W cichej wiosce na Podlasiu, pośród łagodnych wzgórz i pól żyta, żył siedemdziesięcioletni Wojciech Kowalski, mężczyzna, który poznał zarówno dostatek, jak i smutek. Mimo wieku uchodził za jednego z najzamożniejszych gospodarzy w okolicy. Jego ziemie ciągnęły się przez doliny, bydło pasło się obficie, a jego nazwisko budziło szacunek lub przynajmniej rozpoznanie wśród sąsiadów.
Lecz bogactwo, jak szeptali ludzie, nie wypełnia każdej pustki. Dziesięć lat wcześniej Wojciech stracił pierwszą żonę, Katarzynę, kobietę silną, która urodziła mu trzy córki. Córki były już zamężne, rozproszone po różnych domach, zajęte własnymi rodzinami. Odwiedzały go często, ale czuł pustkę. Mimo całego dostatku nie miał syna, który nosiłby jego nazwisko, dziedzica, który kontynuowałby tradycję rodu. Ta nieobecność gryzła go, stając się obsesją.
Choć włosy miał siwe, a plecy przygarbione czasem, Wojciech wierzył, iż los wciąż winien mu chłopca syna, który odziedziczy jego ziemię, bydło i dumę. To pragnienie popchnęło go do decyzji, która wstrząsnęła wsią: ożeni się ponownie.
**Wybrał Alinę**
Jego wybór padł na Alinę, dwudziestoletnią dziewczynę z ubogiej rodziny z tej samej wioski. Życie nie było łaskawe dla jej bliskich. Nędza czaiła się w każdym kącie ich chaty, długi rosły, a najmłodszy brat chorował na uporczywą przypadłość, wymagającą leków, na które nie mieli pieniędzy.
Alina była piękna twarz świeża jak wiosenna woda, włosy ciemne i długie, oczy jasne, ale przyćmione trudem. Rodzice, zdesperowani i osaczeni przez wierzycieli, przyjęli ofertę Wojciecha. W zamian za sporą sumę pieniędzy obiecali mu rękę córki.
Alina nie protestowała głośno. Połykała łzy, wiedząc, iż jej poświęcenie może być jedynym sposobem, by uratować brata i ulżyć rodzinie. W przeddzień ślubu siedziała z matką przy mdłym świetle lampy naftowej. Jej głos zadrżał, gdy szepnęła:
Tylko niech będzie dla mnie dobry… Wypełnię swój obowiązek.
Matka, ocierając łzy, mogła tylko skinąć głową, niezdolna dać jej więcej niż drżący uścisk.
**Wesele**
Wesele było skromne, ale pełne znaczenia. Wojciech chciał, by cała wieś widziała, iż wciąż jest mocny, iż może pojąć za żonę dziewczynę młodą niczym wnuczka. Grajkowie przygrywali skoczne mazurki, sąsiedzi wypełnili kościół, a potem podwórko, plotkując i szeptając, gdy para wymieniała przysięgi.
Biedna dziewczyna wzdychały niektóre kobiety.
Patrzcie na niego, w tym wieku… śmieszne drwiły inne.
Ale Wojciech je ignorował. Pierś napawała się dumą, gdy szedł u boku Aliny. Dla niego to nie był tylko ślub to był dowód, iż wciąż ma siłę, iż los nie zamknął drzwi przed jego marzeniem o synu.
Alina, z twarzą starannie opanowaną, uśmiechała się, gdy trzeba było, dziękowała gościom i udawała radość. W środku jej serce ściskał strach i rezygnacja.
**Noc poślubna**
Tej nocy powietrze w domu Wojciecha niosło zapach pieczonego mięsa i nalewki, która pozostała po uczcie. Goście rozeszli się, a cisza otuliła drewniane ściany.
Wojciech, ubrany w odświętny strój, nalał sobie kieliszek ziółkowej nalewki, którą uważał za eliksir młodości. Spojrzał na Alinę z oczekiwaniem, w oczach migotały mu pożądanie i nadzieja. Wziął ją delikatnie za rękę i szepnął:
Dziś zaczynamy nowe życie, moja królowo.
Alina wymusiła uśmiech, serce waliło jej jak młot. Poszła za nim do sypialni, gdzie czekało szerokie łóżko z drewna. Świece migotały, rzucając na ściany tańczące cienie.
Lecz zanim noc mogła się dopełnić, uderzyła tragedia. Wyraz twarzy Wojciecha nagle się wykrzywił, oddech stał się ciężki. Chwycił się za pierś, zachwiał i runął na łóżko z głuchym łoskotem.
Panie Wojciechu! Co się dzieje?! krzyknęła Alina, głos jej drżał.
Rzuciła się ku niemu, potrząsnęła nim, ale jego ciało było już sztywne, twarz blada. Z gardła wydobył się cichy jęk, potem cisza. Zapach mocnej nalewki unosił się w powietrzu jak okrutne przypomnienie jego daremnej próby wyzwania losu.
**Chaos**
Alina wrzasnęła o pomoc. Sąsiedzi i krewni, jeszcze czuwający, przybiegli do domu. Trzy córki Wojciecha, w żałobnych sukniach, choć noc jeszcze nie minęła, wpadły do izby. Zastały Alinę płaczącą przy bez








