1/72 Lockheed Martin F-35C Lightning II – Tamiya

kfs-miniatures.com 2 godzin temu

1/72 Lockheed Martin F-35A Lightning II

Tamiya – 60794

Proszę Państwa oto kolejna wersja F35 od Tamiyjuni – zgodnie z kolejnością alfabetyczną, tym razem w wersji C. C jak NAVY! Wersja jako projekt do operowania z tradycyjnych lotniskowców zdecydowanie różni się od wersji A i B, dlatego Tamiya po raz kolejny daje nam oddzielne pudełko, gdzie większość ramek to nowość zaprojektowana dla tego konkretnego wydania. Ale po kolei.

Poniżej skupię się na nowych elementach, dlatego zachęcam zerknąć na poprzednie recenzje tego modelu w wersji A i wersji B, gdzie części wspólne dla całego trio zostały już szczegółowo pokazane i omówione.

Co zatem mamy tym razem w środku? przez cały czas sporo plastiku…

i papieru.

Zacznijmy może od tego drugiego.

Instrukcja.

Broszurka z rysem historycznym

Schematy malowania w raz z rozmieszeniem nalepek.

wydrukowany – co się ceni! – w skali.

Wtrącę tylko, iż większość malowanek zawartych w tym opracowaniu widzimy już na bokach pudełka, z czego w końcu dla odmiany od nudnych szarości mamy choćby jedno kolorowe – no może choćby półtora.

Sporych rozmiarów arkusz z nalepkami.

Jak to jest z nalepkami Tamki? Mogło by być lepiej. Na zbliżeniach w oczy bije spory raster (na żywo jest trochę lepiej)

pasy przez cały czas jedynie w formie nalepianej – fuj

Sporo drobnicy otoczonej grubym przezroczystym filtrem którego niestety nie udało mi się uchwycić na zdjęciach, ale ostrzegam, iż jest. Za to imitacje choćby najdrobniejszych napisów są czytelne i przypominają litery.


Maski – do samodzielnego wycięcia,

i na koniec garść praktycznych porad dla początkujących adeptów sztuki modelarskiej.

Uff…, trochę tej makulatury jest. Co z tworzywem sztucznym?

Sześć ramek z szarego tworzywa, z czego tylko dwie pierwsze są ‘stare’

oraz jedna przezroczysta

i to bardzo przezroczysta, prawdopodobnie forma była polerowana zdartym naskórkiem Godzilli przez mnichów Yamabushi z góry Fuji bo mimo swojego obłego kształtu owiewka jest perfekcyjnie krystaliczna.

No to przyjrzyjmy się plastikowi z bliska.

Największą #zdrada!!1!one1!one jest przez cały czas brak otwartej komory uzbrojenia, i nie wiem co motywowało producenta do rezygnacji z jej przeskalowania z większego brata. Patrząc na wnęki podwozia, choćby mimo zastosowania pewnych uproszczeń, i tak wyglądałoby to świetnie.


Dla upartych trzeba przyznać, Tamka zaznaczyła na rewersie jak ciąć plastik, aby wstawić tam jakiś aftermarket.

Skoro nie ma wnęk, to w pudełku nie ma i uzbrojenia, prawie, bo w trybie bestii możemy podwiesić pod skrzydłami jedynie sidewindery (przynajmniej prosto z pudła) i zasobnik z działkiem

Jak już przełkniemy tę łyżkę dziegciu, możemy się delektować ostrymi detalami. Poniżej zawartość nowych ramek, przypominam – wspólne zawierające więcej drobnicy Kamil omówił tutaj

Panele RAM przez cały czas są delikatnie oddane

jak w przypadku komór uzbrojenia, również panele inspekcyjne na górnej powierzchni mają zaznaczone swoje granice od wewnątrz, co daje nam interesująca bazę do modyfikacji.

Koła, choć na nowej ramce są identyczne z tymi z poprzednich wydań, przez cały czas solidne jak na wtrysk.

Panowie inżynierowie po raz kolejny zadbali o interesujące rozwiązania techniczne, jak np. mechanizm składania skrzydeł, który co prawda się nie rusza ale możemy dzięki zastosowania odpowiednich części dla tego wariantu po prostu wsunąć zgięte końcówki skrzydeł na miejsce.

Skoro przy wsuwaniu jesteśmy, będziemy mogli zrobić to też z wszystkimi powierzchniami sterowymi. Co prawda są wychylone w z góry narzuconej pozycji, ale i tak fajny bajer.

Aby zachować odpowiednią ostrość powierzchni sterowych, składają się one z dwu części, z tymże cienkie końcówki są wtryśnięte tylko z jednej strony.

Ciekawy patent mamy również w przypadku wyboru pozycji pełnie rozłożonych skrzydeł. Tu jeszcze przed wycięciem z wypraski wklejamy odpowiednie elementy, gdy wszystko jest spozycjonowane fabrycznie – sprytnie.

W sumie dawno nie składałem nic z Tamki, i pozytywną niespodzianką jest dla mnie promowanie dobrych praktyk modelarskich w instrukcji jak np. pokazanie poprawnego obchodzenia się z odcinaniem elementów, brawo Tamka!

Wisienką na torcie niech będzie jeszcze zestaw klocków pokładowych do blokowania kół. Gdyby jeszcze dodali drobny łańcuszek do mocowania samolotu na pokładzie – co nie wydaje się wcale jakąś wielką abstrakcja w przypadku Tamiyi – to już byłby zupełny wypas.

Tym oto sposobem Tamiya zamyka serię F-35, mając w swoim portfolio wszystkie jego wersje praktycznie na raz. Nie jest to wydanie idealne, ale z bardzo wysoko postawioną poprzeczką dla innych producentów. W mojej ocenie jest to pierwszy wybór na chwilę obecną, do budowy któregokolwiek wariantu. A zwłaszcza – poprzez rozwiązania techniczne – dla początkujących modelarzy.

Łukasz Kulfan

Model przekazany przez Hobby 2000 – dystrybutora Tamiya

Idź do oryginalnego materiału