Jestem emerytką – gdy sprzedawałam obwarzanki na moim stałym stoisku pod blokiem, próbowali mnie osz…

twojacena.pl 20 godzin temu

Jestem emerytką kiedy sprzedawałam obwarzanki, ktoś próbował mnie oszukać.

Stoję sobie przy swoim stoisku z obwarzankami na rogu, gdzie jestem każdego dnia i wtedy podchodzą do mnie dwaj mężczyźni. Elegancko ubrani. Garnitury, krawaty, skórzana teczka. Wyglądają jak ważniacy, ale już z daleka coś mi w nich nie pasuje.

Dzień dobry, pani odzywa się jeden z nich z uśmiechem takiego sprzedawcy, który zaraz cię wpuści w maliny i jeszcze życzy miłego dnia. To pani jest właścicielką tego stoiska?

Tak jest, synku. Dać wam po obwarzanku? Dopiero wyjęte z pieca, jeszcze ciepłe.

Nie, nie po to tutaj jesteśmy. Pani stragan znajduje się w strefie o wysokim znaczeniu handlowym i powinna pani uregulować formalności.

Tu już zapaliła mi się lampka ostrzegawcza. Ale postanowiłam zagrać naiwną.

Oj, kochanieńki, uregulować… Ja ledwo reguluję sobie cukier we krwi. Cukrzyca, nadciśnienie, a ostatnio mi powiedzieli, iż cholesterol na księżycu! A wy, macie cholesterol? Bo ja mam, i powiem wam, jakie leki mi przepisali…

Proszę pani, tylko musi pani podpisać… próbuje mnie przerwać.

Ależ nieładnie tak przerywać starszej osobie. Jak już mówiłam te leki to mnie tak nadmuchały, jak balona na jarmarku. A córka moja, bidulka, rozwodzi się Jej chłop to łajza, taki sam jak mój pierwszy świętej pamięci mąż, niech mu ziemia lekką będzie chociaż za życia lekko nie było

Drugi już się wierci zniecierpliwiony, wyciąga jakieś papiery.

Proszę pani, tu chodzi o karę pięciu tysięcy złotych i…

Pięciu tysięcy?! Oj, dziecko, ja ledwo zbieram na czynsz. Gaz wiecie ile kosztuje? Prąd? Wnuczek mój, najmłodszy, co marzy, by być weterynarzem, choć jeszcze chodzi do szkoły, mówi mi: Babciu, nie odkręcaj tak bojlera. Ale w moim wieku bez ciepłej wody żyć się nie da, kości bolą…

Proszę, niech pani nas wysłucha…

Nie, to wy mnie posłuchajcie. Wiecie, jak to jest handlować obwarzankami mając 68 lat? Emerytura ledwo wystarcza mi na leki. Mam reumatyzm kolana, ręce, kark… Czasem z bólu spać nie mogę. A jednak jestem tu codziennie deszcz, śnieg, upał. Jak nie przyjdę nie mam co do garnka włożyć. I teraz mi mówicie, iż mam zapłacić pięć tysięcy? Chyba lepiej tu od razu polec, przynajmniej macie problem…

Popatrzyli po sobie, już cały mokry byli.

Możemy… możemy rozłożyć płatność na raty…

Na raty? Ja już mam raty w banku, w aptece, w sklepie spożywczym. choćby z sąsiadką za zęba. Wiecie, ile kosztuje jeden ząb? Trzy tysiące złotych! I to u państwowego dentysty!

Jeden już chował swoje papiery.

Ale zaczekajcie, nie skończyłam. Siostra moja jest na dializie. Wiecie, co to znaczy? Trzy razy w tygodniu, cztery godziny pod maszyną. Męczarnia. Składamy się wszyscy bracia i siostry, każdy pomaga, ale ja z obwarzanków daję jej po 100 zł miesięcznie. I co, teraz jeszcze kara? Za co? Wszystkie papierki mam w porządku. Mam zgodę z urzędu miasta, jestem zarejestrowana, podatki płacę drobne, bo i zysk mały. choćby książeczkę zdrowia mam. Pokazać?

Wyjęłam portfel wypchany papierzyskami.

Proszę bardzo! Zezwolenie mam do przyszłego roku, podpisane, podbite. A wy z jakiego wydziału, powiedzcie?

Cofali się już powoli.

A, nie powiedzieliście? Dziwne. Bo ja może jestem emerytką, ale nie głupią. Zanim zaczęłam sprzedawać obwarzanki, przez 35 lat pracowałam w urzędzie miasta dokładnie w wydziale wydającym zezwolenia. Wiem doskonale, kto i czego może się domagać. I wiem, iż prawdziwy inspektor nie przychodzi w byle jakim garniturze i nie żąda pieniędzy do ręki bez kwitka.

Jeszcze jedno na rogu jest kamera. A zięć mój jest policjantem. On mi załatwił stanowisko, bezpieczne miejsce. Chcecie, żebym do niego zadzwoniła? Jest trzy ulice dalej.

Wtedy już prawie pobiegli.

Przepraszamy, musiało dojść do pomyłki…

Bierzcie po obwarzanku na drogę! zawołałam za nimi. Żebyście wiedzieli, iż nie chowam urazy!

Jedna z moich stałych klientek śmiała się do łez.

Pół godziny ich trzymałaś na słuchaniu!

Ale wiesz, co? Pół tego to była bujda. Nie mam cukrzycy, córka zdrowa, siostra cała i zdrowa. Ale tacy naciągacze myślą, iż jak ktoś jest starszy i biedniejszy, to i głupi.

A zięć policjant?

To akurat prawda. Kamera też. Dokumenty tym bardziej. Bo być biednym to jedno, ale głupim to już zupełnie inna sprawa. Sprzedaję obwarzanki, bo emerytura jest żałosna, nie dlatego, iż nie umiem liczyć.

Nałożyłam moim klientom zwyczajową porcję obwarzanków, tym razem z odrobiną więcej cukru, i wróciłam do pracy.

A ty jak sądzisz czy bieda czyni człowieka łatwiejszym do oszukania, czy jednak życiowe doświadczenie i spryt cenniejsze są od niejednego dyplomu?

Idź do oryginalnego materiału