Jest wiele wzruszających opowieści o ponownych spotkaniach po latach. Ta historia pochodzi z dawnych czasów, wciąż wywołuje w mym sercu burzę emocji. Ojciec Kornelii opuścił rodzinę, gdy dziewczynka miała zaledwie cztery lata. Mama sama wychowywała córkę, ale brak pełnej rodziny głęboko odcisnął się na losie Kornelii. Od najmłodszych lat starała się pomagać mamie w każdej sprawie szukała choćby pracy na pół etatu, ponieważ w domu nie było nikogo, kto by ich utrzymywał. Przez to nie miała niemal żadnych przyjaciół, nie wychodziła na miasto, trzymała się w cieniu i dorastała skryta.
Dopiero gdy jej mama przeszła na emeryturę, Kornelia mogła pozwolić sobie na odrobinę czasu tylko dla siebie. Wtedy poznała chłopaka. Po pewnym czasie zapoznała się z jego rodzicami, a w końcu Adam poprosił Kornelię o rękę. Zaczęli planować wystawną uroczystość ślubną, o której Kornelia śniła od dzieciństwa. Gdy przyszedł czas na układanie listy zaproszonych gości, pomyślała, by zaprosić własnego ojca.
Nie znała jednak ani adresu, ani numeru telefonu ojca. Adam doradził Kornelii, by wręczyła zaproszenie swojemu wujkowi, bratu ojca. On na pewno wiedziałby, gdzie je dostarczyć. Tak więc, przez jedno nieporozumienie, Kornelia spóźniła się do urzędu stanu cywilnego. Za oknem padał deszcz. Narzuciła płaszcz na suknię ślubną i wybiegła w pośpiechu z domu. Nagle spostrzegła samochód, przy którym stał jej ojciec. Bez wahania wsiadła do auta. Całą drogę płakała. Czekała na tę chwilę przez tyle lat… Okazało się, iż mają sobie wiele do powiedzenia.




