A jeszcze zrozumiałam, iż teściowa wcale nie jest taką jędzą, za jaką ją przez te wszystkie lata miałam.
Poranek trzydziestego grudnia niczym się nie różnił od innych podczas tych dwunastu lat, które spędziłam z Damianem. Wszystko przebiegało jak zawsze: on wstał wcześnie, pojechał na polowanie i miał wrócić dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, synek został u mojej mamy, a ja znów zostałam sama w domu.
Z czasem przywykłam do tego rytmu – Damian to zapalony wędkarz i myśliwy, każdy wolny weekend i święta spędza w lesie, niezależnie od pogody, a ja czekałam na niego w pustym mieszkaniu. Jednak dzisiaj, nie wiedzieć czemu, ogarnął mnie smutek i samotność. zwykle takie dni przeznaczałam na sprzątanie, gotowanie czy drobne prace domowe. Nowy Rok przypadał jutro od dwunastu lat zawsze świętujemy go u teściowej, nic się w tym względzie nie zmienia, tylko dziś choćby domowe obowiązki sypały mi się z rąk, na nic nie miałam ochoty.
Telefon od przyjaciółki był jak zbawienie. Pola, moja najlepsza kumpela jeszcze ze szkolnych lat, zawsze była pełna życia. Po rozwodzie często organizowała u siebie spotkania ze znajomymi. I tym razem zadzwoniła:
No i co, znowu siedzisz sama w domu? raczej stwierdziła niż zapytała. Damian pojechał znowu do swoich lasów? Wbij wieczorem do mnie, fajna ekipa się zbiera, po co tak kisnąć w domowych pieleszach?
Nie obiecałam, iż przyjdę i wcale nie miałam zamiaru wychodzić, ale im bliżej wieczora, tym bardziej udzielała mi się melancholia. Uczucie żalu do męża, iż znowu go nie ma przy mnie, było dziś wyjątkowo dojmujące.
Od tylu lat moje życie kręci się tylko wokół domu, pracy i syna. Nie wychodziliśmy nigdzie razem, Damian zawsze nudził się w gościach, myślał tylko o wędkowaniu i polowaniach, a mnie nie chciało się samotnie wychodzić do ludzi. Przez to nie jeździliśmy też na żadne wakacje wszystko kręciło się wokół krótkich wyjazdów do mojej mamy na wieś. Oczywiście byłam zadowolona, iż Damian dobrze dogaduje się z teściową, ale marzyły mi się wyjazdy nad morze, podróże, poznawanie świata.
Wieczorem pomyślałam a może jednak pójść do Poli? Przynajmniej nie będę siedzieć sama. I faktycznie, spotkanie okazało się świetną odskocznią. Zebrali się nasi starzy znajomi ze szkoły, atmosfera była luźna, bawiłam się naprawdę dobrze.
I wtedy niespodzianka pojawił się Grzesiek, moja pierwsza szkolna miłość. Tak wyszło, iż spędziliśmy razem całą noc. Sama nie wiem, jak to się stało nie wypiłam dużo, ale te wszystkie wspomnienia i emocje po prostu mnie poniosły.
Rano czułam wstyd i zażenowanie, chciałam jak najszybciej zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Niemal uciekłam z mieszkania Grześka. Kiedy wróciłam do siebie, los zafundował mi kolejną niespodziankę ledwie przekroczyłam próg, zobaczyłam kurtkę Damiana. Wrócił wcześniej niż zwykle.
Nogi się pode mną ugięły ze strachu. jeżeli dowie się, iż nie nocowałam w domu… W głowie już widziałam awanturę, i jak Damian pakuje walizki. Wiedziałam, iż tego nie wybaczy ja sama bym nie wybaczyła.
W duchu wyzywałam siebie od najgłupszych, iż w jednej chwili rozpędziłam nasze życie na kawałki, chociaż przecież kochałam męża. W myślach już się żegnałam z rodziną, ale wtedy zadzwonił domowy telefon i przywrócił mnie do rzeczywistości.
Dzwoniła teściowa. Nie wiem, co tam się u was wyprawia, ale Damian dzwonił w nocy, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż jesteś u cioci Kaśki, bo źle się poczuła, więc byłaś z nią, rozumiesz? Nie zawiedź mnie…
Po teściowej, czyli Zofii Nowak, nie spodziewałam się nigdy pomocy. Nasze relacje zawsze były chłodne nie kłóciłyśmy się, ale ona nigdy nie przejawiała specjalnej sympatii wobec synowej. Od początku była przeciwna naszemu małżeństwu, uważała, iż pobraliśmy się za wcześnie, a potem, gdy już zamieszkaliśmy razem, przez pierwsze lata nieźle mi dała popalić. Dopiero kiedy przeprowadziliśmy się na swoje, ograniczyłyśmy kontakty do minimum i spotykałyśmy się tylko przy rodzinnych okazjach.
Tym razem byłam jej naprawdę wdzięczna. I choćby myśl o konsekwencjach nie była taka straszna najważniejsze, iż Damian nie wiedział, gdzie naprawdę byłam.
Wieczorem pojechaliśmy do teściowej razem z mężem. Kiedy zostałyśmy same w kuchni, postanowiłam poruszyć temat i podziękować za to, co zrobiła. Chciałam też przeprosić. Ale ona tylko machnęła ręką.
Daj spokój, myślisz, iż nie wiem, jak to jest żyć z facetem, który świata poza swoimi pasjami nie widzi? Sama święta nie byłam Mój Piotrek też całe życie po lasach się błąkał wskazała brodą na teścia. Myślisz, iż to nie boli? Najważniejsze, żeby nie weszło w nawyk. Wiesz, o co chodzi, prawda? dodała z uśmiechem.
Zrozumiałam i poczułam ulgę. Po tej rozmowie już nie uważałam teściowej za zło konieczne. Okazało się, iż całkiem sporo rozumie. Tak więc wszystko dobrze się skończyło, a ja postanowiłam sobie bez Damiana już więcej nigdzie sama nie wychodzę.














