej własnej żonie, te parszywe pieniądze.

Nikt cię za język nie ciągnął, Kuba! Sam się uparłeś!

Skąd mogłem wiedzieć, iż Damian nas wykiwa!

Ja wiedziałam odpowiedziała Jolka. Wiedziałam, bo widziałam to dziesiątki razy. Ale mnie nie posłuchałeś.

Już zrozumiałem! Kuba zaczął grać ofiarę. Ale ty, Jolka, świetna jesteś! Tak ci zależy na tych pieniądzach, bardziej niż na moim zdrowiu! Co, jak dostanę zawału? Pewnie ci nie będzie żal

Wcale nie zmuszam! Wymagam tylko wypełnienia umowy, którą TY zaproponowałeś.

Dobrze! krzyknął Kuba Pójdę do drugiej roboty i oddam za Damiana! Skoro ci bardziej zależy na pieniądzach niż na mnie. Proszę bardzo!

Wszystko runęło według jego zasad, ale Jolka i tak postawiła na swoim poszedł do pracy dorywczej. Tylko euforii z tego nie było. Pracując po nocach jako kurier, Kuba patrzył na żonę spode łba.

Przez ciebie to wszystko rzucił raz.

Przez mnie?

Tak!

Chyba tak lepiej odpowiedziała Jolka. Łatwo być dobrym na cudzy koszt. Teraz, jak za brata zapłacisz, sam się przekonasz.

Jolka miała jednak nadzieję, iż Damianowi ruszy sumienie i zapłaci choć na koniec. I wtedy, jak na zawołanie, zadzwonił tyle iż do niej, nie do Kuby.

Może się jednak pomyliła? Może zaraz przeleje pieniądze?

Jolka, mam sprawę

Damian, nie mam czasu. Za sierpień dawno powinniście byli zapłacić, a ciągle czekamy choćby na lipiec. Teraz to już nie mój problem, tylko Kuby i tak się za ciebie poręczył.

Tak, Kuba mi mówił! Ty to masz ciężko z nim. Ale słuchaj, mam kłopot auto się rozwaliło, wszystko musiałem wydać na naprawę. Muszę jakoś rodzinę odwieźć, a za czynsz potem jakoś to załatwimy

Jak zwykle.

Jolka rozłączyła się bez słowa.

Kuba już po jej minie zrozumiał wszystko.

Masz rację przyznał. Nie powinienem był aż tak mu wierzyć. Ale ty ty mi nie dajesz prawa do błędu! Zamiast wsparcia, to tylko przyciskasz

Miałam się uśmiechać i mówić: Nie szkodzi, Kuba, niech sobie odpoczną za darmo, a ja jakoś przeżyję? To ty nalegałeś, żebyś sam zapłacił!

Faktycznie nalegałem! burknął. Ale nie sądziłem, iż tak łatwo się zgodzisz, żebym swoje zdrowie poświęcił! Zastanawiasz się czasem nade mną?

A twój brat nad tobą się zastanawia?

On nie jest zły, po prostu mu nie wyszło

Świetnie. On nie jest zły, oszukując mnie i wystawiając ciebie, a ja, która domagam się swojego, jestem ta niedobra?

Kuba zamilkł.

Wygląda na to, iż w ich małżeństwie zaczyna się trudny czas.

Idź do oryginalnego materiału