Nie szkoda ci, czy co?

twojacena.pl 1 dzień temu

Zofia, po co ci takie duże mieszkanie? Przecież jesteś sama. Ani dzieci, ani męża nie masz. Przyjaciół też raczej niewielu, jak mi się wydaje. Dwupokojowe ci do czego? A my we pięcioro w jednym pokoju ledwo się mieścimy. No, namów się, córka. Zawsze możemy potem się zamienić z powrotem. Jak moi chłopcy podrosną, zmienimy się znowu. I co ty na to? ojciec patrzył na mnie wyczekująco, z nutą przymilności.

Jak ja to widzę? Ciekawe, co on sam myśli, gdy proponuje coś takiego ojciec, którego przez lata nie było choćby na horyzoncie, nagle przyjeżdża, jakby nigdy nic z takim ciekawym pomysłem. A mnie aż zamurowało. choćby nie przypuszczałem, iż ktoś może być aż tak bezczelny jeżeli chodzi o znajomych, Zofia przecież ich miała na tyle, na ile potrzebowała…

No to co, Zosiu, dogadane? ojciec patrzył niecierpliwie.
A co z mamą?
Z mamą? nie zrozumiał od razu.
No, ona kilka razy w miesiącu do mnie przyjeżdża, zostaje na parę dni, czasem choćby na tydzień. Drugi pokój jest wtedy niezbędny.
Kilka razy w miesiącu? No i co? W moim garażu mam stare rozkładane krzesło. Oczyścimy je, odświeżymy i damy do kuchni. Co w tym złego? Bardzo wygodnie, lodówka obok. zarechotał. Łóżko, jadłodalnia w jednym Z daleka chodzić nie trzeba!

Patrzyłem na niego i już choćby nie czułem żalu. Te wszystkie samotna, sama, stara panna choćby nie bolały. Po prostu nie mogłem uwierzyć, iż można być tak bezpośrednim. Czy on naprawdę myśli, iż wszyscy oprócz niego są naiwni?

Zosiu, to dobre rozwiązanie. Mama dwa razy w miesiącu, a mi z rodziną potrzeba codziennie. Czujesz różnicę?

Oczywiście. Jemu z rodziną. Ja to przecież nie rodzina. Od dawna. Ot, córka z pierwszego małżeństwa. A trzech jego chłopców i obecna gospodyni to rodzina! Westchnąłem. Nie chciało mi się choćby z nim sprzeczać. interesujący byłem tylko, kiedy w końcu zrozumie, iż nie jest najmądrzejszy.

Tato, dopiero co spłaciłem kredyt na to mieszkanie. Parę lat pracowałem na nie. Szkoda mi

Oj, tylko się nie rozczulaj. Pracowałeś Start miałeś dobry, zapomniałeś? spojrzał z powątpiewaniem.

Start? Akurat Dobrze wiedział. Start zapewniła mi mama. Tak chciałem odpowiedzieć, ale nie było sensu on i tak by nie zrozumiał.

Pomyślę, tato. powiedziałem zamiast tego.
No, to pomyśl! Zastanowić się przecież nikt ci nie zabroni! poklepał mnie po ramieniu.

***

Zosia, trzeba było go od razu spławić! Zamienić się jeszcze może od razu klucze dać na zawsze? Ma troje dzieci, to niby mu się należy! Co za absurd! mama chodziła po pokoju, cała w nerwach.

Mamo, jak spławić Ojciec to ojciec, trochę głupio powiedziałem niepewnie.

Córko! Błagam cię! Głupio? On nie miał żadnych oporów poprosić cię o cudze mieszkanie. Jego to nie krępuje. Nie dawaj się wykorzystywać. Zawsze taki był lubił wszystko za darmo, to jego sposób na życie. I nie miej do siebie żalu. To nie twoja wina, jasne? mama uśmiechnęła się i pogłaskała mnie po dłoni.

Nie martwię się, tylko zaskakuje mnie, iż już drugi raz pyta o to samo. Najpierw myślałem, iż źle zrozumiałem. Nie wierzyłem, iż ktoś potrafi być tak roszczeniowy On zawsze taki był? Jak jeszcze byliście razem? zapytałem zdziwiony.

