A jeszcze zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślała przez te wszystkie lata.
Poranek trzydziestego grudnia niczym się nie różni od innych, jak przez ostatnie dwanaście lat, od kiedy Weronika i Damian są razem. Wszystko jak zwykle on z samego rana wyjechał na polowanie i wróci dopiero trzydziestego pierwszego w okolicach obiadu, syn został u babci, a Weronika znowu została sama w domu.
Przez te lata już się do tego przyzwyczaiła. Damian od zawsze był zapalonym wędkarzem i myśliwym, każdy wolny dzień, weekendy i święta spędzał w lesie, bez względu na pogodę. A ona czekała na niego w domu.
Tylko dzisiaj było jej wyjątkowo smutno i samotnie. Wcześniej w takie dni zawsze rzucała się w wir sprzątania czy gotowania, obowiązków w domu nigdy nie brakowało. Nowy Rok dopiero jutro, jak co roku świętują go u teściowej, już od dwunastu lat, nic się nie zmienia. Ale dzisiaj Weronice nie chciało się dosłownie nic robić, wszystko wyślizgiwało się z rąk.
Dlatego telefon od przyjaciółki był dla niej jak wybawienie, aż się ucieszyła. Najlepsza koleżanka jeszcze z czasów liceum Iwonka zawsze miała dobry humor, była rozwiedziona i często urządzała spotkania towarzyskie u siebie w mieszkaniu. Także tym razem zadzwoniła.
No i co, znowu sama siedzisz w domu? nie pytała, tylko stwierdziła fakt, Damian znowu pojechał na swoje łowy? Wpadnij do mnie wieczorem, będziemy mieć świetną ekipę, po co masz się kisić w domu?
Weronika nic nie obiecała i nie planowała nigdzie wychodzić, ale wieczorem zrobiło się jej zupełnie smutno. Ogarnęła ją nostalgia i żal, iż męża znowu nie ma przy niej.
Przez te lata Weronika miała tylko dom, pracę, syna, i tyle. Nigdzie nie chodzili, dla Damiana przyjęcia były nudne w głowie miał tylko ryby i zwierzynę. Jej samej nie chciało się chodzić samej. Z tego powodu nie jeździli też na żadne wczasy większość wakacji spędzali u mamy Weroniki na wsi. Oczywiście cieszyła się, iż Damian tak świetnie dogaduje się z teściową, ale marzyła chociaż raz zobaczyć morze, świat poza swoją miejscowością.
Wieczorem pomyślała czemu by nie pójść do przyjaciółki, zawsze to nie siedzieć samej. Poszła do Iwonki, atmosfera była wspaniała, przyszło sporo znajomych jeszcze z liceum, Weronika bawiła się świetnie.
Największą niespodzianką był Grzesiek jej pierwsza miłość z podstawówki. Jakoś tak naturalnie się złożyło, iż tę noc spędzili razem. Weronika sama nie wiedziała, jak do tego doszło, wypiła niewiele, ale wspomnienia ożyły i poniosło ją.
Rano wstyd palił ją do żywego. Było jej niezręcznie, chciała jak najszybciej zapomnieć o tej pomyłce, więc niemal uciekła z mieszkania Grześka.
W domu czekała ją nieoczekiwana niespodzianka przekroczywszy próg od razu zobaczyła ubrania Damiana. Wrócił wcześniej niż zwykle. Strach ją sparaliżował o ile mąż dowie się, iż nie spała w domu, zaraz wybuchnie awantura, a ona już sobie wyobraziła, jak Damian odchodzi. Była pewna, iż nie przebaczy, ona sama chyba też by nie wybaczyła.
Złościła się na siebie jak mogła tak głupio zniszczyć swoje małżeństwo? Przecież kocha swojego męża. Jednak dźwięk stacjonarnego telefonu wyrwał ją z ponurych myśli.
Dzwoniła teściowa.
Wiesz, nie wiem co się u was dzieje, ale Damian w nocy dzwonił i nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż jesteś u cioci Kasi, bo słabo się jej zrobiło, tak mu powiedz pamiętaj, nie zdradź mnie
Kogo jak kogo, ale pomocy właśnie od teściowej Weronika się nie spodziewała. Z Zofią Leonowicz ich relacje zawsze były trochę wyboiste nie kłóciły się, ale teściowa na pewno nie darzyła jej sympatią. Na początku była przeciwna ich ślubowi, twierdząc, iż za wcześnie się pobierają. Po ślubie też nie było lekko, mieszkali pod jednym dachem przez kilka lat i teściowa dała jej się we znaki.
Kiedy zaczęli mieszkać osobno, kontakt ograniczył się do minimum, spotykały się tylko na świętach. Teraz jednak Weronika była jej naprawdę wdzięczna choćby to, co będzie dalej, nie przerażało jej już tak, ważne, iż mąż nie wie, gdzie naprawdę była tej nocy.
Wieczorem razem z Damianem pojechali do teściowej, Weronika sama podjęła temat tego incydentu, kiedy zostały na kuchni same. Chciała podziękować i przeprosić. Ale teściowa choćby nie dała jej dojść do słowa.
Daj spokój, ja też jestem człowiekiem, wiesz Dobrze rozumiem, jak to jest żyć z kimś, kto nie widzi świata poza swoimi pasjami. Sama święta nie jestem. Ten mój Piotruś, rzuciła zerkając w stronę męża całe życie po lasach. Myślisz, iż mnie to nie boli? Najważniejsze, żeby to nie stało się nawykiem. Wiesz o czym mówię? mrugnęła.
Weronika zrozumiała, a wraz z tym poczuła, iż teściowa wcale nie jest zrzędą jak myślała, tylko po prostu kobietą, która wiele już przeszła i naprawdę rozumie więcej, niż mogłoby się wydawać. I na tym cała historia się zakończyła szczęśliwie, a Weronika postanowiła, iż już nigdy więcej nie pójdzie z domu bez Damiana.
Z internetu.











