W zeszłym roku nasz syn pojechał na lato do swojej babci. Tak bardzo czekał na te wakacje, iż torbę spakował z dużym wyprzedzeniem i wyjechał na nieznany czas.
Babcia świetnie się nim opiekowała. Była zadowolona z wnuka i poświęcała mu całą swoją uwagę. Pozwalała mu praktycznie na wszystko zupełna swoboda. Gdy Michał dotarł do wsi, poczuł się naprawdę wolny. Radował się tym nieskończenie. Cały rok żył myślą o odwiedzinach u babci. Rodzice nie mieli tam żadnej władzy, mogli tylko patrzeć z daleka. ale tym razem ta upragniona swoboda nagle rozwiała się jak sen na wietrze.
W tym samym czasie do babci przyjechała też jej druga córka, która zwykle podróżuje po całej Polsce. W rzeczywistości bywała tam przez większą część roku. Nie miała męża, więc praca ją wciąż gdzieś niesie. Wakacje trafiały się jej rzadko. Michał choćby nie był tego świadomy. Przywykł, iż w domu u babci są tylko dziadkowie i tylko oni wszystkim się zajmują. Z tą ciocią widywał się raczej przez kamerę w telefonie, nigdy na długo. Dla niego była kimś niezwykłym, wręcz czarodziejską osobą, która pojawia się znienacka z prezentem.
Kiedy jednak przyszło im zamieszkać razem pod jednym dachem, Zofia bo tak miała na imię ciocia zaczęła robić mu uwagi. Nie podobało jej się trzaskanie drzwiami, byle jakie układanie rzeczy, zbyt długie siedzenie przed komórką. Mówiąc krótko, śledziła każdy jego ruch. Michał był wyraźnie niezadowolony. Poszedł do babci z żalem: Babciu, ciocia jest taka okropna! Czy ona już sobie pójdzie?
Babcia wytłumaczyła mu, iż Zofia nie czepia się go złośliwie, tylko po swojemu próbuje go wychowywać. Tak wyobraża sobie bycie dorosłym. I Michał powinien jej słuchać oraz okazać szacunek. Ale on, jak na przekór, uparcie powtarzał swoje. Gdy ciocia znowu go upomniała, zdobył się na odwagę i powiedział, iż nie ona tu rządzi i nie ma prawa wydawać poleceń! Tylko dziadkowie mogą czegoś wymagać!
Zofia uśmiechnęła się zagadkowo, a potem długo próbowała mu tłumaczyć, iż ona także tu mieszka. Przysługuje jej więc pełne prawo do ingerencji. Po tym wydarzeniu Michał postanowił przeprosić. Od tamtej pory już się nie kłócili. Zdaje się, iż od tego snu na jawie jego podejście do rzeczywistości się zmieniło. Pragnął beztroski i odpoczynku, a trafił znowu pod czujne oko dorosłych. Wcale nie lepiej niż w domu.
Do dziś wspominamy ten dziwny czas i śmiejemy się do łez. Cioci natomiast poradziliśmy, żeby częściej wracała do siebie bo właśnie tam powinna się zderzać z rzeczywistością, razem z niesfornym Michałem i jego marzeniami o bezkresnej wolności, która zawsze gdzieś pryska, jak złotówka wrzucona do studni życzeń we śnie.






