Reklama

Jeszcze przed ukończeniem trzydziestego roku życia mogłem pochwalić się kierowniczym stanowiskiem i wszystkim tym, co jest z nim związane – wysokimi zarobkami, mieszkaniem, dobrym samochodem i poważaniem wśród rówieśników. Koledzy zazdrościli mi kariery i byli przekonani, że wszystko to osiągnąłem własnymi siłami.

Reklama

Tymczasem prawda była zupełnie inna. Wszystko co miałem było zasługą mojego młodego ciała i wyjątkowych zdolności w łóżku. Jednak ja nikogo nie wyprowadzałem z błędu. I co więcej – byłem przekonany, że to nigdy nie wyjdzie na jaw.

Kariera w korporacji wcale nie jest łatwa

Już na studiach wiedziałem, że jednym z moich podstawowych celów zawodowych będzie zarobienie dużo pieniędzy. Moi rodzice nie mogli sobie pozwolić na dostatnie życie, a ja bardzo chciałem mieć markowe ciuchy, najnowszy telefon i super wypasione auto. A ponieważ szybko zrozumiałem, że na nich nie ma co liczyć, to postanowiłem radzić sobie sam.

– To chyba nie masz innego wyjścia, jak znaleźć sobie bogatą żonę – zażartował kumpel, któremu zwierzyłem się ze swoich planów. – Bo w knajpie raczej tyle nie zarobisz – roześmiał się. A potem szybko ruszył do zmywaka, bo właśnie przyszedł nasz szef i sarkastycznie zauważył, że nie płaci nam za pogaduszki.

– No niestety – przyznałem mu rację i niechętnie ruszyłem do swojej roboty.

Ale ta rozmowa dała mi wiele do myślenia. Wprawdzie nie zamierzałem żenić się w najbliższej przyszłości, ale nic nie stało na przeszkodzie, abym znalazł sobie jakąś bogatą dziewczynę.

– Ty to wiesz, jak się ustawić – powiedział Bartek, gdy kilka miesięcy później rzuciłem robotę w znienawidzonym barze. Właśnie wprowadziłem się do Kaśki, za mieszkanie której płacili jej bogaci rodzice. I tak przeleciały mi studia.

Do tej pory miałem patent na kasę

Zmieniałem dziewczyny jak rękawiczki, a każda kolejna była bardziej bogata od poprzedniej. Dzięki temu nie musiałem martwić się o czynsz, rachunki, jedzenie i imprezy. Kiedy wreszcie skończyłem studia i musiałem poszukać prawdziwej pracy, to było mi szkoda, że skończyło się moje beztroskie życie. „Ale taka jest dorosłość” – mówiłem sobie, wysyłając kolejne CV. Zresztą byłem przekonany, że szybko znajdę robotę i zacznę zarabiać przyzwoite pieniądze.

I owszem, pracę znalazłem dosyć szybko. Ale szybko też przekonałem się, że zrobienie kariery w korporacji wcale nie jest takie łatwe. Swoją karierę zaczynałem od najniższego stanowiska i w ciągu dwóch lat udało mi się awansować zaledwie o dwa stopnie w służbowej hierarchii. A pracowałem ciężko od świtu do nocy.

–To nie tak miało wyglądać – żaliłem się kumplowi, z którym w końcu udało mi się umówić.

Od kilku miesięcy prawie nie miałem wolnego weekendu, a gdy już nie musiałem iść do pracy, to odsypiałem dziesiątki zarwanych nocy.

– No niestety, takie jest życie – usłyszałem filozoficzną odpowiedź.

Jednak ja nie chciałem tego zaakceptować i obiecywałem sobie, że w końcu i do mnie uśmiechnie się szczęście.

Gdy do firmy przyszła nowa kierowniczka, to od razu wyczułem swoją szansę. Postanowiłem działać.

Zakręciłem się wokół nowej szefowej

Zawsze wiedziałem, że jestem facetem, który podoba się kobietom. W końcu od wielu lat ćwiczyłem na siłowni, a męskie zabiegi pielęgnacyjne nie były mi obce. Dodatkowo lubiłem drogie perfumy, a w mojej szafie królowały markowe ciuchy, wyrobiłem sobie gust.

Przyszedł czas na spożytkowanie tego wysiłku – powiedziałem do swojego odbicia w lustrze. Kilka tygodni temu do naszej firmy przyszła nowa kierowniczka, z którą wiązałem duże nadzieje.

Niemal od razu zabrałem się za realizację swojego planu. Nie tylko wykazywałem jeszcze większą inicjatywę niż dotychczas, ale też byłem pierwszy do brania nadgodzin. No i oczywiście starałem się jak najwięcej czasu spędzać w towarzystwie swojej nowej szefowej.

– A ty nie powinieneś już iść do domu? – zapytała mnie któregoś wieczoru, gdy oboje zostaliśmy po godzinach, aby dopiąć bardzo ważny projekt.

– Może i powinienem – odpowiedziałem. – Ale nie chcę – dodałem po chwili i spojrzałem jej głęboko w oczy. Od razu wyczułem, że jest to dobry moment, aby pójść o krok dalej. Dlatego nachyliłem się do niej, a moje usta zbliżyły się do jej warg.

– Chyba nie powinniśmy – usłyszałem jeszcze cichy protest. Ale jej ciało mówiło coś zupełnie innego. Dlatego nachyliłem się do niej jeszcze bardziej. Po chwili poczułem jej ręce na swojej szyi. Potem wszystko poszło standardowo. Wylądowaliśmy na kanapie w jej gabinecie, gdzie spędziliśmy bardzo namiętne chwile.

