Lanie wosku przez klucz, ustawianie butów i wiara w prorocze sny. Tak kiedyś obchodzono andrzejki, które przypadają w wigilię św. Andrzeja, a więc z 29 na 30 listopada.
Wróżby służyły do odkrywania przyszłości, szczególnie w sferze miłości. Damian Kozłowski, historyk z Muzeum Wsi Kieleckiej mówi, iż ten dzień był zarezerwowany dla panien.
– Spotkania andrzejkowe wzmacniały więzi społeczne. Pomagały kobietom przygotować się w symboliczny sposób do dorosłego życia, a dokładnie do roli żony. Wyjście za mąż decydowało tym, iż kobieta zyskiwała status pełnoprawnej gospodyni. Był to najważniejszy obrzęd przejścia podczas jej życia – wyjaśnia.
Dla kawalerów odpowiednikiem andrzejek były katarzynki, które przypadają z 24 na 25 listopada. Znaczna część wróżb była wspólna dla obu płci. Wśród najpopularniejszych można wymienić m.in. zrywanie gałązki wiśni lub czereśni oraz wiarę w prorocze sny, w których mogła przyśnić się druga połówka. Damian Kozłowski dodaje, iż kobiety wykazywały się większą kreatywnością niż mężczyźni podczas wróżb.
– Panny wychodziły przed dom, głośno wołając. Z której strony nadeszło echo to z tej strony miał przyjść przyszły mąż. Popularną wróżbą było także ustawianie lub rzucanie butów w stronę drzwi. Kobieta, której but pierwszy wyszedł za próg – miała najszybciej wyjść za mąż. Losowano również z talerzyka, na którym często był różaniec, obrączka lub roślina. Różaniec symbolizował zakon, obrączka – ślub, a roślina – zostanie starą panną – mówi historyk.
Istniało także wiele innych wróżb, takich jak losowanie karteczek z męskimi imionami, liczenie kołków w płocie czy lanie wosku przez klucz, z którego odczytywano kształty mające zdradzić przyszłość.
Współcześnie andrzejki wyglądają zupełnie inaczej. Dr hab. Janina Kowalik, socjolog zwraca uwagę, iż ten dzień kojarzy nam się z zabawą.
– Ludzie po prostu spotykają się, żeby wspólnie spędzić czas, porozmawiać. Nie znajdujemy się już w zamkniętej społeczności, a panny na wydaniu nie rozglądają się za potencjalnymi kandydatami. Aktualnie samo spotkanie może zainicjować przyszłe wydarzenia bez konieczności wróżenia – przyznaje.
Mimo to zdarza się, iż ludzie sięgają po formy wróżb dostępne online. Dr hab. Janina Kowalik uważa, iż powinniśmy traktować te wróżby z przymrużeniem oka.
– Ludzie są skłonni płacić za rozmowy telefoniczne z wróżbitami, którzy przedstawiają im „przepowiednie” oparte na informacjach wyciągniętych z odpowiednio dobranych pytań. Najgorzej byłoby wtedy, gdy wróżba, która pokazuje nam jakąś wizję przyszłości zaczęła odbierać nam inicjatywę. Gdyby sprawiała, iż przestajemy działać, mieć pomysły i tylko czekali, aż samo się coś wydarzy – tłumaczy.
Korzenie andrzejek sięgają pogańskich praktyk wróżebnych, a pierwsza znana informacja o andrzejkach w Polsce pochodzi z XVI wieku.
Autor: Oliwia Woźniak













