Motyw łapania, zbierania, kolekcjonowania małych przyjaznych stworków, by następnie nimi rywalizować o podium jest nieodzowną częścią światowej popkultury. Globalny sukces serii Pokemon spowodował apelatywizację nazwy własnej, co pozwoliło na upospolicenie jej i nieograniczanie się w nazewnictwie do samej franczyzy. Dlatego dzisiaj szczególnie starsi gracze widząc produkcję o tematyce oswajania i kolekcjonowania stworzeń, pierwsze, co myślą, to „o, znowu te pokemony”. Tak może być też w przypadku Aniimo, gry, która wpadła na Steam 16 września 2026 roku i przyciągnęła fanów słodkich zwierzątek oraz wielbicieli tytułów Free2Play. Czy Aniimo jest warte uwagi czy to kolejny odgrzewany kotlet w stylu rozgrywki, który każde z nas doskonale kojarzy? Jako iż uwielbiam darmowe gry to koniecznie musiałem to sprawdzić!
Graczy na pewno ucieszy fakt, iż Aniimo od Pawprint Studio jest całkowicie darmową produkcją, choć bez mikrotransakcji się nie obyło. Za pieniądze kupimy różne elementy kosmetyczne, boostery, przepustki czy pakiety, więc trochę tego jest. W grze wcielamy się w rolę odkrywcy (Pathfindera), który przemierza malowniczy kontynent, odkrywa tajemnice rozległych biomów i przede wszystkim – łapie, oswaja i kataloguje tytułowe Aniimo. Na początku tworzymy postać. Opcji i suwaków kastomizacji jest dużo, choć one same są dość ograniczone, także Jabby ze Star Wars niestety nie wykreujemy, ale gwiazdę k-popu już tak. W późniejszym etapie gry możemy odblokować całkiem rozległą garderobę ciuchów, a także akcesoriów, które dostosowujemy kształtem czy wielkością do naszej postaci i Aniimo. Po stworzeniu swojego herosa, który już za chwile złapie swojego pierwszego Aniimo, w końcu możemy ocenić jak produkcja naprawdę wygląda.
Fot.: kadr z gryGrafika prezentuje się uroczo: dominują jasne, malownicze barwy z posypką słodkości. Produkcja jest przyjemna w odbiorze, choć część graczy przesłodzony styl może zwyczajnie odpychać. Tytuł powinien działać choćby na nieco słabszych urządzeniach, niestety czasem zdarzają się spadki klatek. jeżeli chodzi o design stworzeń, to dominują urocze puchate kuleczki, gdzie przykładem jest okrągła owieczka lub wiewiórka z gwiazdką, choć jeżeli dobrze poszukamy, znajdziemy też nieliczne mrocznie wyglądające kreatury. Animacje eksploracji oraz walki są płynne i dynamiczne. Liczne efekty i błyski w trakcie pojedynków urozmaicają rozgrywkę stawiając Aniimo na dostatecznym poziomie wśród klikaczy z otwartym światem. Wizualnie nie można liczyć na game changera świata gamingu, ale to nie znaczy, iż jest źle.
Po wybraniu swojego pierwszego Aniimo w prologu dostajemy wolną rekę, choć gra prowadzi nas dzięki licznych podpowiedzi. Aby łapać następnych, zamiast okrągłych pokeballi, będziemy musieli wyposażyć się w niezwykle oryginalne kanciaste sześciany Aniipod. Nasi mali towarzysze nie tylko będą chodzić przy naszej nodze, bo w grze dzięki funkcji Twine dynamicznie przełączamy się między postacią główną i Aniimo, którym sterujemy. Świat można eksplorować na wiele sposobów. Kiedy napotkamy ścianę, można bez problemu się wspiąć, wodę przepłynąć, a ze szczytu górskiego bez problemu polecimy. Oczywiście jeżeli mamy odpowiedniego Aniimo, w którego się zmieniamy wykonując te czynności.
Fot.: kadr z gryPo postawieniu pierwszych kroków w queście fabularnym, nareszcie można zacząć rozszerzać katalog uroczych kuleczek, po schwytaniu których dostajemy możliwość sprawdzenia ich statystyk. I tutaj pierwsza niespodzianka – na potęgę, wygląd i jakość naszego podobiecznego ma wpływ naprawdę rozległy wachlarz czynników.
