W szkole ciągle mnie gdzieś wyciągali na jakieś olimpiady. Któregoś razu zaciągnęli mnie na olimpiadę z chemii. Odczytałem to jako wyraz uznania dla moich zdolności umysłowych. Jak tylko się o tym dowiedziała moja mama, chemiczka, która przed ślubem z ojcem nosiła starą szlachecką nazwisko, zachowała się jak zwyczajna kucharka. zwykle śmiała się dostojnie jak bohaterka […]