Bez duszy
Danuta Władysławowna wróciła do domu po wizycie u fryzjerki.
Pomimo swojego wieku niedawno skończyła 68 lat regularnie dogadzała sobie wizytami u swojej ulubionej pani Haliny.
Danuta dbała o włosy i paznokcie, a te proste zabiegi poprawiały jej samopoczucie i dodawały energii.
Danusiu, przyszła do ciebie jakaś krewna.
Powiedziałem jej, iż wrócisz później.
Obiecała, iż jeszcze zajrzy oznajmił jej mąż, Andrzej.
Jaka krewna?
Przecież nie mam już żadnych krewnych.
Pewnie jakaś piąta woda po kisielu przyszła coś prosić.
Trzeba było powiedzieć, iż wyjechałam do Gdańska odpowiedziała niechętnie Danuta, marszcząc czoło.
Dlaczego kłamiesz?
Wydaje mi się, iż to z twojej rodziny, tak samo wysoka, dostojna, trochę podobna do twojej mamy, niech spoczywa w pokoju.
Nie jestem pewien, czy przyszła prosić o coś.
Porządna, elegancka kobieta, ubrana jak należy próbował ją uspokoić Andrzej.
Po niespełna czterdziestu minutach ta krewna rzeczywiście zadzwoniła do drzwi.
Danuta sama ją wpuściła.
Wyglądała jak jej zmarła mama, dobrze ubrana elegancki płaszcz, kozaki, rękawiczki, kolczyki z delikatnymi brylantami.
Danuta znała się na takich rzeczach.
Zaproponowała gościnne miejsce przy stole, gdzie już czekały ciasto i kawa.
Poznajmy się, skoro rodzina.
Jestem Danuta, można bez nazwiska, widzę iż jesteśmy zbliżone wiekiem.
To mój mąż, Andrzej.
Po której linii jesteś dla mnie krewną?
zapytała gospodyni.
Kobieta zawahała się, lekko się zarumieniła.
Mam na imię Irena Irena Wojciechowna.
Różnica w wieku między nami rzeczywiście niewielka.
Od dwunastego czerwca skończyłam pięćdziesiąt lat.
Ta data nic ci nie mówi?
Danuta pobladła.
Widzę, iż pamiętasz.
Tak, jestem twoją córką.
Nie martw się, nic od ciebie nie chcę.
Chciałam tylko zobaczyć swoją biologiczną matkę.
Całe życie żyłam w nieświadomości.
Nigdy nie rozumiałam, czemu matka mnie nie kochała.
Notabene, już jej nie ma osiem lat.
Czemu kochał mnie tylko ojciec?
Ojca zabrakło niedawno, dwa miesiące temu.
Przed końcem powiedział mi o tobie.
Prosił, byś mu wybaczyła, jeżeli potrafisz mówiła drżącym głosem Irena.
Nie rozumiem masz córkę?
spytał zszokowany tym wszystkim Andrzej.
Wychodzi na to, iż mam.
Tłumaczę ci później odpowiedziała Danuta.
Więc jesteś córką?
Świetnie!
Zobaczyłaś?
Jeśli liczysz na moje skruchy czy przeprosiny, to się przeliczysz.
Nie czuję winy.
Mam nadzieję, iż tatuś wszystko ci przekazał?
Jeśli myślisz, iż obudzisz we mnie matczyne uczucia, to też się rozczarujesz!
Przepraszam zakończyła zimno Danuta.
Czy mogę jeszcze raz do pani przyjechać?
Mieszkam tutaj w podwarszawskiej miejscowości.
Mamy przestronny, dwupiętrowy dom, może z mężem przyjedziecie.
Przywiozłam zdjęcia wnuka i prawnuczki, może zobaczysz?
zapytała niepewnie Irena.
Nie chcę.
Nie przyjeżdżaj.
Zapomnij o mnie.
Do widzenia odpowiedziała ostro Danuta.
Andrzej zamówił Irenie taksówkę i odprowadził ją na zewnątrz.
Gdy wrócił, Danuta zdążyła uprzątnąć ze stołu i spokojnie oglądała telewizję.
Niezły charakter masz!
Można by tobą dowodzić w wojsku.
Czy ty naprawdę nie masz duszy?
Zawsze wiedziałem, iż brak ci serca, ale nie przypuszczałem, iż aż tak rzucił mąż.
Poznałeś mnie, gdy miałam 28 lat, dobrze pamiętam.
Wtedy duszę ze mnie wyjęto i podeptano już dawno zaczęła Danuta.
Byłam dziewczyną ze wsi, zawsze marzyłam o wyjeździe do miasta.
Dlatego najlepiej się uczyłam i jako jedyna z klasy dostałam się na uniwersytet.
Miałam 17 lat, gdy poznałam Jerzego.
Byłam w nim bez pamięci zakochana.
Był starszy ode mnie prawie o dwanaście lat, ale to mnie nie zniechęcało.
Po biednym dzieciństwie, Gliwice, gdzie studiowałam, jawiły się jak bajka.
Stypendium na nic nie starczało, zawsze chodziłam głodna.
