ZNACZEK POCZTOWY
Michał odszedł od Basi mama westchnęła ciężko.
Jak to? nie zrozumiałam od razu.
Sama nie pojmuję. Był miesiąc na delegacji, wrócił zupełnie inny. Powiedział Basi, iż przeprasza, ale kocha kogoś innego zamyśliła się mama, patrząc w jeden punkt.
Serio tak powiedział? Przecież to jakiś absurd. Okropne zaczęłam się złościć na męża mojej siostry Basi.
Dzwoniła do mnie Sonia, mówi, iż mamie źle, wezwała karetkę. Okazało się, iż Basia ma neurologiczne zaburzenie połykania mama mrugała nerwowo.
Mamo, uspokój się. Pewnie Basia przesadziła z tą swoją uległością wobec męża. Wiecznie tańczyła koło niego, wszystko dla niego. A teraz zbiera gorzkie owoce Jest mi jej żal. Mam nadzieję, iż Michałowi odbiło i zaraz wróci na ziemię. On kocha Basię i Sonię nie chciałam w to wszystko uwierzyć.
Basia i Michał przeżyli prawdziwą, gwałtowną miłość. Po dwóch miesiącach znajomości wzięli ślub. Urodziła się ich córka, Sonia. Ich życie było spokojne, ułożone, sielankowe aż wszystko runęło jak lawina.
Nie czekałam, od razu pobiegłam do siostry. Trudno rozmawiać o takich sprawach, szczególnie z kimś bliskim.
Basieńko, jak to się stało? Michał w ogóle cokolwiek wyjaśnił? Zwariował, czy jak? zasypałam Basię pytaniami.
Oj, Ilona, sama nie wiem, skąd się ta kobieta wzięła. Może mu uroki rzuciła? Michał jak zaczarowany, pobiegł do niej. Nie zatrzymasz go już. Powiedział mi tylko, iż życie powinno płynąć, a nie przeciekać przez palce. Wrzucił rzeczy do torby i wyjechał. Jakby mnie twarzą po bruku przeciągnęli. Nic nie rozumiem łzy leciały Basi ciurkiem po policzkach.
Daj spokój, poczekajmy jeszcze. Może się opamięta ten twój uciekinier. W życiu różnie bywa objęłam jej drżące ramiona.
Nie wrócił.
Michał ułożył sobie życie w innym mieście. Z nową żoną.
Ksenia była od Michała starsza o osiemnaście lat. Ta różnica wieku nie przeszkadzała im by się kochać i być szczęśliwymi. Dusza nie ma wieku powtarzała często Ksenia.
Michał był nią oczarowany. Stała się jego latarnią w życiu.
Charakterek miała nie byle jaki Potrafiła kochać, ale umiała być lodowata. Była jak dziki kwiat, nieskrępowana. Czasem karmiła słodkimi słowami, czasem słowa cięły jak brzytwa.
Michał ubóstwiał Ksenię.
Zawsze się dziwił:
Gdzie byłaś wcześniej, moja Ksenio Pół życia cię szukałem
A Basia tymczasem postanowiła mścić się na wszystkich facetach.
Była piękna. Ludzie oglądali się za nią na ulicy, nie tylko mężczyźni.
W pracy miała romans z szefem.
Basieńko, wyjdź za mnie. Złotem cię obsypię. Słowo daję! Będziesz panią mojego serca!
Małżeństwa mam dość, Dymitrze. Lepiej wyjedźmy nad morze. Chcę Sonię podleczyć uśmiechnęła się do niego filuternie.
Jedźmy, kochana
Sławek był prostszy. Pomagał jej w domu, robił porządny remont w mieszkaniu Basi. O ślubie nie mówił, bo sam miał żonę i dzieci.
Basia wodziła obu za nos
O żadnej miłości nie było mowy. Po prostu pomagali przetrwać, przeganiać smutek.
Basia wciąż tęskniła za Michałem. W snach ciągle go widziała. Budziła się z mokrymi łzami na twarzy. Wspomnienia rwały serce; ciągnęło ją do Michała niepowstrzymanie.