Po tym pamiętnym wieczorze wszystko potoczyło się bardzo szybko. Tak jak sądziłem, w ciągu kilku tygodni dostałem awans i bardzo znaczącą podwyżkę. A po kilku kolejnych namiętnych nocach awansowałem na kierownika projektu.

– Zasłużyłeś na ten awans – wyszeptała Dorota po kolejnej nocy, którą spędziliśmy razem. I chociaż chciałem zapytać, co wpłynęło na jej decyzję, to w końcu z tego zrezygnowałem. Koniec końców to nie miało żadnego znaczenia. Najważniejsze było to, że moja kariera w końcu nabrała tempa, a ja mogłem czerpać z niej całymi garściami.

W końcu się doczekałeś – powiedział Bartek, z którym spotkałem się kilka miesięcy później. Na spotkanie przyjechałem nowym autem i z chęcią zaproponowałem, że za wszystko zapłacę.

– Ciężka praca popłaca – odpowiedziałem ze śmiechem. A w głębi duszy pomyślałem, że przecież faktycznie ciężko pracuję. Tylko nie każdy musi wiedzieć, na czym ta moja praca polega.

Byłem pewien, że to nie wyjdzie na jaw

Przez kolejne miesiące ciężko pracowałem, aby dalej piąć się po szczeblach kariery. Kilka nocy w tygodniu spędzałem u swojej szefowej, a dodatkowo coraz częściej wyjeżdżaliśmy na wspólne weekendy. Ale nie żałowałem. Moja kariera nabierała rozmachu, a moje konto bankowe w końcu wyglądało zadowalająco.

No i pojawiła się zazdrość kolegów. Niemal wszyscy kumple ze studiów podziwiali szybkie tempo mojego rozwoju zawodowego.

– Zawsze wiedziałem, że jesteś zdolny – usłyszałem z ust kolegi, za którym nigdy nie przepadałem. A teraz proszę, nawet on chwalił moje osiągnięcia.

– Wiedziałam, że osiągniesz sukces – zapewniła mnie koleżanka, którą spotkałem po kilku latach ciszy z jej strony. I pomyśleć, że na studiach zarzucała mi lenistwo.

Tak było z niemal wszystkimi znajomymi. Podczas studiów większość z nich mówiła, że jestem bezczelnym i leniwym typem, a teraz niemal wszyscy gratulowali mi moich zawodowych sukcesów.

– Po prostu ci zazdroszczą – podsumował Bartek, który jako jedyny zawsze wierzył w to, że osiągnę sukces. Ale nawet jemu nie powiedziałem, dzięki czemu zaszedłem tak daleko. I nigdy nie zamierzałem tego zrobić. Jednak nie przewidziałem, że los potrafi spłatać figla.

Do tej pory zawsze byłem niezwykle ostrożny. Spotykałem się z Dorotą daleko od pracy, a w biurze nigdy nie dałem po sobie poznać, że łączy nas coś więcej niż tylko zawodowa relacja. Ale tego dnia zupełnie się zapomniałem. Jeszcze w pracy skradłem szefowej kilka namiętnych buziaków, a gdy zjeżdżaliśmy windą na parking, to nie mogłem oderwać od niej swoich dłoni.

– O, Tomek – usłyszałem obok siebie damski głos. I to akurat wtedy, gdy oparłem Dorotę o maskę samochodu, a moje ręce krążyły po jej ciele. – Cześć – padło ironiczne powitanie.

Szybko się odwróciłem i spojrzałem w niebieskie oczy swojej koleżanki, która kilka tygodni temu zapewniała mnie, że zawsze wierzyła w mój sukces.

– Cześć – odpowiedziałem. I niemal natychmiast otworzyłem drzwi auta, aby odjechać i nie musieć kontynuować tej rozmowy.

A ty pracujesz z Tomkiem? – usłyszałem zdziwiony głos koleżanki, która teraz spoglądała na Dorotę. I wtedy uświadomiłem sobie, że obie kobiety się znają. A dodanie dwóch do dwóch wcale nie było takie trudne. – No tak, w końcu jesteś tu kierowniczką – padł jeszcze ironiczny komentarz.

A dodatkowo na twarzy koleżanki ze studiów zobaczyłem sarkastyczny uśmieszek. I już wiedziałem, że to nie skończy się dobrze.

Nie pomyliłem się. W ciągu kilku kolejnych dni wśród moich znajomych rozeszła się fama, że sypiam z szefową.

– I tak się teraz osiąga sukces – usłyszałem z ust kumpla.

Zresztą pozostali wcale nie byli lepsi. W ciągu tygodnia z człowieka, który osiągnął sukces własną ciężką pracą, stałem się bawidamkiem, który awanse i podwyżki załatwiał sobie poprzez łóżko szefowej. Ale jak nie patrzeć, było w tym sporo prawdy.

Przez kilka dni biłem się z myślami, co mam dalej zrobić. Ale koniec końców postanowiłem żyć dokładnie tak jak dotychczas. Za bardzo cenię sobie moje wygodne życie, aby z niego zrezygnować. A znajomi? No cóż, niech sobie gadają, co chcą. I tak uważam, że mi zazdroszczą.

Tomasz, 28 lat

Reklama

Czytaj także:
„Po 40-stce zacząłem uganiać się za stażystką. Żona nie ma pojęcia, co zrobiłem na wyjeździe integracyjnym”
„Żona wolała wyrywać chwasty w obcym ogródku, niż sadzić róże ze mną. Zainterweniowałem dosłownie w ostatniej chwili”
„Dziewczyna wyciągała ode mnie wszystkie pieniądze i wciąż chciała więcej. Jak chce zasiłku to niech idzie do MOPSU”

Reklama
Reklama
Reklama