Nie wiemy, ile mamy czasu, a żyjemy tak, jakbyśmy miały go sporo. Marnujemy czas na nieistotne kwestie. Zamartwiamy się tym, na co nie mamy wpływu. Nie umiemy odpuścić, zatrzymać się, odetchnąć i pożyć. Ciągły pośpiech stał się normą, sposobem na pewność siebie. Skoro jestem zajęta, to znaczy, iż jestem ważna. Tak myślimy i tak poprawiamy sobie nastrój, nie wiedząc o tym, iż jednocześnie oszukujemy siebie w najgorszy możliwy sposób. Biegniemy dalej, czas mija, a my gubimy nie tylko siebie, ale też innych. Coraz bardziej zdezorientowane, coraz mniej szczęśliwe, oszukane, ale często niemające o tym pojęcia. Jak się zatrzymać i nieco zwolnić? Co zrobić, aby czuć większą sprawczość?
Psychologiczne skutki życia w ciągłym pośpiechu – jak się zatrzymać?Co jeżeli zostało Ci rok życia?
To jest pytanie z tych otrzeźwiających. Co jeżeli pozostało Ci niewiele? Czy żyłabyś tak, jak teraz, gdybyś wiedziała, iż niedługo wszystko się skończy? Światło zgaśnie, a rzeczywistość dla Ciebie przestanie istnieć? Co byś zrobiła, czym byś się zajmowała, gdzie poszła, co zobaczyła, z kim się spotkała i co powiedziała?
Odpowiedzi na te pytania, o ile jesteś ze sobą szczera, potrafią wyzwolić. Pokazują, iż tak naprawdę nie rozumiemy jednej podstawowej kwestii. Umrzemy. Naprawdę umrzemy.
Nasze życie nie będzie trwało wiecznie. I nie mamy choćby pewności, jak wiele dni jeszcze przed nami. Co jeżeli tego czasu jest mniej niż mogłoby się wydawać? Co jeżeli los zaraz się o nas upomni?
Pomyśl, co jeżeli masz przed sobą tylko rok życia… Co byś zrobiła, gdybyś wiedziała, iż za rok Cię nie będzie? Byłabyś tu, gdzie jesteś? Robiłabyś to, co robisz? A może zmieniłabyś swoje życie o 180 stopni?
Ludzie żałują właśnie tego
Myślenie o jakości życia i jego głębi to myślenie z kategorii tego, którego doświadcza się tuż przed śmiercią. Gdy człowiek jest stary, schorowany i wie, iż niedługo wszystko się skończy, to patrzy wstecz z dużą dozą krytycyzmu i niekiedy żalu. Bez zniekształceń rzeczywistości, ale z poczuciem, iż coś można było zrobić inaczej. Wygrywają ci, którzy mogą powiedzieć: niczego nie żałuję, dobrze wykorzystałam ten czas.
W takich krytycznych momentach wielu ludzi widzi rzeczywistość bardzo jasno, jednoznacznie, rzeczy, a które wcześniej przyćmiewały myślenie znikają. Jest tylko refleksja, podsumowanie i…poczucie żalu. Za straconymi szansami na szczęście, na miłość, przyjaźń, na to, iż tak wiele czasu marnowało się na bzdury, iż straciło się szansę na zbudowanie dobrych relacji z dziećmi, wnukami, iż za mało się podróżowało, za rzadko bawiło, za dużo pracowało. Nikt nie narzeka na to, iż spędził w pracy za mało czasu, wprost przeciwnie – martwi to, iż nie było wystarczającej odwagi, by żyć pełniej, odważniej, tak, jak się tego pragnęło.