Tak, zawsze. Ty nie znasz go z tamtych czasów. Szczerze nie rozumiem, czemu nagle sobie o tobie przypomniał po tylu latach. Przy rozwodzie strasznie przeżywał, iż naszego mieszkania nie dało się podzielić. Bo akurat tam mieszkał! Wyobrażasz sobie? mama się zaśmiała, choć w oczach miała cień smutku.

Może lepiej urwać kontakt, co myślisz, mamo?

Nie trzeba, Zosiu. Nie rób tego. Jakby nie patrzeć ojciec. Jaka taka rodzina, ale jednak

Aha. Rodzina. Ale nas nie uważa za rodzinę westchnąłem.

Mama wzruszyła ramionami. Dobrze wiedziała, jak jest i iż wiele się nie zmieni. Czas pokaże

Skinąłem głową i odwróciłem się do okna. Śmieszna sprawa. Tam jest jego prawdziwa rodzina: trzech synów i żona, z którą może o wszystkim rozmawiać bez końca kto pierwszy zaczął chodzić, komu wyszedł ząb, która bajka ulubiona, co zjadł, co nabroił. Temat rzeka jego chłopacy i nowa pani domu.

Wiesz co, mamo? Nie będę się już przejmować, nie będę reagować. jeżeli dalej będzie naciskał, powiem wprost, iż nie chcę wymiany. Lepiej mieć jakikolwiek kontakt, niż żaden. Inni choćby ojca nie mają. Przynajmniej nie pije jak wielu, prawda?
No przytaknęła z wahaniem.

Następne spotkanie z ojcem odbyło się tydzień później u niego w mieszkaniu, akurat jak cała jego rodzina była u lekarza.

Zosiu, dobrze, iż jesteś. Chcę ci coś pokazać. Patrz, jaki mam szafę w zabudowie! Wielka jak pokój! Wszystkie twoje graty się zmieszczą. Zobacz, jakie wesołe tapety, co? oprowadzał mnie z entuzjazmem.
Tato
A kuchnia? Mała, ale przytulna. W tym kącie postawimy rozkładane krzesło dla mamy. Lodówka starsza, ale mieć będziesz. Potem kupisz lepszą, mam kartę stałego klienta do dobrego sklepu
Tato! Przestań już z tą wymianą Lodówka, tapety, karta nie mogłem tego słuchać.
Jak to? Musisz najpierw wszystko obejrzeć, zanim się przeprowadzisz. Musisz wiedzieć, co cię tu czeka, prawda? patrzył na mnie jak przez szybę.
Tato, wybacz, iż dałem ci nadzieję Ale nie zamierzam się przenieść. Dobrze mi w moim mieszkaniu. powiedziałem nieśmiało.
No już, zobaczysz tylko, jaka łazienka! Nowa, kabina prysznicowa, polska marka! jakby nie słyszał.
Jesteś głuchy?! Powiedziałem: nie wyprowadzam się! Lubię swoje mieszkanie i nie chcę niczego zmieniać! Wymiany nie będzie! nagle zdenerwowałem się na niego, na siebie, na cały absurd tej sytuacji…
Nie będzie wymiany? Szkoda ci czy co? To po co w ogóle tu przyszedłeś? Po co się zjawiasz? To już nieporozumienie. Zawiodłeś mnie, liczyłem na ciebie spojrzał obco i zamknął się w sobie. Opuściłem głowę i wyszedłem bez słowa.

Szedłem przez jesienne ulice Warszawy i sam nie wiedziałem śmiać się czy płakać. W końcu zatrzymałem się, wyciągnąłem komórkę, usunąłem numer ojca i wszystkie kontakty do niego. Dopiero wtedy odetchnąłem z ulgą. Tak chyba musiało być. Ojciec? jeżeli będzie chciał, sam znajdzie sposób. Zadzwoni, napisze, przyjedzie Ale gdzieś w środku wiedziałem, iż nie przyjedzie. W końcu nie ma już czego ode mnie dostać. Wymiany nie będzie.

Patrząc na własne odbicie w szybie, zrozumiałem jedno czasem największą ulgą jest postawić granicę, żeby nie dać się wykorzystywać choćby najbliższym.

Idź do oryginalnego materiału