ZNACZEK POCZTOWY
Rafał odszedł od Basi mama westchnęła ciężko, kierując wzrok w okno.
Co masz na myśli? nie rozumiałam, czując narastający niepokój.
Sama nie wiem, jak to wytłumaczyć. Był służbowo w Krakowie przez miesiąc, wrócił zupełnie odmieniony. Powiedział Basi: wybacz, ale kocham inną. Mama zapatrzyła się gdzieś w dal na niewidzialny punkt.
Tak po prostu powiedział? To chyba jakiś żart. Okropność coraz bardziej złościłam się na szwagra Rafała.
Zadzwoniła do mnie Zosia, mówi, iż Basi jest bardzo źle, wezwała pogotowie. Okazało się, iż Basia dostała jakiś atak, nie mogła przełykać. Mama zaczęła gwałtownie mrugać, ledwo powstrzymywała łzy.
Mamo, spokojnie. Sama Basia sobie szkodziła, stawiała Rafała na ołtarzu jak pod obrazkiem Matki Boskiej. Cały czas coś mu udowadniała. Teraz ma, co chciała, łyżkami je łzy Żal mi jej. Ale wierzę, iż Rafał zaraz się opamięta. On przecież kocha Basię i Zosię. Odrzucałam tę tragiczną wieść.
Rafał i Basia zakochali się w sobie szaleńczo. Po dwóch miesiącach znajomości pobrali się. Przyszła na świat ich córka, Zosia. Wszystko w ich życiu było poukładane, ciche, szczęśliwe aż pewnego dnia wszystko się posypało jak domek z kart.
Z miejsca pojechałam do siostry. O takich rzeczach trudno się rozmawia, zwłaszcza z kimś najbliższym.
Basieńko, jak to się stało? Rafał ci przynajmniej cokolwiek wytłumaczył? Zgłupiał chyba? zarzuciłam siostrę pytaniami.
Oj, Julka, sama jestem w szoku. Skąd się wzięła ta kobieta? Oczarowała go, czy jak? Rafał jakby dostał szału, pobiegł do niej bez słowa. Rzucił mi tylko, iż życie ma płynąć, a nie przeciekać. Wrzucił rzeczy do torby i wyszedł. Jakby mnie twarzą po bruku przejechali. Nic nie rozumiem łzy płynęły jej bez końca.
Daj czas, Basieńko. Może twój uciekinier jednak zrozumie i wróci. Zawsze jest cień nadziei przytuliłam zapłakaną siostrę.
Ale Rafał nie wrócił.
Zamieszkał w Poznaniu, z nową żoną.
Krystyna była starsza od Rafała o 18 lat. Różnica wieku zupełnie im nie przeszkadzała. Dusza nie zna wieku, lubiła mawiać Krystyna.
Rafała ogarnęło ślepe uczucie do drugiej żony; była jego latarnią. Miała ostry charakter potrafiła być czuła, potrafiła ranić. Bywała dzika i nieprzewidywalna raz obsypywała ciepłymi słowami, raz cięła jak brzytwa.
Rafał ją uwielbiał.
Nie raz powtarzał: Gdzieś ty się, Krysia, chowała całe moje życie? Pół życia cię szukałem
Basia tymczasem postanowiła mścić się na wszystkich facetach bez wyjątku.
Była piękna każdy się za nią oglądał.
Szybko omotała szefa w pracy. Basieńka, wyjdź za mnie. Będziesz miała jak w bajce, pieniądze to nie problem! przekonywał dyrektor.
Nie chcę już za mąż, panie Stasiu, dosyć mam Lećmy lepiej nad morze, Zosi zdrowie trzeba podratować Basia zalotnie puściła mu oko.
No to jedziemy, kochana.
Sławek traktował ją zwyczajniej. Pomógł przy remoncie. O małżeństwie nie było mowy, bo miał własną żonę i dzieci.
Basia wszystkich owijała wokół palca ale o miłości nie było mowy. Pomagali jej znieść żal, łagodzili samotność, i to wszystko.
Nocami Basia tęskniła za Rafałem. Widziała go we śnie, budziła się zalana łzami. Wspomnienia raniły coraz mocniej. Czuła, iż nie jest w stanie się od niego odczepić.
