WARK
Ten znowu warczał wkoło bez przerwy, aż do zachrypnięcia. Ni to pies, ni to bies, chociaż wcale nie wyglądał groźnie, przeciwnie – miał łagodne oczy i choćby uśmiechał się po każdym warknięciu.
Warczał na wszystkich, nikt nie wiedział po co i na co…
- Dlaczego tak warczysz na nas? - spytał go kiedyś Paplinek i odsunął się na bezpieczną odległość.
- Warczę? Co to znaczy? Ja tylko śpiewam dla was arię operową, której nauczyła mnie moja babcia, solistka Teatru Największego - wyjaśnił Wark i warknął najpiękniej, jak tylko umiał. - Wrrrrrr!


