Jak co miesiąc przybywam z moją listą miłych rzeczy do zrobienia. Pamiętaj proszę, iż ta lista to tylko inspiracja, a nie obowiązek. To pomysły na spędzenie wolnego czasu, oderwanie się od obowiązków, upiększenie swojego domu czy wsparcie swoich zdrowych nawyków. Czasem przytłacza nas ilość spraw, którymi powinnyśmy się zająć. Mnie taka lista pomaga złapać kierunek i przypomnieć sobie, co w danej chwili jest dla mnie ważne.
A w kwietniu ważne są dla mnie spotkania z ludźmi, wszelkie porządki i wietrzenie kątów w domu i przebywanie na łonie natury. Niech no tylko ta pogoda się poprawi! W Lublinie jest zaledwie kilka stopni.
No to zaczynamy.

1. WYBIORĘ SIĘ SAMA NA JAKĄŚ WYSTAWĘ
Pójdę na wystawę, która mnie po prostu zaciekawi. Nie musi być „ambitna” ani „ważna”. Może to być fotografia, ilustracja, coś o wnętrzach, designie albo choćby mała lokalna galeria, obok której zwykle tylko przechodzę. Jak wyszukuję takie wydarzenia? Wpisuję w Google „wystawy + [moje miasto] + kwiecień”, zaglądam na strony muzeum albo przeglądam wydarzenia na Facebooku. Czasem odwiedzam też Centrum Inspiracji Turystycznej w Lublinie.
Ubiorę się ładnie, jakbym szła na randkę z samą sobą. Myślę, iż sztuka jest naprawdę bardzo inspirująca, tylko często brakuje nam czasu, by ją w uważności podziwiać.

2. ZROBIĘ MANICURE JAPOŃSKI
Odkąd pożegnałam się z plastikowymi tipsami, czyli hybrydą, staram się dbać o moje naturalne paznokcie w miarę systematycznie. Ostatni remont nieco nadwyrężył ich kondycję (niestety, ale nie lubię pracować w rękawiczkach), więc zaplanowałam sobie wieczór z manicure japońskim.
Manicure japoński to jedna z najprostszych, a jednocześnie najbardziej efektownych metod naturalnej pielęgnacji paznokci. Zamiast lakieru czy hybrydy, w płytkę paznokcia wcierana jest odżywcza pasta, a następnie puder, które razem nadają jej zdrowy wygląd i piękny, subtelny połysk.
Zostawiam Ci tez link do wpisu, w którym opisałam, jak mi udało się odzyskać naturalne paznokcie po latach wykonywania hybrydy:
ZNISZCZONE PAZNOKCIE PO HYBRYDZIE – JAK JE URATOWAĆ?

3. WYBIORĘ SIĘ NA WYCIECZKĘ ROWEROWĄ Z MOJĄ RODZINĄ
Właściwie to wybiorę się na wiele takich wycieczek rowerowych, bo zamieniłam swój błękitny, miejski rower z koszykiem z przodu, na sportową, czarną strzałę do szybkiej jazdy po różnym terenie i czuję w związku z tym niemałą ekscytację. Już widzę oczami wyobraźni te wielokilometrowe wycieczki, to przyjemne zmęczenie, to zatrzymywanie się wszędzie tam, gdzie będziemy mieli ochotę i te wszystkie pikniki na trawie.
4. WYPRÓBUJĘ 3 NOWE PRZEPISY NA SAŁATKI
Ostatnio wciąż jem to samo, a moje ciało dosłownie błaga o większą ilośc warzyw. Postanowiłam więc w tym miesiącu najpierw znaleźć, a potem wypróbować i zjeść 3 nowe przepisy na kolorowe, pełne warzyw sałatki. jeżeli masz jakąś sprawdzoną, pyszną recepturę, chętnie ją przyjmę w komentarzu pod tym postem
Obiecuję, iż jeżeli ja znajdę jakiś fantastyczny przepis – również podzielę się nim na blogu.
5. ZROBIĘ USG TARCZYCY
Regularnie wykonuję różne badania, korzystając z NFZ, żeby mieć swoje zdrowie pod kontrolą i nie odkładać tego „na kiedyś”.
USG tarczycy to proste, bezbolesne badanie, które daje dużo informacji. A tarczyca, jak wiadomo, ma ogromny wpływ na samopoczucie, na energię, nastrój i metabolizm. Lubię myśleć o tym nie jak o obowiązku, tylko jak o formie troski o siebie. Umawiam się, idę, robię i mam z głowy.
Warto stworzyć sobie swój osobisty harmonogram różnych badań. Wybrać stały miesiąc, np. październik, w którym robimy USG piersi. Tak samo postąpić w przypadku USG dróg rodnych, wizyty kontrolnej u dentystki, wizyty u dermatologa, który przyjrzy się naszym pieprzykom i znamionom, czy badań krwi.


