Michael Burry, inwestor który jako jeden z nielicznych przewidział kryzys finansowy w 2008 roku, właśnie rozpoczął najbardziej agresywną inwestycję w swojej karierze. Pod koniec listopada 2025 uruchomił newsletter na Substack, który w mniej niż tydzień przyciągnął 90 tysięcy subskrybentów. Jego przekaz jest brutalnie prosty – bańka sztucznej inteligencji pęka, a Nvidia to następny Enron. A co najważniejsze, Burry nie tylko ostrzega. On aktywnie próbuje wywołać krach, w który wierzy.

Fot. Warszawa w Pigułce
Newsletter jako broń masowego rażenia
To, co czyni obecną sytuację wyjątkową, to fakt iż Burry zrezygnował z rejestracji swojego funduszu Scion Asset Management w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych. W praktyce oznacza to, iż nie musi już składać regularnych raportów o swoich pozycjach inwestycyjnych ani przestrzegać wielu ograniczeń regulacyjnych. Zyskał wolność, której nie miał wcześniej – może mówić głośno, bez cenzury i bez obawy przed konsekwencjami prawnymi.
W ostatnich tygodniach listopada Burry dosłownie rzucił się w wir kampanii przeciwko branży AI. Nie ogranicza się do suchych analiz finansowych – używa swojego nowego newslettera oraz mediów społecznościowych do systematycznego podważania wycen spółek technologicznych. Trzeciego listopada opublikował na platformie X serię wykresów fundamentalnych sektora AI z ironicznym komentarzem nawiązującym do Gwiezdnych Wojen. Przekaz był jasny – dane finansowe branży AI nie mają sensu, a inwestorzy ignorują czerwone flagi.
Pytanie które teraz zadają analitycy brzmi niepokojąco – czy Burry może stać się katalizatorem krachu, który sam przewiduje? Historia zna takie przypadki. Jim Chanos nie stworzył oszustw księgowych Enrona, ale jego głośna krytyka w latach 2000-2001 dała innym inwestorom przyzwolenie na kwestionowanie firmy i przyspieszyła jej upadek. David Einhorn swoją szczegółową analizą manipulacji księgowych Lehman Brothers podczas konferencji w 2008 roku sprawił, iż inni inwestorzy stali się bardziej sceptyczni, co mogło przyspieszyć utratę zaufania prowadzącą do krachu.
1,1 miliarda dolarów przeciwko AI
W pierwszym kwartale 2025 roku fundusz Burry’ego niemal całkowicie zmienił strategię. Liczba posiadanych akcji spółek spadła z 13 do zaledwie 7. Z portfela zniknęły wszystkie chińskie giganty technologiczne – Alibaba, Baidu, JD.com i PDD Holdings. Burry nie tylko sprzedał te akcje, ale też zajął krótkie pozycje na te same spółki, stawiając na ich spadek.
Ale prawdziwy szok przyszedł wraz z ujawnieniem jego pozycji na amerykańskie spółki AI. Dokumenty złożone w Komisji Papierów Wartościowych pokazały, iż fundusz Scion Asset Management posiada niedźwiedzie opcje na Nvidia i Palantir o łącznej wartości nominalnej 1,1 miliarda dolarów według stanu na koniec września. To nie są drobne zakłady na korektę – to masywne pozycje wskazujące na przekonanie o dramatycznych spadkach.
Koncentracja jest uderzająca. Palantir stanowi około 66 procent jego portfela, podczas gdy Nvidia zajmuje około 13,5 procent. Opcje sprzedaży, które kupił Burry, dają mu prawo do sprzedaży akcji po z góry określonej cenie, co czyni je opłacalnymi gdy ceny akcji spadają. Kupując opcje zamiast bezpośredniego shortowania akcji, Burry ogranicza swoje potencjalne straty do zapłaconej premii, zachowując jednocześnie znaczny potencjał zysków jeżeli te akcje gwałtownie spadną.
Estée Lauder – jedyny wyjątek
W całym tym pesymistycznym scenariuszu jedna firma wyróżnia się pozytywnie. Burry zwiększył zaangażowanie w Estée Lauder, podwajając liczbę posiadanych akcji do 200 tysięcy o wartości ponad 13 milionów dolarów. Luksusowy producent kosmetyków przeszedł restrukturyzację i wymianę kierownictwa, co zdaniem inwestora może przełożyć się na odbicie spółki. To interesujący kontrast – podczas gdy stawia przeciwko najbardziej rozreklamowanym technologiom przyszłości, kupuje tradycyjną firmę kosmetyczną.