Niektórzy mają szansę na całkowitą odmianę myślenia i postawienie ważnych kroków znacznie wcześniej, nie u kresu życia. Ich postawę zmieniają trudne momenty, które budzą jak z głębokiego snu… Do pewnych wniosków dochodzi się, gdy przychodzi choroba, gdy niemal w cudowny sposób po tym, gdy lekarze nie dawali szans do głosu dochodzi nadzieja. Osoby chore na raka zdrowieją, ktoś inny cudem unika wypadku. Los daje szansę na zrozumienie, iż naprawdę żyjesz tu raz, a życie bywa kruche. W momencie takiej życiowej próby zaczyna się drugie życie, którego zwykle nikt już nie chce tak bezsensownie marnować.
Szybko mijający czas
Nie mamy świadomości tego, iż nie dość, iż nasz czas jest policzony, to sami się okradamy z tego, co mamy.
Czas wyjątkowo gwałtownie mija. Ma to związek z brakiem uważności, z życiem namiastką tego, co nas otacza, marnowaniem czasu w patrzenie w niebieski ekran, w telewizję, marnowania chwil spędzanych na czynnościach, które nie mają sensu ani znaczenia.
Czas mija szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie zauważamy zmian, tych drobnych i wielkich znaczeń, które nam umykają. Przeciążeni, zabiegani i wykończeni ze zdumieniem odkrywamy, ile się zmieniło. Tak gwałtownie kolejne lata przeleciały i…pozostawiły nas z uczuciem niedosytu a niekiedy choćby przegraną. Można było tego uniknąć?
Dlaczego warto się zatrzymać?
Nie ma wątpliwości, iż warto się zatrzymać, aby zacząć żyć prawdziwie i uniknąć skutków ciągłego napięcia. Warto się zatrzymać, żeby nie przegrać życia, żeby pochopnie nie oddać tego, co mamy najcenniejsze. Również po to, aby uniknąć przykrych konsekwencji wiecznego stresu i napięcia. Są nimi:
- wysoki poziom kortyzolu,
- tendencja do tycia,
- szybsze starzenie,
- obniżenie odporności,
- problemy ze snem,
- spadek koncentracji i wolniejsze uczenie się,
- zapominanie słów,
- wybuchy złości,
- bóle głowy, mięśni, choroby psychosomatyczne, choroby serca,
- osłabienie relacji, większa tendencja do kłótni i nieporozumień,
- krótsze życie.
Jak się zatrzymać?
Żeby zwolnić i nauczyć się zatrzymywać, trzeba działać systematycznie. Krok po kroku. To nie takie proste, bo chodzi o zmianę nawyków i przyzwyczajeń.
Na szczęście możesz zacząć już dzisiaj, bez większych przygotowań.
Po prostu zmniejsz liczbę bodźców, które do Ciebie docierają. Odłóż telefon, spaceruj bez niego, celebruj posiłki, świętuj mniejsze i większe sukcesy. Naucz się planować wypoczynek, czas na relaks jest równie istotny jak inne obowiązki. Wpisz w kalendarz chwile, kiedy odpoczywasz i traktuj je jako priorytet. Rozciągaj ciało, pozwól mu się zrelaksować na jodze, na masażu, na delikatnej aktywności fizycznej. Pisz pamiętnik, listy, odwiedzaj bliskie osoby, dzwoń do ludzi, z którymi dawno nie rozmawiałaś. Przytulaj się do drzew, podziwiaj przyrodę…
Potrzebujesz od razu wrócić do siebie, do chwili tu i teraz? Oto prosta metoda, która działa w kilka sekund. Pochlap twarz zimną, najlepiej lodowatą wodą. To prosty sposób, a skuteczny.
Nie pozwól, aby ciągły pęd zabrał Ci euforia życia, relacje i piękno chwil. Skup się na tym, aby nauczyć się odpuszczać i nadawać znaczenia mijającym chwilom.
Wszystko to pomoże Ci żyć głęboko, sensownie, w skupieniu, bez skutków nadmiernego stresu…Długofalowo małe zmiany, które wprowadzisz już dzisiaj dadzą ogromne rezultaty w przyszłości.






