350 SPAKOWANYCH WALIZEK i PUSTKA NA RYNKU. ZAPOMNIANY CZARNY CZWARTEK W GDOWIE

gazetagdowianin.pl 5 dni temu

Dziś zapomniana choć ważna dla Gdowa rocznica. 20 sierpnia 1942 roku na gdowskim Rynku czas zatrzymał się w miejscu. Tego dnia z krajobrazu miasteczka bezpowrotnie zniknęła niemal jedna czwarta jego mieszkańców. Ponad 350 gdowskich Żydów, pod groźbą natychmiastowej śmierci, musiało spakować najpotrzebniejszy dobytek i ruszyć w drogę bez powrotu do getta w Wieliczce. Był to tragiczny koniec wielokulturowego Gdowa i początek ostatniego aktu dramatu, który rozegrał się w ramach hitlerowskiej akcji „Reinhardt”.

Niemieccy okupanci zaplanowali wywózkę z cyniczną precyzją. 1 sierpnia 1942 roku w Gdowie i okolicznych miejscowościach rozplakatowano obwieszczenie o tworzeniu tzw. getta otwartego w Wieliczce. Zamiast brutalnej łapanki, Niemcy użyli mechanizmu przymusowego podstępu. Miejscowej ludności żydowskiej dano niecałe trzy tygodnie na opuszczenie domów, warsztatów szewskich, krawieckich i sklepów, które od pokoleń tętniły życiem wokół Rynku oraz ulic Bocheńskiej i Krakowskiej. Ostateczny, nieprzekraczalny termin wyznaczono właśnie na czwartek, 20 sierpnia.

Gdy minęło ultimatum, Gdów opustoszał. Ponad 350 osób – starsi, kobiety i dzieci – z nielicznym bagażem podręcznym ruszyło w kierunku Wieliczki. Na miejscu zastali logistyczny koszmar. Niemcy stłoczyli tam blisko 11 tysięcy ludzi z całego regionu.

Dla przesiedleńców z Gdowa zabrakło kwater. Wielu z nich spędziło kolejne dni pod gołym niebem, na podwórzach, w stodołach i naprędce skleconych szałasach. Głód, pragnienie i wszechobecny strach stały się ich codziennością.

Koszmar getta trwał zaledwie tydzień. 27 sierpnia 1942 roku niemieckie oddziały SS i policji pomocniczej otoczyły Wieliczkę. Rozpoczęła się krwawa likwidacja getta.

Wszystkich zgromadzonych, w tym gdowskich jeńców, pędzono brutalnie na podmokłe łąki w Bogucicach. Tam, po selekcji, chorzy i słabi byli rozstrzeliwani na miejscu. Pozostałych, około 6 tysięcy osób, upchnięto do wagonów towarowych. Pociąg śmierci ruszył do obozu zagłady w Bełżcu. Kilka godzin po przyjeździe na miejsce, gdowscy Żydzi zostali zamordowani w komorach gazowych.

Dziś o dawnych mieszkańcach, którzy współtworzyli historię i tożsamość gminy, przypomina m.in. Pomnik Pamięci na gdowskich plantach. Choć od tamtego tragicznego sierpnia minęły już dekady, data 20 sierpnia pozostaje jedną z najsmutniejszych kart w historii Gdowa – symbolem dnia, w którym sąsiedzi zniknęli na zawsze.

Idź do oryginalnego materiału