Czemu nie wystarczyłam? Byłam mu wierna, dbałam o niego, zgody nigdy nie brakowało?
Mijały lata.
Basia żyła swoim rytmem raz flirtowała z dyrektorem, raz pozwalała Sławkowi wrócić do żony.
Zosi stuknęło dwadzieścia, kiedy postanowiła odwiedzić ojca.
Kupiła bilet PKP. W myślach układała, jak będzie rozmawiać z Krystyną, kobietą, która rozbiła ich rodzinę.
Przyjechała do Poznania. Zadzwoniła domofonem.
Ty musisz być Zosia w drzwiach stanęła elegancka kobieta.
Mama jest sto razy piękniejsza, pomyślała Zosia.
A Pani to Krystyna? zgadła.
Tak, zapraszam. Taty nie ma, zaraz będzie Krystyna zaprosiła ją do kuchni.
Robić herbatę, kawę? Jak się teraz żyje, jak mama? Sprawiała wrażenie lekko spiętej.
Pani Krystyno, niech mi Pani powie, jak udało się Pani odebrać mi ojca? Przecież kochał mamę, wiem to na pewno Zosia spojrzała jej w oczy.
Zosiu, nie wszystko w życiu da się przewidzieć. W miłości nie ma gwarancji. Czasem nagłe uczucie zmienia wszystko. Jedno spotkanie i wszystko staje na głowie. Człowiek tańczy z nowym partnerem Dlaczego? Nie da się tego wyjaśnić Krystyna ciężko usiadła przy stole.
Ale czy nie można postawić sobie granic? Rodzina, obowiązek Zosia nie rozumiała. Jej spojrzenie przeszywało kobietę, której nie mogła wybaczyć.
Nie można, dziecko odparła sucho Krystyna.
Dziękuję za szczerość Zosia zignorowała herbatę.
Zosia, chcesz małą życiową radę? Facet jest jak znaczek pocztowy im więcej na niego plujesz, tym bardziej się trzyma. Krystyna zaśmiała się lekko. Z facetem trzeba być raz stalą, raz aksamitem A propos, pokłóciliśmy się z twoim tatą.
Rozumiem. Powinnam czekać, aż wróci? Zosia nie kryła zdenerwowania.
Nie wiem. Od tygodnia mieszka w hotelu. Chcesz, dam adres? Krystyna zapisała coś na kartce. Masz, weź.
Zosia choćby się ucieszyła. Teraz będzie mogła spokojnie, bez świadków, pogadać z ojcem.
Do widzenia i dzięki za kawę Sofija wycofała się błyskawicznie.
Odszukała hotel. Zapukała.
Rafał był wzruszony, widząc córkę. Odrobinę się speszył.
Zosiu, miałem dziś wracać Sama rozumiesz, wielka awantura zaczął się tłumaczyć.
Tato, to wasza sprawa. Ja tylko chciałam cię zobaczyć Zosia delikatnie ujęła go za rękę.
Jak tam mama? zapytał Rafał, chyba tylko dla zasady.
Dobrze, tato. Jakoś się bez ciebie przyzwyczaiłyśmy westchnęła.
Spędzili razem ciepły, spokojny wieczór. Trochę śmiechu, trochę łez
Tato, kochasz swoją Krystynę? zapytała nagle Zosia.
Bardzo. Przepraszam, córciu Rafał spojrzał jej prosto w oczy.
Rozumiem. Muszę już lecieć, zaraz mam pociąg dziewczyna zaczęła się zbierać.
Wpadaj, Zosiu. Jesteśmy rodziną Rafał opuścił wzrok.
Oczywiście Zosia ulotniła się z hotelu jak cień.
Po powrocie do domu postanowiła stosować radę Krystyny.
Nie kochać, nie ufać pustym męskim słowom, nie przywiązywać się
Ale trzy lata później pojawił się ktoś wyjątkowy Konrad. Jakby zesłany przez niebo.
Sofija od razu to poczuła. Nareszcie trafiła na swojego.
Gdy spotykasz swoje, wszystko inne traci smak
Konrad objął ją całym sercem. Przylgnął do jej duszy.
Zakochała się. Bezwzględnie, do granic.











