Są takie miejsca, do których wchodzi się raz… i chce się zostać na dłużej. Dokładnie tak było 14 lutego, kiedy przekroczyłam próg Lejdis Flow w Krakowie. Walentynkowy event „Barre & Glow” od pierwszej minuty zapowiadał, iż to nie będzie zwykły trening – to miało być święto kobiecości, ruchu i miłości do siebie. I zdecydowanie było!
Róż, błysk i luksusowy vibe
Dresscode? Różowy, czerwony lub biały. Większość dziewczyn idealnie wpasowała się w klimat, a sam lokal… wyglądał jak instagramowy sen. Różowe dodatki, kwiaty, błyskotki, walentynkowe akcenty – choćby kluczyki do szafek miały puchate, różowe serduszka. Kameralnie, a jednocześnie z rozmachem. Słodko, uroczo i dziewczęco.
Fot. Diana ŁętochaWłaścicielką tego wyjątkowego miejsca jest Paulina, która stworzyła przestrzeń tylko dla kobiet – na luzie, bez tematów tabu, bez oceniania, za to z ogromną dawką wsparcia i dobrej energii. W grafiku znajdziecie m.in. jogę, pilates, taniec, a nawet… boks. Ta różnorodność, swoboda i atmosfera, sprawia, iż chce się tu wracać. To nowe miejsce na mapie Krakowa, ale już czuć, iż ma duszę.
Fot. Diana ŁętochaDrink bar & love bites – idealny początek celebracji
Event rozpoczął się o 12:00 i od razu przy drink barze. Iga serwowała piękne, kolorowe drinki – zarówno alkoholowe, jak i bezalkoholowe – z autorskiej karty. Była też kawa oraz zielona i niebieska matcha. Wypiłam obie wersje, jednak ta druga zdecydowanie skradła moje serce.
Fot. Diana ŁętochaNa stołach czekały kuszące przekąski od Yummy Catering Kraków: mini sałatki, czekoladowe cake popsy, serowe przekąski i słodko-słone przysmaki. Wszystko pięknie podane i… pyszne. Już wtedy było czuć, iż to nie jest „zwykły event fitness”, tylko wyjątkowe doświadczenie.
Fot. Diana ŁętochaHot zajęcia – czyli Barre i Hot Pilates
W planie wydarzenia były 2 godziny zajęć Barre, jednak program uległ małej – i bardzo korzystnej – modyfikacji. Pierwszą godzinę spędziłyśmy przy drążkach na klasycznym Barre, a drugą wypełnił intensywny Hot Pilates.
Dla niewtajemniczonych – Barre to trening inspirowany baletem, pilatesem i jogą. Charakteryzuje się ćwiczeniami przy drążku, opartymi na małych, precyzyjnych ruchach, pracy mięśni głębokich i kontroli oddechu. Choć niepozorne, potrafią dać naprawdę mocny efekt – wzmacniają całe ciało, poprawiają postawę i pięknie modelują sylwetkę.
Sala była przyciemniona, z różowymi akcentami i kulą dyskotekową nad głową, co tworzyło klimat jak z kobiecego filmu o self-love. Zajęłyśmy miejsca przy drążkach, gdzie czekały na nas pięknie zapakowane prezenty od partnerów wydarzenia – miły detal, który od razu wywołał uśmiech. Trenerka Ola – sympatyczna, uważna i pełna zaangażowania – dokładnie tłumaczyła technikę, korygowała postawę i motywowała do działania. Dzięki lustrom mogłyśmy na bieżąco kontrolować ruch i naprawdę poczuć pracę mięśni. Było intensywnie, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Drugą częścią był Hot Pilates – dynamiczna forma pilatesu wykonywana w podwyższonej temperaturze. Ciepło sprawia, iż mięśnie szybciej się rozgrzewają, ciało staje się bardziej elastyczne, a sam trening wchodzi na wyższy poziom intensywności. To połączenie wzmacniania, spalania i pracy nad wytrzymałością. Było gorąco. Było wymagająco. A po wszystkim czuć było każdy mięsień – i ogromną satysfakcję.
DIY: skarpetki do pilatesu – kreatywny relaks
Między treningami przyszedł czas na coś totalnie innego – warsztaty DIY. Każda z nas mogła stworzyć własne antypoślizgowe skarpetki do pilatesu. Do dyspozycji były cekiny, kryształki, konfetti, brokaty, pomponiki i mnóstwo innych ozdób. To było niesamowicie relaksujące. Siedziałyśmy, ozdabiałyśmy, śmiałyśmy się, wymieniałyśmy pomysłami.
Fot. Diana ŁętochaKażda para była inna – unikalna, kreatywna, dokładnie taka jak jej właścicielka. Po odłożeniu skarpetek do wyschnięcia wróciłyśmy do rozmów… i do drugiej części zajęć.
Fot. Diana ŁętochaWalentynkowe upominki i różowe okulary
Każda uczestniczka otrzymała torebkę z pełnowymiarowymi produktami od partnerów, w której znalazły się:
- kosmetyki od Your Kaya – olejek do ust i rozświetlacz,
- kolagen w shotach od Laborell,
- bon upominkowy na depilację laserową od Madame Black – salon kosmetyczny.
Fot. Diana ŁętochaW środku każda z nas znalazła także różowe, walentynkowe okulary – idealne do wspólnego, pamiątkowego zdjęcia.
Fot. Paulina SkotnickaCoś więcej niż event – prawdziwa kobieca społeczność
Wydarzenie trwało ponad cztery godziny, ale czas minął szybko. Było aktywnie, kreatywnie, smacznie i pięknie. Muzyka, atmosfera, detale – wszystko się zgadzało. Najważniejsze jednak było coś innego: społeczność. Kobiety wspierające kobiety. Bez presji. Bez rywalizacji. Za to z uśmiechem, rozmową i autentyczną życzliwością. To była celebracja miłości – do siebie, do swojego ciała, do ruchu. Wyszłam z Lejdis Flow pełna energii, endorfin i pięknych wspomnień.
To dopiero początek…
„Barre & Glow” był pierwszym tematycznym eventem Lejdis Flow, ale już wiadomo, iż nie ostatnim. W planach są kolejne wydarzenia, a najbliższe wypada 7 marca, tuż przed Dniem Kobiet. Zdradzę tylko, iż jest to nocowanka. Skin care, pilates, projektor, popcorn, pizza, prezenty… brzmi jak idealny girls night, prawda? Jedno jest pewne – miejsc jest niewiele, więc warto śledzić
i być na bieżąco.
Odwiedź Lejdis Flow!
Jeśli szukacie w Krakowie miejsca z klimatem, dobrą energią i kobiecą mocą – Lejdis Flow przy ul. Drukarskiej 1 to adres, który powinnyście sobie zapisać. Do zobaczenia na macie – albo przy drążku!
Lubisz dbać o siebie? Nie zapomnij więc o odpowiednich kosmetykach do pielęgnacji twarzy – takich jak FaceBoom 2.0!










