43 %.

drzoanna2.wordpress.com 2 dni temu

Na tę wiadomość czekałam z niepokojem od piątku, bo właśnie w piątek 11 września miały się pojawić wyniki matury poprawkowej z matematyki.
Moje wakacje należały do naprawdę pracowitych, najbardziej zapracowanych na przestrzeni ostatnich 15 lat, a może choćby w całym moim długim życiu.
Znacie mnie, w lekcje wkładam nie tylko całą swoją wiedzę, ale także calutkie serce, w tym przypadku nie było inaczej.
W przygotowanie do poprawek zaangażowałam się więc na maxa i z dziką euforią przyjmowałam pod koniec sierpnia informacje o wynikach tych egzaminów, jedna po drugiej głosiła 1:0 dla ucznia 🙂
W końcu została ostatnia niewiadoma: wynik czwartego podejścia do matury pewnej przekochanej osoby. Przemiłej, mądrej, sympatycznej, o wielkiej inteligencji i niezwykle błyskotliwej – jednak ze sporymi trudnościami w percepcji matematyki, problemami z zapamiętywaniem wzorów i schematów, analizą przestrzenną itepe, a także z olbrzymimi problemami z utrzymaniem koncentracji i wszystkimi możliwymi dys… na czele. Dodajmy jeszcze do tego przeróżne stresujące czynniki, co dla wrażliwej osoby stwarza dodatkowy, bardzo istotny problem.
Poprzednie wyniki matury to za każdym razem ilość punktów bardzo bliska, ale jednak niewystarczająca do zaliczenia egzaminu.
Te 2 miesiące ostrej i mozolnej pracy przekonały mnie o wiedzy, przeogromnej pracowitości, o możliwościach B.S. – które często przegrywały z momentem nieuwagi, głupimi pomyłkami typu „czeski błąd” i przeoczeniami.
Widziałam jednak ogromny progres, bardzo wyraźne postępy i mocno liczyłam na sukces.
Minął jednak piątek, potem sobota – i cisza, żadnej wiadomości.
Zalały mnie czarne myśli – kurde, pewnie znowu jest źle i stąd ta cisza, żeby mnie nie zmartwić.
Dziś nie wytrzymałam i odezwałam się na mess, jaki wynik i iż ten brak wiadomości strasznie mnie niepokoi.
Kiedy obserwowałam te 3 migające kropeczki, zwiastujące rychłą odpowiedź – prawie przestałam oddychać 🙂
Najpierw odczytałam, iż przepraszam i iż w tych emocjach…
I wtedy już zaczęłam skakać i piszczeć 😀
Dalsza rozmowa wypełniona była moimi „ja pierdolę” i „nie wierzę kurwa nie wierzę!!!” plus „Jezus jak się cieszę o-ja-nie-moge!!!„, taaaaa, kto mnie zna, ten się nie dziwi 😛
Podsumowując już na spokojnie – pykło 43%.
43 kurwa procent, 13 procent ponad konieczną poprzeczkę, czyli tysiąc razy lepiej, niż przy poprzednich próbach!!!
Cieszę się razem z B. cieszę się jak pojebana, bo wykonał(a) kawał świetnej roboty i mamy absolutny sukces!!!
Że nie wspomnę oczywiście o moim sukcesie pedagogicznym 😛
Powiem na koniec tak – te 43% w tym konkretnym przypadku cieszy mnie bardziej, niż bliski 100% wynik z rozszerzenia w innych przypadkach, bo wiem, ile potu, ile godzin pracy i walki z własnymi ograniczeniami kosztowało B.S. to 43%.

Wyciągam z lodówki browarka, czas to uczcić! 🙂

więcej w tej kategorii: https://drzoanna.wordpress.com/category/blog-spis-tresci/

*****

Idź do oryginalnego materiału