A potem zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taką złośliwą kobietą, jak sądziła przez te wszystkie lata.
Poranek trzydziestego grudnia niczym nie różni się od innych, przez dwanaście lat właśnie tyle Iwona mieszka z Mirosławem pod jednym dachem. Wszystko toczy się jak zwykle: on od bladego świtu pojechał na polowanie i wróci dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, syn jest u babci, a Iwona znów sama w domu.
Zdążyła się już do tego przyzwyczaić. Mirosław od zawsze był zapalonym wędkarzem i myśliwym każdy weekend i każde święta spędzał w lesie, niezależnie od aury, a ona czekała na niego w domu.
Tylko dzisiaj jakoś szczególnie jej smutno i samotnie. zwykle w takie dni rzucała się w wir sprzątania, gotowania, bo zawsze coś było do roboty. Sylwester dopiero jutro, jak co roku spędzą go u teściowej już dwunasty raz nic nowego, wszystko po staremu. Ale dziś choćby na sprzątanie nie ma siły, wszystko leci jej z rąk.
Dlatego telefon od przyjaciółki był jak wybawienie. Iwona aż się ucieszyła. Najlepsza szkolna koleżanka, Kinga, zawsze była wesoła, rozwiodła się już dawno, często urządzała spotkania u siebie. I tym razem zadzwoniła:
No i co, znowu sama w domu? bardziej stwierdziła niż zapytała Kinga. Mirosław znowu w lesie? Przyjdź do mnie wieczorem, fajna ekipa się zbiera, po co masz się kisić sama?
Iwona nic nie obiecuje, nie miała w planie nigdzie się ruszać, ale im bliżej wieczora, tym bardziej czuła się przygnębiona. Zaczęły się jej przypominać różne rzeczy, a dziś szczególnie zabolało ją, iż męża znowu nie ma obok.
Przez te lata wszystko kręciło się wokół domu, pracy, syna to wszystko. Nigdzie razem nie wychodzili, Mirosław nudził się na spotkaniach ze znajomymi, żył tylko rybami i łowami. Ona sama nie chciała wychodzić.
Przez to nie wyjeżdżali na wakacje, jedynym odpoczynkiem były wyjazdy do jej mamy na wieś. Cieszyło ją, iż mąż tak dobrze dogaduje się z teściową, ale brakowało jej morza, chciała zobaczyć świat.
Wieczorem pomyślała: czemu by nie wyjść z domu? Przynajmniej nie będzie samotnie. Poszła do Kingi było rewelacyjnie, zebrała się paczka ze szkoły, Iwona świetnie się bawiła.
Co jednak najważniejsze, był tam Grzegorz jej pierwsza miłość ze szkoły. Tak wyszło, iż spędzili razem noc. Iwona choćby nie wie, jak to się stało nie wypiła wiele, ale dawno niespotykane wspomnienia uderzyły jej do głowy.
Rano było jej wstyd, czuła się niezręcznie i chciała jak najszybciej o tym zapomnieć. Dosłownie uciekła z mieszkania Grzegorza.
W domu czekała na nią niespodzianka: ledwo przekroczyła próg, zobaczyła płaszcz Mirosława. Wrócił wcześniej niż zwykle.
Nogami jej się ugięły ze strachu. jeżeli mąż dowie się, iż nie spała w domu widziała już oczyma wyobraźni, jak wybucha awantura i jak on od niej odchodzi. Wiedziała nie wybaczyłby, zresztą ona sama też by nie wybaczyła.
W myślach klęła na siebie jak mogła tak głupio doprowadzić do ruiny własną rodzinę, przecież kochała męża. Dzwonek telefonu domowego przywrócił ją do rzeczywistości.
Dzwoni teściowa Pani Zofia: Nie wiem, co tam się u was działo, ale Mirosław w nocy dzwonił, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż jesteś u cioci Krystyny, bo źle się poczuła. Byłaś u niej, nie zawiedź mnie
Iwona nie spodziewała się wsparcia właśnie ze strony teściowej. Miały zawsze chłodne relacje nie kłóciły się, ale pani Zofia nigdy jej nie polubiła. Od początku była przeciwko ich ślubowi uważała, iż za wcześnie. Po ślubie, gdy mieszkali razem, nie raz Iwona czuła się jak intruz. Później, gdy zamieszkali osobno, kontakt ograniczyły do minimum i utrzymywały poprawność wyłącznie na rodzinnych uroczystościach.
Teraz była jej naprawdę wdzięczna. I nieważne, co będzie dalej najważniejsze, iż mąż nie wie, gdzie była naprawdę.
Wieczorem pojechali razem do teściowej na kolację. Iwona sama podjęła rozmowę o całej sytuacji, gdy były same w kuchni. Chciała podziękować i się przyznać. Ale teściowa od razu ją uciszyła:
Daj spokój, myślisz, iż nie wiem, jak to jest żyć z facetem, który poza swoimi hobby nic nie widzi? Sama święta nie jestem Mój Staszek też całe życie po lasach się szwenda, myślisz, iż mi nie jest żal? Ważne, by to się nie stało nawykiem rozumiesz, o co mi chodzi?
Iwona wszystko zrozumiała teściowa wcale nie jest taka straszna, jak zawsze myślała. Okazało się, iż też rozumie i potrafi wesprzeć. Ten raz skończył się dobrze, a Iwona zdecydowała, iż więcej bez męża z domu się nie ruszy.
Z internetu.