Z euforią przyjmowałam zaproszenia Jerzego na lody czy do restauracji.
Nic mi nie obiecywał, ale byłam pewna, iż skoro tak się kochamy, weźmie mnie za żonę.
Gdy zaprosił mnie kiedyś na działkę, poszłam bez namysłu.
Wierzyłam, iż teraz, gdy wszystko się stało, związałam go ze sobą.
Spotkania na działce stały się regularne.
Wkrótce było jasne, iż nadrobiliśmy i zostanę matką jego dziecka.
Powiedziałam mu o tym.
Radość Jerzego nie miała granic.
Wiedząc, iż niedługo będzie widać mój stan, sama zapytałam, kiedy się pobierzemy.
Miałam już 18 lat, można było składać wniosek w urzędzie.
Czy kiedyś obiecałem ci ślub?
odpowiedział pytaniem Jerzy.
Nie obiecałem, i nie zamierzam.
Zresztą jestem żonaty z tym samym spokojem mówił.
A dziecko?
A ja?
A ty?
Jesteś młoda, zdrowa, można by cię ustawić jako Pomnik Warszawianki.
W uniwersytecie weźmiesz urlop dziekański.
Póki nic nie widać ucz się, potem zamieszkasz z nami.
Nie możemy z żoną doczekać się dziecka.
Może dlatego, iż żona jest dużo starsza.
Gdy urodzisz, dziecko zabierzemy.
Jak to będzie załatwione nie twoja sprawa.
Jestem istotny w urzędzie miasta, żona kieruje oddziałem w szpitalu.
O dziecko się nie martw.
Po porodzie odpoczniesz i wrócisz na studia.
Zapłacimy ci jeszcze za wszystko.
Wtedy o surogatce nikt w Polsce nie słyszał.
Chyba byłam jedyną taką osobą.
Co mogłam zrobić?
Wrócić do wsi i rodzine skompromitować?
Do porodu mieszkałam u nich, w dużej willi.
Żona Jerzego nie zaglądała do mnie, może zazdrosna była.
Córkę urodziłam w domu, przywieźli położną, wszystko legalnie.
Nie karmiłam piersią, dziewczynkę od razu zabrano.
Nigdy więcej jej nie widziałam.
Po tygodniu uprzejmie mnie wyprowadzono.
Jerzy wręczył mi pieniądze.
Wróciłam na uniwersytet.
Po studiach praca w fabryce.
Dali mi pokój w domu dla rodzin.
Najpierw byłam zwykłą brygadzistką, potem majstrem kontroli jakości.
Przyjaciół miałam sporo, ale za mąż nikt mnie nie wziął, aż pojawiłeś się ty.
Miałam już 28 lat, nie chciałam, ale musiałam wyjść za mąż.
Dalszą historię znasz.
Dobrze przeżyliśmy życie: trzy samochody zmieniliśmy, dom pełen wygód, działka utrzymana jak należy, co roku jeździliśmy na urlopy.
Nasza fabryka nie padła w latach 90., bo tylko w jednym wydziale robili przyrządy do traktorów, a co w innych nikt nie pytał.
Do dziś fabryka otoczona drutem kolczastym i wieżami strażniczymi.
Na emeryturę uprzywilejowaną wyszliśmy.
Wszystko mamy.
Dzieci nie ma i dobrze.
Takie teraz dzieci zakończyła swoją spowiedź Danuta.
Źle przeżyliśmy.
Kochałem cię.
Całe życie chciałem ocieplić twoje serce, nie udało mi się.
Dobrze, dzieci nie było, ale choćby kota czy psa nie potrafisz pokochać.
Siostra prosiła, żeby pomóc jej wnuczce, nie zgodziłaś się, żeby choć tydzień u nas mieszkała.
Dziś przyjechała do ciebie córka i jak ją przyjęłaś?
Twoja krew, a ty Gdybym był młodszy, złożyłbym pozew o rozwód, ale teraz już za późno.
Z tobą zimno, zimno odpowiedział rozżalony Andrzej.
Danuta poczuła lekki strach, nigdy wcześniej mąż nie mówił do niej tak ostro.
Całą jej spokojną egzystencję zakłóciła właśnie ta córka.
Andrzej przeniósł się na działkę.
Ostatnie lata mieszka tam, ma trzy psy przygarnął porzucone szczeniaki, a kotów i kotek nie da się chyba doliczyć.
W domu bywa rzadko.
Danuta wie, iż jeździ do jej córki Ireny, wszystkich tam już zna, w prawnuczce jest zakochany bez reszty.
Zawsze był niezdarny, niezdarny pozostał.
Niech sobie żyje jak chce myśli Danuta.
Nigdy nie odczuła potrzeby, by bliżej poznać córkę, wnuka czy prawnuczkę.
Sama jeździ nad Bałtyk.
Odpoczywa, zbiera siły i czuje się świetnie.
Dziś już wiem: można mieć wszystko, a duszy i tak nie odzyskać.
Chciałem być lepszym człowiekiem, próbowałem ogrzać czyjeś serce, ale czasem nie da się nic zrobić.
Trzeba pogodzić się z tym, kim się jest.













