Andrzeju Witoldzie, proszę, błagam pana! Pomóżcie! kobieta na kolanach błaga wysokiego mężczyznę w białym fartuchu i zalewa się łzami. Za szeregami obdrapanych gabinetów, w przesiąkniętej zapachem leków izbie przyjęć wiejskiego szpitala, jej dziecko kona. Zrozumcie, nie mogę! Nie mogę! Po to tu wyjechałem! Od dwóch lat nie operowałem! Ręka i warunki… Przysięgam, błagam! kobieta nie […]