Kontrole bezpieczeństwa mają dziwną zdolność do rozciągania się w czasie. Kolejki wiją się przez terminal, ludzie przestępują z nogi na nogę, a zegar bezlitośnie przypomina o zbliżającym się boardingu. Gdy zapas czasu jest komfortowy, jeszcze to można jakoś znieść. Gorzej, kiedy do odlotu zostało kilkanaście minut, a my stoimy gdzieś w środku tłumu. Najczęściej winę zrzucamy na obsługę. Tymczasem spora część problemu leży po stronie pasażerów.
REKLAMA
Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska"
Pasażerowie robią to nagminnie. Przez nich kontrola bezpieczeństwa na lotnisku się wydłuża
Na pierwszy rzut oka to drobiazg. Po odebraniu bagażu z taśmy pasażer bierze swoje rzeczy i... zostawia pustą kuwetę tam, gdzie akurat stoi. Na taśmie, na stole załadunkowym, czasem dokładnie w miejscu, które powinno być wolne dla kolejnych osób. Ten nawyk zyskał choćby nazwę. "Belt bumping" to nic innego jak blokowanie obiegu pojemników, przez co cała linia kontroli zaczyna się korkować.
Największy chaos robi się w strefie odbioru rzeczy. To tam kumuluje się pośpiech, stres i potrzeba "ogarnięcia się" po przejściu przez bramkę. Ludzie wiążą buty, zbierają elektronikę, poprawiają paski, a puste kuwety piętrzą się obok. Wystarczyłoby jeden ruch dalej, by odłożyć je na miejsce. W praktyce robi to zaledwie część pasażerów, a cała odpowiedzialność spada na obsługę.
Podobny widok zirytował jedną z pasażerek na tyle, iż nagrała krótki, ironiczny instruktaż na TikToku. Autorka profilu @mariadinca apeluje wprost:
Proszę, odkładajcie kuwety po kontroli bezpieczeństwa na lotnisku. Za każdym razem, gdy podróżuję, zadziwia mnie, jak wiele osób zostawia je na taśmie, co prowadzi do dodatkowych opóźnień
- pisze w poście. Na nagraniu pokazuje przy tym banalnie prostą zasadę. Zabierasz swoje rzeczy i od razu odkładasz kuwetę. Brzmi prosto? Tak, jednak w praktyce dla wielu osób wciąż okazuje się to problemem.
Na czym polega kontrola bezpieczeństwa na lotnisku? Warto się do niej przygotować
Sprawna kontrola zaczyna się jeszcze zanim podejdziemy do taśmy. Jak pokazuje życie, najwięcej czasu traci się na szukanie rzeczy w bagażu podręcznym. Laptop, tablet, powerbank i kosmetyki warto mieć pod ręką, a nie na dnie torby. Płyny najlepiej w jednej przezroczystej saszetce. Dzięki temu wystarczy jeden ruch i wszystko ląduje w kuwecie bez nerwowego przekładania zawartości.
Duże znaczenie ma też ubiór. Kurtka, pasek, zegarek i metalowe drobiazgi i tak trafią do pojemnika, dlatego lepiej zdjąć je wcześniej, jeszcze przed podejściem do stanowiska. To oszczędza czas i pozwala przejść przez bramkę bez dodatkowych sygnałów. Im mniej elementów do sprawdzania, tym mniejsze ryzyko kontroli osobistej.
Boczne stoły ustawione za taśmą nie znalazły się tam bez powodu. To przestrzeń, w której można na spokojnie schować przedmioty, włożyć kurtkę, zawiązać buty i złapać oddech po kontroli, bez zatrzymywania ruchu kuwet. Każda chwila spędzona przy samej taśmie działa jak korek na drodze - z pozoru niegroźny, a jednak skutecznie spowalniający wszystkich za nami. Warto o tym pamiętać, bo dziś stoimy z przodu, a jutro możemy znaleźć się po drugiej stronie kolejki. Co najbardziej denerwuje przy kontroli bezpieczeństwa? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.