6. WYWOŁAM ZDJĘCIA Z MALTY I PRZYGOTUJĘ MINI PRZEWODNIK NA BLOGA
Malta mnie zachwyciła i wiem, iż na pewno tam wrócę. Wciąż mam na swoim dysku mnóstwo pięknych zdjęć z tego miejsca i bardzo chcę się nimi tu podzielić. Lubię wywoływać zdjęcia i lubię je później wklejać do albumów. Ale równie mocno lubię przygotowywać przewodniki takie, jak ten:
GRAN CANARIA – JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD?
7. PÓJDĘ POTAŃCZYĆ!
Nie wiem jeszcze, czy będzie to jakiś klub czy tez może moje poddasze z ogromnym lustrem, ale mam zamiar tańczyć jak w 2007. Playlista również będzie z tamtych lat

8. SPĘDZĘ BABSKI WEEKEND W WARSZAWIE
Ten podpunkt bardzo często powtarza się moich listach miłych rzeczy na dany miesiąc. Nic dziwnego – towarzystwo bliskich mi kobiet mocno ładuje moje social battery i myślę, iż to bardzo ważne, żeby nam się chciało takie wyjazdy organizować, wpisywać je w kalendarz i konsekwentnie się tej daty trzymać. Ja wiem, iż dzisiaj wszystko jest super ważne i wymaga naszej uwagi, a towarzyskie spotkania często schodzą na dalszy plan. Jednak za kilkadziesiąt lat chciałabym móc powiedzieć, iż miałam super koleżanki i super przyjaciół, z którymi spędzałam czas, zamiast mówić, iż pracowałam i sprzątałam w pocie czoła w każdej, wolnej chwili. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
PS. A Warszawa według mnie to zawsze dobry kierunek. Na zdjęciu z Pałacem Kultury w tle jedna z moich ulubionych towarzyszek warszawskich spacerów – Tekstualna Monika <3

9. ZAPLANUJĘ JEDNĄ RABATĘ W NASZYM OGRODZIE
Przyznam się do czegoś – pomimo tego, iż skończyłam 3 lata ogrodnictwa, to zaprojektowanie i założenie ogrodu z przodu naszego domu od lat spędza mi sen z powiek. Dużo łatwiej jest mi kłaść gładzie na ścianach albo odnawiać stare meble, niż zająć się ogródkiem, który jest w mojej ocenie wymagający. Postanowiłam jednak zmierzyć się z tym wyzwaniem i przestać myśleć o tym przedsięwzięciu jako o całości. Bo jak mówią mądre książki: jeżeli Twój problem przypomina wielki kawałek salami – przed zjedzeniem pokrój go na cienkie plasterki. Zatem moim pierwszym plasterkiem będzie zaprojektowanie jednej rabaty, a potem wprowadzenie tego projektu w życie. Trzymaj kciuki <3
Zostawiam Ci też link do wpisu, w którym pokazuję tył naszego ogrodu i to, jak sobie z nim poradziliśmy. Chociaż czy tak będzie wyglądał również w tym roku po tych siarczystych mrozach, jeszcze się przekonamy.
OGRÓD W CIENIU DRZEW – MOJE SPRAWDZONE ROŚLINY.
10. SKOŃCZĘ CZYTAĆ SERIĘ „SIEDEM SIÓSTR” LUCINDY RILEY
Jestem tą serią oczarowana, a jednocześnie już chciałabym ją skończyć i zabrać się za inne książki. jeżeli jednak masz ochotę na coś lekkiego, wciągającego bez reszty, pełnego zwrotów akcji i kobiecych przygód osadzonych zarówno w czasach współczesnych i tych sprzed kilkudziesięciu, a choćby kilkuset lat, to ta seria „Siedem sióstr” Lucindy Riley jest dla Ciebie. Polecam bardzo. Ja i moje koleżanki z Klubu Książki.

