Weź mamo, kochana, i powiedz, iż nie jest dobra powtarzała ciotka Jadwiga, staruszka z wioski, której dłonie były szorstkie od pracy, a szal w zieleni ściśle zawiązany pod brodą. Stała w cieniu krakowskiego Rynku, gdzie w każdą sobotę tłum się gromadzi: stragany pełne, sprzedawcy w pośpiechu, ludzie przy każdym stoisku się zatrzymują, przyglądają, porównują, smakują. […]