Jak oderwać człowieka od siebie? Czym zawiniłam mężowi? Byłam posłuszna, opiekuńcza, spełniałam kaprysy… Nigdy się nie kłóciliśmy
Mijały lata.
Basia żyła, raz uśmiechając się kusząco do Dymitra, raz odsyłając Sławka do domu.
Sonia miała już dwadzieścia lat, gdy postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet na pociąg. Po drodze rozmyślała, jak zacząć rozmowę z Ksenią.
Przyjechała do innego miasta.
Zadzwoniła do drzwi.
Chyba jesteś Zofia w drzwiach stanęła interesująca kobieta.
Mama dużo ładniejsza pomyślała Sonia.
Czy pani Ksenia? zapytała niepewnie.
Tak, wejdź. Taty nie ma w domu. Niedługo będzie Ksenia zaprosiła Sonię do kuchni.
Jak się masz? Co u mamy? dopytywała, krzątając się Herbaty? Kawy?
Ksenio, powiedz mi, jak udało ci się odebrać ojca mamie? Przecież on ją strasznie kochał. Jestem tego pewna Sonia spojrzała jej prosto w oczy.
Zosieńko, nie wszystko w życiu można przewidzieć. W miłości nie ma gwarancji. Bywa, iż nagle pojawia się nieprzewidziana namiętność. Los ludzi splata. Czasem nie wiadomo dlaczego. I wtedy trzeba czasem zmienić partnera w tym życiowym tańcu. To się ciężko tłumaczy Ksenia opadła zmęczona na krzesło.
Ale człowiek może się powstrzymać! Rodzina, obowiązki Sonia nie rozumiała argumentów Kseni.
Nie zawsze, dziecko odparła krótko Ksenia.
Dziękuję za szczerość Sonia odmówiła kawy.
Zosiu, chcesz radę z przymrużeniem oka?
Facet jest jak znaczek pocztowy: im więcej na niego plujesz, tym mocniej się trzyma Ksenia zaśmiała się Ogólnie, z facetami trzeba raz być stalą, raz aksamitem A tak w ogóle, jesteśmy w lekkiej separacji z twoim ojcem.
Czyli mam na niego poczekać? Sonia się zaniepokoiła.
Nie wiem. Od tygodnia mieszka w hotelu. Dam ci adres napisała coś na skrawku papieru.
Sonia się choćby ucieszyła. Teraz może spokojnie pogadać z ojcem, bez świadków.
Do widzenia. Dziękuję za herbatę Zosia gwałtownie wyszła.
Znalazła hotel. Zapukała do drzwi.
Michał był szczęśliwy, widząc córkę. Trochę się zmieszał.
Zosia, dziś miałem wrócić Kłótnia, sama rozumiesz
Tato, to wasza sprawa. Chciałam cię tylko zobaczyć delikatnie chwyciła go za rękę.
Co u mamy? zapytał nie wiedząc po co.
W porządku, tato. Już przywykłyśmy bez ciebie westchnęła Sonia.
Spędzili wspólnie wieczór w hotelowym pokoju, pełen cichej rozmowy, śmiechu i łez
Tato, kochasz Ksenię? nagle wypaliła Zofia.
Bardzo. Wybacz, córciu odpowiedział szczerze Michał.
Rozumiem. Muszę lecieć, mam pociąg zbierała się Sonia.
Przyjeżdżaj, Zosiu. Jesteśmy rodziną Michał spuścił wzrok.
Jasne, jasne Zosia wybiegła z hotelu na świeże powietrze.
Po powrocie do domu postanowiła wypróbować rady Kseni.
Nie ufać, nie przywiązywać się, nie wierzyć w męskie obietnice. Obojętność
Ale trzy lata później pojawił się Kamil. Stworzony tylko dla niej. Przysłany przez los
Sonia od razu to poczuła.
Gdy znajduje się swoje, inne już nie kusi.
Kamil tulił ją sercem, nie wypuszczał ze swoich dłoni. Przenikał do głębi. Sonia zakochała się szybko. Bezwarunkowo. Na zabój.