11. STWORZĘ LISTĘ UBRAŃ, KTÓRYCH POTRZEBUJĘ
Ostatnio dużo rozmyślam o ubraniach, o ich jakości i o często nieprzemyślanych zakupach. Niesamowicie irytuje mnie fakt, iż ubrania na wieszakach w sklepach potrafią być już zmechacone lub nie nadają się do użytku po dwóch praniach. Marzy mi się mieć mniejszą, ale bardziej przemyślaną garderobę i taki też cel postawiłam sobie na początku tego roku.
Poświęciłam jeden weekend na zrobienie inwentaryzacji swojej szafy. Wszystkie ubrania zebrałam w jednym miejscu – na łóżku w sypialni i przeglądałam absolutnie każdą rzecz. Podejmowałam decyzję, co ze mną zostaje, a co dostaje drugie życie na Vinted. Jednocześnie poszłam o krok dalej i zaczęłam robić notatki, w których opisywałam, co do czego pasuje i z czego mogę stworzyć zestawy. Dzięki temu wiem już, iż w mojej szafie jest np. za mało letnich sukienek.
To, czego ja już nie potrzebuję, znajdziesz na moim koncie Vinted. Sama często tam kupuję i uważam, iż to wspaniała rzecz. To, iż coś nam już nie pasuje, nie oznacza, iż nie będzie akurat tą perełką, której szuka inna osoba.
Nigdy nie miałam problemu z nadmiernym konsumpcjonizmem, ale rok 2026 jest dla mnie rokiem jeszcze bardziej przemyślanego podejścia do zakupów. Myślę, iż to powinien być ogólnoświatowy trend.
12. I Z TĄ LISTĄ ODWIEDZĘ KILKA NOWYCH LUMPEKSÓW
Idąc tym tropem i zaopatrzona w moją listę potrzebnych ubrań, odwiedzę kilka lumpeksów, w których jeszcze mnie nie było. Lubię takie zakupy i szperanie wśród wieszaków i bardzo często mój koszyk wypełniony jest po brzegi, ale mam swoje zasady i kupuję tylko to, co jest mi potrzebne, w czym doskonale wyglądam i co jest dobrej jakości. W związku z tym z pełnego koszyka w lumpeksie do domu wraca ze mną często tylko 1-2 sztuki ubrań.
Dlaczego lumpeksy? Bo je po prostu uwielbiam, a możliwość upolowania ubrania z doskonałym składem w rozsądnej cenie to moje hobby.

13. SPRZEDAM LUB ODDAM 50 PRZEDMIOTÓW Z NASZEGO DOMU
Wiosna to czas porządków i bardzo lubię ten stan sprzątania „gniazda”. Moje nawiązanie do ptaków nie jest przypadkowe. choćby teraz, gdy w gabinecie piszę te słowa, widzę, jak szpaki sprzątają budki lęgowe w naszym ogródku. Coś w tym jest, iż i nam chce się teraz porządkować.
Czy 50 rzeczy to dużo czy mało? jeżeli mówimy o meblach, to bardzo dużo. Jednak jeżeli zabierzemy się za porządki jednej szuflady ze skarpetkami albo niepotrzebnymi kablami, to 50 rzeczy możemy uzbierać w jedno popołudnie. Warto w tym przypadku zrobić sobie również taki plan wyrzucania lub oddawania niepotrzebnych rzeczy. Na przykład w każdy piątek uprzątnę jedną szufladę.
Pozostaje też kwestia, co dalej zrobić z niechcianymi rzeczami.
Ja swoje oddaję na grupach na FB typu Uwaga śmieciarka jedzie lub sprzedaję na OLX czy Vinted. jeżeli coś nadaje się tylko do wyrzucenia – wyrzucam do recyclingu lub wywożę na PSZOK.
Ubrania, których nie chcemy można oddać do fundacji Ubrania do oddania, a książki np. na stronie Skup Szop.
14. ZAPLANUJĘ MENU!
Gdy mam zaplanowane menu, przemyślaną listę zakupów, uzupełnioną lodówkę i spiżarkę i…brak śmieciowego jedzenia na półkach, to moje gotowanie jest dosłownie wzorowe. Akurat w tym przypadku zdanie „wszystko jest kwestią organizacji” sprawdza się u mnie w 100 %. jeżeli chcę mieć dobre nawyki, muszę poświęcić czas na planowanie, zakupy i gotowanie. Nie ma w tym głębszej logiki i muszę być wobec siebie uczciwa.
15. ODNOWIĘ 4 KRZESŁA DO NASZEJ JADALNI
Odnowię wspólnie z mężem nasze Hałasy, o których pisałam w tym poście. Jedno już za nami i jestem zachwycona efektem. Pokażę Ci, jak się do tego zabraliśmy krok po kroku na moim blogu.