Zaczynając od tego jak jest rzadki, mamy kilka poziomów rarity:
- common – przeciętny, najsłabsza jakość
- good – dobry, dostateczne statystyki
- elite – elitarny, całkiem dobry zbiór statów
- perfect – perfekcyjny, mocne statystyki, w takie okazy powinniśmy celować
Dodatkowo rodzaje mutacji:
- sparkling – błyszcząca, jasna odmiana
- umbral – mroczna, ciemna barwa z zawsze perfekcyjnymi statystykami
- alpha – większa forma do zdobycia z bossów
A ponadto zależnie od regionu wygląd może się zmieniać i jeden Aniimo zwykle jest dostępny w wielu wersjach. Na to, jaką wersję uda nam się złapać, wpływa pogoda, pora dnia i miejsce schwytania. W grze występują ewolucje, a pojedynczy Aniimo może ich mieć choćby kilka. Czy wspomniałem o pryzmatycznych formach? Prismana to bardzo rzadka silniejsza odmiana charakteryzująca się doprawioną barwnie kolorystyką. Opracowywanie składu naszych podopiecznych, praca nad ich statystykami, a na koniec szukanie tej jednej, rzadkiej odmiany czynią ten aspekt gry niezwykle satysfakcjonującym i motywują do ciągłej progresji.
Fot.: kadr z gryWalka, jak wcześniej wskazałem, jest widowiskowa i dynamiczna. Możemy błyskawicznie przełączać się między naszymi czterema podopiecznymi. Każdy z nich posiada trzy skille użytkowe, w tym jeden ultimate. Obowiązują też role, takie jak np. wspierająca, lecząca lub zadająca obrażenia. Oprócz paska życia każdy walczący posiada pasek gardy. Po zbiciu go postać nie może się ruszać i atakować, oraz orzymuje dodatkowe obrażenia. W dużym uproszczeniu boostujemy naszą główną postać buffami, zbijamy pasek gardy i życia, a gdy trzeba, to przełączamy się na healera i leczymy drużynę. Bijatyki to kolejny aspekt gry, przy którym można się świetnie bawić… szkoda, iż część tych elementów doskonale znamy z innych produkcji.
Po ograniu takich tytułów jak Genshin Impact, Wuthering Waves czy Infinity Nikki – łatwo stwierdzić, iż walka była mocno inspirowana. Zresztą to zaledwie wierzchołek góry lodowej – wystarczy spojrzeć na UI, układ przycisków czy mapkę. Eksploracja otwartej mapy i poruszanie się przez pływanie, lot i wspinaczki, zbieranie kwiatków i minerałów, odblokowywanie punktów na mapie, wykonywanie logicznych łamigłówek i przede wszystkim zbieranie niezliczonych ilości skrzynek. Brzmi jak opis Genshina, a przecież recenzujemy inną produkcję. Przemierzając kolejne obszary, a choćby wchodząc w opcje czy ekwipunek, wielokrotnie mówiłem sobie w myślach „już to gdzieś widziałem”. Aniimo przypomina już istniejące produkcje, szczególnie gatcha, choć sama gra gatchą nie jest.
Fot.: kadr z gryPo czasie odkryjemy, iż możemy choćby wybudować własny domek, umeblować go, a choćby stworzyć plantację i postawić budynki produkcyjne. Jest to naprawdę opłacalne, gdyż w przyszłości przynosi ogromne korzyści w postaci, pracującej pod naszą nieobecność, farmy zasobów używanych w grze. Do pracy zatrudnimy oczywiście naszych małych przyjaciół niechybnie więzionych w poke-cube’ach. Palworld z pewnością daje łapkę w górę za pomysł, a to nie koniec podobieństw do gry od Pocketpair, choć survivalowych aspektów w Aniimo nie uświadczymy praktycznie wcale, wręcz wszystkie zasoby otrzymujemy aż nadto.
