Dziś mam 45 lat i już od dawna nie otwieram drzwi mojego mieszkania dla gości. Prowadzę dla siebie ten pamiętnik, by lepiej rozumieć siebie i swoje decyzje.
Zauważyłam, iż wiele osób, które wpadają z wizytą, jakby zapomina, iż są gośćmi. Potrafią zachowywać się niegrzecznie, udzielać dobrych rad, a później jeszcze nie mają ochoty się zbierać do domu.
Kiedyś byłam osobą bardzo otwartą na innych. Uwielbiałam zapraszać rodzinę i znajomych, urządzać kolacje i spotkania. Ale z każdym rokiem coraz bardziej mnie to wszystko męczyło. Punkt kulminacyjny nastąpił po czterdziestce wtedy powiedziałam sobie dość.
Ostatnie urodziny świętowałam w małej restauracji w centrum Warszawy, wraz z najbliższymi przyjaciółkami: Zofią i Katarzyną. Było cudownie ciepła atmosfera, bez nerwów, bez przygotowań. Od tamtej pory nie urządzam już przyjęć w domu. Nie potrzebuję tego stresu.
Organizacja kolacji w domu wcale nie jest tania. choćby zwykłe spotkanie kosztuje kilkaset złotych, nie mówiąc już o świętach, gdzie rachunki rosną do niebotycznych sum. Goście zwykle przynoszą drobne prezenty, bo czasy nie są łatwe rozumiem to ale potem zostają do późna i zostawiają po sobie stos naczyń. Ja też mam prawo do odpoczynku.
Teraz miotła i zmywak są mi potrzebne o wiele rzadziej. Sama decyduję, kiedy sprzątam, a kiedy gotuję. Po bożonarodzeniowych czy wielkanocnych spotkaniach czułam się już tylko wyczerpana i przygnębiona. Dziś, po świętach, mam czas na relaksującą kąpiel i spokojny sen.
Nie odmawiam całkiem spotkań. Przyjaciele mogą wpaść na chwilę na herbatę. Nie przejmuję się, iż nie mam upieczonego sernika czy schabowego. Jest mi z tym dobrze. Otwarcie wyrażam, na co mam ochotę. jeżeli mam gorszy dzień, potrafię grzecznie dać do zrozumienia, iż czas już wracać do domu. Niektórzy może uznają to za nieuprzejme, ale ja w końcu zaczęłam dbać o swój spokój.
Co ciekawe, ci którzy lubią bywać u innych, sami raczej nie zapraszają do siebie. Wolą czerpać przyjemność z czyjejś gościnności, unikając zamieszania związanego z gotowaniem i sprzątaniem.
Czy ja jestem osobą gościnną? Już nie tak jak kiedyś. Teraz na pierwszym miejscu stawiam siebie, swoje potrzeby i komfort. Te decyzje dają mi poczucie wolności, jakiego nie znałam wcześniej.