Fundamentalna analiza podważa ekonomię AI
Sednem argumentacji Burry’ego są badania Phila Cliftona, byłego zastępcy zarządzającego portfelem w Scion, który teraz prowadzi własną firmę Pomerium Capital. CNBC uzyskał dostęp do kilku notatek badawczych Cliftona z początku 2024 roku, które pomagają nakreślić sceptyczną tezę Sciona dotyczącą AI.
Clifton argumentuje, iż choć adopcja generatywnej sztucznej inteligencji przyspiesza, ekonomia stojąca za masową rozbudową infrastruktury branży nie uzasadnia jeszcze kosztów. W swoim pożegnalnym liście do inwestorów Sciona pod koniec października, Burry nazwał Cliftona „najbardziej płodnym myślicielem”, jakiego kiedykolwiek spotkał.
Kluczowym elementem tej analizy jest polityka amortyzacji. Giganci technologiczni wydłużyli okres użytkowania serwerów w księgach do sześciu lat. Tymczasem cykle produktowe Nvidii realizowane są teraz tylko rok, co czyni starsze chipy funkcjonalnie przestarzałymi i mniej energooszczędnymi, na długo przed ich księgowym odpisaniem. Scion twierdzi, iż firmy potencjalnie zawyżają okres użytkowania chipów, zaniżając tym samym amortyzację i zawyżając krótkoterminowe zyski.
Nvidia odpiera te zarzuty, twierdząc iż jej sprzęt pozostaje produktywny znacznie dłużej niż twierdzą krytycy, dzięki efektywności napędzanej przez system systemu CUDA firmy. Mimo to Burry i inni krytycy wykorzystują tę sprzeczność.
Co więcej, Microsoft anulował projekty centrów danych, które miały wykorzystywać 2 gigawaty energii elektrycznej w USA i Europie, powołując się na nadpodaż. Prezes Alibaby ostrzegł, iż w infrastrukturze AI tworzy się bańka. Żadna firma nie skorzystała bardziej na wydatkach na AI niż Nvidia, której akcje poszybowały w górę wraz z bezprecedensowymi zamówieniami na procesory GPU od dostawców usług chmurowych. Ale Scion kwestionuje, czy ci klienci kiedykolwiek wygenerują ekonomiczne zwroty z tych inwestycji.
Globalne napięcia i ryzyko recesji
Decyzje Burry’ego wpisują się w szerszy obraz niepewności gospodarczej. Rosnące stopy procentowe i niejasna polityka banków centralnych tworzą niestabilne środowisko. W kwietniu 2025 roku nowe cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa zachwiały rynkami. Rekordowy dług publiczny USA przekroczył 36 bilionów dolarów. Te czynniki razem zwiększają ryzyko recesji i globalnych zawirowań finansowych.
Burry ostrzega również przed „Trumpcesją” – recesją wywołaną cłami. Przewiduje wahania PKB i opóźnienia ze strony Rezerwy Federalnej, choć jednocześnie stawia na solidne zarobki korporacji i „dywidendy pokojowe” równoważące inflację. To złożony obraz – nie prosty pesymizm, ale selektywne przewidywanie gdzie uderzy kryzys.
Robert Kiyosaki również widzi „największy krach w historii”
Michael Burry nie jest jedynym znanym inwestorem który ostrzega przed nadchodzącą katastrofą. Robert Kiyosaki, autor bestsellerowego „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, wydał równie apokaliptyczne ostrzeżenia w ostatnich tygodniach listopada 2025.
Dwudziestego trzeciego listopada Kiyosaki napisał na platformie X, iż „największy krach w historii już się rozpoczął” i iż dotknie on jednocześnie Stanów Zjednoczonych, Europy i Azji. Jego ton był jeszcze bardziej alarmistyczny niż zazwyczaj. Ostrzegł, iż automatyzacja napędzana AI eliminuje miejsca pracy, a gdy znikną stanowiska, upadną zarówno nieruchomości biurowe jak i mieszkalne. To jego zdaniem główna przyczyna nadchodzącego globalnego krachu.
Podobnie jak Burry, Kiyosaki przewidywał ten moment od lat. W 2013 roku opublikował książkę „Rich Dad’s Prophecy” przewidującą największy krach w historii. Teraz twierdzi, iż ta przepowiednia się spełnia. Jego prognozy są konkretne – srebro, które dziś kosztuje około 50 dolarów za uncję, może niedługo osiągnąć 70 dolarów, a do 2026 roku potencjalnie 200 dolarów za uncję. W Indiach oznaczałoby to cenę srebra przekraczającą 6 lakh rupii za kilogram.