Próg wejścia jest ustawiony naprawdę nisko. Praktycznie każdy gracz się odnajdzie w świecie Aniimo od samego startu i nie będzie mieć problemów z opanowaniem żadnej mechaniki. Produkcja postępuje błyskawicznie, wystarczy mrugnąć, a mamy nowy poziom i otrzymujemy jakąś nagrodę. I przy nagrodach warto się w tym momencie pochylić – Aniimo nieustannie obsypuje nas prezentami. Wejdziecie do gry i od razu musicie odebrać kilka upominków. Pograjcie kwadrans i odbierzcie kolejne. Zróbcie quest i odkryjcie progress jakiegoś passa (których nie zliczę) – a to oznacza gift! Samo odbieranie prezentów jest uciążliwe, bo nie dość iż jest ich od groma to jeszcze poruszanie się po kolejnych zakładkach menu przypomina przechodzenie przez pełen ślepych zaułków labirynt. Labirynt z masą interaktywnych, zbędnych pierdółek i często niewygodnego rozlokowania przycisków.
Fot.: kadr z gryGra jest świeżynką i to da się odczuć w przypadku bugów, bo zdarzają się one aż nazbyt często. Problemy z połączeniem, żółty filtr na całym ekranie, znikające modele, zresetowany wygląd twarzy w zakładkach i wiele, wiele więcej. Aniimo lubią się zablokować o elementy terenu, a raz podczas kontynuuowania zadania świat mi się „zamroził” i nie istniała możliwość na wykonanie jakiejkolwiek czynności. Do tego sporadycznie niepojawiające się zaproszenia dla innego gracza do naszego świata utrudniają interakcje na poziomie kooperacyjnym. Na szczęście twórcy reagują i wydają łatki naprawiające błędy, pozostaje zatem trzymać kciuki za kolejne fixy. Prócz tego jednego szczegółu, kooperacja prezentuje się obiecująco. Interakcje z innymi graczami są premiowane przez grę. Ponadto możemy w grupie walczyć z bossami czy brać udział w trybach przeznaczonych właśnie na tryb współpracy (np. Egg Heist). Nowych graczy możemy poznawać w specjalnych publicznych miejscach: miasteczkach na mapie, obozowiskach i na obszarze Astra.
Podsumowując, Aniimo jest spokojną i przyjemną grą, którą opanuje każdy rodzaj gracza, choć nie każdemu się ona spodoba. Wszechobecna prostota i systemy gratyfikacji na początku nieustannie bombardują nas hormonem szczęścia. Ponadto utrudniają przerwanie rozgrywki, bo przecież za rogiem czai się kolejna nagroda. Niestety gracze szukający wyzwań i nowości poczują znurzenie. Ile razy można grać w kolejnego klona mainstreamowych gigantów, który zamiast zaryzykować, woli stare, bliźniacze rozwiązania? Na pochwałę w szczególności zasługuje system kolekcjonowania Aniimo, który jest rozbudowany, rozległy i pełen urozmaiceń. Możliwości interakcji z innymi graczami i zachęcanie do kontaktów z innymi stanowią powiew świeżości w trakcie singleplayerowego odkrywania świata i rozwiązywania łamigłówek.
Fot.: kadr z gryJeśli szukacie czegoś spokojnego do pogrania, nie ogrywaliście zbyt wiele gatchy z open-worldem czy creature-collectorów to jestem pewien, iż wsiąkniecie w Aniimo. Doświadczony gracz lepiej znanych produkcji jednak poczuje déjà vu, a tryhardzi szukający wyzwania – tutaj go nie znajdą. W samą grę nie gra się źle, bawiłem się świetnie na kontynencie Idyll powiększając swoją kolekcję stworków i trenując je. Niektóre mechaniki jednak były monotonne, a nadmiar nagród, okienek i opcji czasem przytłaczał. jeżeli twórcy pójdą w stronę innowacyjności i zastosują pomysłowe rozwiązania nieznane w szerokiej gamie innych tytułów, wówczas Aniimo może być ciekawą alternatywą i jednocześnie sposobem na fajny i bezpłatny sposób na spędzenie wieczoru, również ze znajomymi.
Fot. główna: materiały prasowe (Pawprint Studio, x.com/Aniimo_EN)





