– Mamo, skończyłaś już 65 lat. Trzeba iść do notariusza i przepisać dom na spadek – wypominała siostra podczas rodzinnej wizyty

newsempire24.com 3 dni temu

Mamo, masz już 65 lat. Trzeba by się wybrać do notariusza i przepisać dom na spadek wypominała siostra podczas odwiedzin.

Tydzień temu moja mama obchodziła urodziny, dokładnie 65-tkę. Nie miała ochoty robić hucznej imprezy po prostu zaprosiła nas do siebie na spokojne spotkanie w domu. Kupiłem jej wtedy piękny bukiet róż, ciepły szlafrok i kapcie do kompletu. Do tego włożyłem w kopertę 3000 złotych jeszcze się jej przydadzą.

Niestety, żona i dzieci nie mogły wtedy przyjechać. Syn zachorował, córka miała zawody, a Ritę nagle wysłali w delegację do Warszawy. Dzieci jednak narysowały dla babci duży rysunek my wszyscy razem na podwórku przed domem.

Do naszej wsi przyjechała także moja młodsza siostra Wiera:

Słuchaj, zapomniałam coś kupić dla mamy. Powiedz, iż ten szlafrok ode mnie i od ciebie.

Dobrze, ale przed chwilą mówiłaś, iż pamiętasz, iż to ważna okazja okrągła rocznica.

Oj, Darek, nie masz pojęcia, co się u mnie dzieje w pracy!

Moja siostra zawsze była trochę nieporadna. Urodziła dziecko w wieku 19 lat, ojciec dziecka zniknął od razu, choćby alimentów nie płaci. Wtedy pracowałem na budowie i co mogłem, to jej przesyłałem, żeby miała na jedzenie, mleko modyfikowane i ubranka dla Chrystyny.

Załatwiłem też miejsce w przedszkolu dla Irenki i znalazłem Wierze pracę u znajomego, który potrzebował sprzedawczyni do sklepu. Przepracowała tam trzy miesiące i zrezygnowała.

Od tamtej pory żyje adekwatnie z dnia na dzień. Raz robi manicure albo doczepia rzęsy klientkom w salonie, innym razem wyjeżdża na miesiąc za granicę, zostawiając małą mamie pod opieką. Tak było i zeszłego lata, kiedy wyjechała do pracy do Niemiec po trzech miesiącach przywiozła tylko 7000 złotych, które od razu wydała: sobie na nowy telefon, a Chrystynie na laptopa. Teraz zarabiam tyle w jeden miesiąc w firmie, ale też ciężko na to pracuję.

Mama była przeszczęśliwa, iż się zjechaliśmy. Przygotowała masę smakołyków. Wpadła jeszcze jej sąsiadka i ciocia Otylia.

Niestety, świętowanie zakończyło się kłótnią, bo Wiera akurat przy stole zaczęła temat spadku:

Mamo, komu przepiszesz dom?

Oj, Wierko, co za pytania… Przepiszę po równo, podzielicie się.

Jak to po równo? Darek ma mieszkanie i własną działalność, a ja wynajmuję ciągle jakieś kąty. Po co jemu dom?

Mówiła tak, jakby mama miała zaraz umrzeć, bez skrupułów przy wszystkich gościach.

Weroniko, teraz nie czas na takie dyskusje. Nie psuj święta.

A kiedy, niby, mamy rozmawiać? Mamo, masz już 65 lat to już wiek poważny. Lepiej nie zwlekaj i załatw u notariusza, żeby dom był na mnie.

Ciocia Otylia aż zakrztusiła się herbatą, słysząc te słowa. Ja nie mogłem znieść takiej bezczelności wziąłem siostrę za rękę i zaprowadziłem do kuchni:

Ty jesteś nienormalna? Co za głupoty wygadujesz przy stole? Już pogrzebałaś mamę?

Nie wtrącaj się w nasze sprawy. Sama wychowuję dziecko, a ty…

Sama? A kto przywoził ci pieniądze, kto opiekował się Chrystyną razem z mamą? Jeszcze jedno takie słowo, a zaraz zapoznasz się z moją cierpliwością!

Wiera się strasznie obraziła. Spakowała dziecko i wyszła bez pożegnania. Zaczęła mi choćby grozić, iż pójdzie do sądu i na mnie doniesie, ale te jej groźby mam za nic.

Mama jednak bardzo się martwi o Wierę. Siostra zakazała Chrystynie kontaktu z babcią, choćby nie odbiera telefonu. A wszystko przez ten dom. Mama płacze i aż ją serce boli.

Sam już nie wiem, co zrobić z tą moją siostrą. Dorosła kobieta, a zachowuje się jak rozkapryszone dziecko.

Czy słusznie powinienem z nią się godzić? Co wy byście mi doradzili?

Idź do oryginalnego materiału