Agnieszko, chciałam dziś o Tobie napisać. Tak po prostu.
Piszę ten tekst z takim uczuciem, z jakim pisze się do kogoś, kto był ważny, choćby jeżeli nigdy nie siedziałyśmy razem przy kawie. Bo są tacy ludzie, którzy wchodzą w nasze życie nie przez drzwi, ale przez słowa. Ty właśnie tak przyszłaś do życia wielu kobiet.
Kiedy dwa tygodnie temu Twój mąż napisał na Facebooku, iż odeszłaś, coś we mnie ścisnęło się cicho. Bez dramatyzmu. Bez krzyku. Raczej jak wtedy, gdy dowiadujesz się, iż ktoś dobry już nie wróci. Miałaś 56 lat. Wiek, w którym wiele kobiet dopiero zaczyna oddychać pełniej, spokojniej, bez udawania.
I pomyślałam:
ile kobiet zostało dziś trochę bardziej samych.
Zawsze byłaś inna niż świat, który Cię wypromował
Widziano Cię najpierw jako modelkę. Piękną, rozpoznawalną, „idealną”. Ale Ty nigdy nie wyglądałaś na kobietę, która chce zostać w tym miejscu na zawsze. Jakbyś wiedziała, iż to tylko jeden z rozdziałów, a nie cała książka.
I kiedy zeszłaś z wybiegów, nie zrobiłaś tego z hałasem. Nie z buntem. Po prostu… poszłaś w głąb. Do siebie. Do życia. Do ciszy, której wiele kobiet się boi, a Ty ją oswoiłaś.
„Przemiana” nie była poradnikiem. Była rozmową
Twoja książka Przemiana nie mówiła kobietom, jak mają żyć.
Nie stawiała checklist.
Nie obiecywała cudów.
Ona mówiła coś znacznie trudniejszego i znacznie prawdziwszego:
że zmiana boli, iż dojrzewanie bywa samotne, iż czasem trzeba stracić stare wersje siebie, żeby wreszcie oddychać.
Czytało się ją jakbyś siedziała obok i mówiła:
„Nie jesteś dziwna. Nie jesteś spóźniona. Nie jesteś zepsuta. Po prostu się zmieniasz.”
I dla wielu kobiet to było jak zdjęcie kamienia z klatki piersiowej.
Inspirowałaś nie siłą. Inspirowałaś łagodnością
To, co było w Tobie wyjątkowe, to brak agresywnej „motywacji”.
Nie pchałaś kobiet do bycia „lepszymi”.
Zapraszałaś je do bycia prawdziwszymi.
Uczyłaś, że:
- można zwolnić,
- można wybrać siebie bez poczucia winy,
- można żyć ciszej i wcale nie mniej intensywnie,
- można przestać się tłumaczyć.
Dla wielu kobiet byłaś dowodem, iż dojrzałość to nie koniec kobiecości, ale jej najuczciwsza forma.
Twoja śmierć boli, bo Twoje życie było drogowskazem
Nie chcę pisać o szczegółach odejścia.
One są prywatne.
One należą do tych, którzy Cię kochali najbliżej.
Ale nie da się nie zauważyć, iż odeszłaś tak, jak żyłaś – cicho, bez sensacji, zostawiając po sobie słowa, które dalej pracują w ludziach.
I może właśnie dlatego tak wiele kobiet dziś pisze, wspomina, dziękuje.
Bo dałaś im język do mówienia o sobie.
I odwagę, by się nie spieszyć z życiem.
Na koniec, jak do przyjaciółki
Agnieszko,
Twoja Przemiana nie skończyła się z ostatnią stroną książki.
Ona trwa w kobietach, które dzięki Tobie odważyły się zmienić coś w sobie – czasem cicho, czasem nieodwracalnie.
Zostawiłaś po sobie coś więcej niż tytuły i zdjęcia.
Zostawiłaś spokój.
A to jest najrzadsze dziedzictwo.
Dziękujemy.
Wilczyca








![Terminarz zimowych igrzysk olimpijskich na dziś [9.02.2026, HARMONOGRAM]](https://i.iplsc.com/-/000LQG22LQV9OL1C-C461.jpg)




