"Bardzo gwałtownie suszy i układa, włosy wplątują się w szczotkę". BaByliss to HIT, Shark też ma genialny sprzęt

groszki.pl 3 tygodni temu
Marzenie każdej z nas? Wstać rano i w maksymalnie 15 minut wyczarować na głowie fryzurę, która wygląda, jakbyśmy właśnie opuściły fotel u najlepszego fryzjera. Gładkie, uniesione u nasady, z podkręconymi końcówkami i pełne objętości. Niestety, rzeczywistość często wygląda inaczej: żonglerka ciężką suszarką w jednej ręce i okrągłą szczotką w drugiej, ból ramion i efekt, który rzadko jest zbliżony do zamierzonego.

Na szczęście na rynku pojawiły się urządzenia, które zrewolucjonizowały domową stylizację. I nie mówię tu tylko o kosmicznie drogim Dysonie. Prym wiodą dwie inne marki: BaByliss i Shark, które oferują podobną jakość za znacznie rozsądniejsze pieniądze.

REKLAMA

Hit sieci, który pokochały Polki. Lokówko-suszarka BaByliss Air Wand

To urządzenie stało się absolutnym fenomenem i bestsellerem. Kobiety polecają je sobie na forach i w mediach społecznościowych, a kluczowa opinia powtarza się jak mantra: "bardzo gwałtownie suszy i układa". I to prawda. Moc silnika jest imponująca, dzięki czemu choćby gęste i długie włosy są suche i wystylizowane w kilkanaście minut. Okrągła szczotka z zestawu genialnie unosi pasma u nasady, tworząc tak pożądaną objętość, a szczotka płaska idealnie wygładza, dając efekt "tafli". A co z drugą częścią tej popularnej opinii: "włosy wplątują się w szczotkę"? Muszę przyznać, iż coś w tym jest. Przy bardzo długich włosach lub gdy nabierzemy zbyt grubą sekcję, końcówki faktycznie potrafią się zaplątać. To jednak drobna niedogodność, której można się gwałtownie nauczyć unikać, dzieląc włosy na mniejsze partie. W obliczu spektakularnego efektu końcowego, jest to naprawdę niewielka cena za fryzurę jak z reklamy, którą możemy zrobić sobie same w domowym zaciszu.

Godny rywal, czyli co potrafi Shark FlexStyle

Jeśli jest HIT, to musi być też godny rywal. Na rynku amerykańskim to właśnie Shark FlexStyle jest uznawany za największego konkurenta Dysona, a w Polsce zdobywa coraz większą popularność. Co go wyróżnia? Przede wszystkim innowacyjna, zginana konstrukcja. Jednym ruchem możemy zmienić go z klasycznej suszarki w styler, co niesamowicie ułatwia suszenie włosów u nasady bez wyginania sobie nadgarstków. Podobnie jak BaByliss, oferuje bogaty zestaw końcówek. Jednak to, co go wyróżnia, to końcówki do loków działające w oparciu o efekt Coandy – ten sam, który rozsławił Dysona. Pasma włosów same nawijają się na końcówkę, tworząc sprężyste, naturalnie wyglądające fale i loki bez ekstremalnej temperatury. W bezpośrednim porównaniu siła suszenia obu urządzeń jest podobna, ale Shark kusi innowacyjnością i ergonomią, które docenią zwłaszcza posiadaczki długich i ciężkich włosów.

BaByliss czy Shark - co wybrać?

Ostateczny wybór to kwestia indywidualnych preferencji. BaByliss Air Wand to potężny, sprawdzony i uwielbiany przez tysiące kobiet sprzęt, który jest mistrzem w tworzeniu klasycznego "blowoutu" – gładkich, pełnych objętości fryzur. To niezawodny koń pociągowy codziennej stylizacji. Shark FlexStyle to z kolei propozycja dla gadżeciar i fanek innowacji. Zginana konstrukcja to game changer pod względem wygody, a końcówki do loków z efektem Coandy dają mu przewagę w kwestii kręcenia włosów. Niezależnie od wyboru, jedno jest pewne: oba urządzenia to przepustka do świata pięknych, wystylizowanych włosów każdego dnia i ostateczne pożegnanie z poranną walką z suszarką i szczotką.

Idź do oryginalnego materiału