Kiyosaki radzi ludziom kupować złoto, srebro i kryptowaluty – dokładnie te same aktywa, które promował od lat. Nazywa srebro „najlepszą i najbezpieczniejszą” inwestycją na nadchodzący okres. Podobnie jak Burry, Kiyosaki krytykuje politykę Rezerwy Federalnej i przewodniczącego Jerome’a Powella, twierdząc iż obecna polityka zniekształca rynki finansowe i przygotowuje grunt pod znaczny spadek.
Dwudziestego pierwszego listopada Kiyosaki oszacował swoją pozycję w srebrze na 2,25 miliona dolarów, pokazując iż nie tylko mówi, ale też inwestuje zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ostrzegł, iż miliony ludzi stracą wszystko – pracę, akcje i domy. Ale jednocześnie utrzymuje, iż wielkie kryzysy często dostarczają ogromnych możliwości dla inwestorów którzy przygotują się wcześnie.
W jego wizji nadchodzącej „Wielkiej Depresji” ci którzy mają wykształcenie finansowe i posiadają realne aktywa mogą wyjść znacznie bogatsi. Ostrzega, iż sztuczna inteligencja może sprawić, iż stopień naukowy z uczelni stanie się bezwartościowy, ponieważ dyplom to „fałszywe wykształcenie finansowe”. Jak pisze, jego bankier nigdy nie pytał o świadectwo czy średnią ocen – chciał zobaczyć sprawozdanie finansowe.
Zarówno Burry jak i Kiyosaki widzą fundamentalny problem w wycenach napędzanych przez AI i łatwy pieniądz z banków centralnych. Obaj stawiają na realne aktywa – Burry shortuje przecenione akcje tech i kupuje luksusowe kosmetyki, Kiyosaki kumuluje metale szlachetne. Obaj mają historię kontrowersyjnych przewidywań, które czasem się sprawdzają spektakularnie, a czasem po prostu się nie materializują.
Różnica polega na narzędziach. Burry prowadzi precyzyjną kampanię wykorzystując swoją renomę, newsletter i pozycje opcyjne wartości ponad miliarda dolarów. To nie jest pasywne ostrzeżenie – to aktywna próba wywołania zmiany w nastrojach rynkowych. Kiyosaki natomiast działa jak ewangelista, niestrudzenie powtarzając swoje przesłanie szerokiej publiczności przez media społecznościowe i książki, próbując zmienić zachowania drobnych inwestorów.
Czy historia się powtarza?
Burry już raz udowodnił, iż potrafi przewidzieć finansową burzę gdy reszta świata ją lekceważy. Jego zakład przeciwko kredytom subprime w latach 2005-2007 przyniósł setki milionów dolarów zysków i miejsce w historii jako jeden z niewielu, którzy to przewidzieli. Film „The Big Short” z Christianem Bale’em w roli Burry’ego uwiecznił tę historię.
Ale Burry ma też historię nietrafnych prognoz. Jego niedawne zakłady nie zawsze wypalały. Niektórzy obserwatorzy rynku zwracają uwagę, iż jego apokaliptyczne ostrzeżenia z 2020 i 2021 roku nie zmaterializowały się w przewidywanej skali. Rynki kontynuowały wzrost pomimo jego ostrzeżeń.
Tym razem jednak sytuacja wydaje się inna. Burry nie tylko ostrzega – ma megafon w postaci newslettera z 90 tysiącami subskrybentów zebranych w mniej niż tydzień. Ma wolność od ograniczeń regulacyjnych po wyrejestrowaniu funduszu. Ma reputację człowieka, który przewidział 2008 rok. I ma 1,1 miliarda dolarów postawionych przeciwko najbardziej rozreklamowanym firmom dekady.
Naprawdę niepokojące pytanie wisi nad tym wszystkim – czy Burry jest kanarkiem w kopalni węgla, ostrzegającym przed nieuniknionym upadkiem, czy może jego sława, historia sukcesów, nieograniczony głos i gwałtownie rosnąca publiczność mogą wywołać właśnie tę implozję, którą przewiduje?
Rynki są bardzo podatne na wyprzedaż akcji technologicznych. W październiku akcje tech śledzone przez Bank of America przyczyniły się do ponad 90 procent całkowitego zwrotu indeksu S&P 500 w tym miesiącu. jeżeli ten filar się zachwieje, cały rynek może pójść za nim.
Czy Burry ma rację co do bańki AI? Czy jego agresywna kampania przyspieszy spadki, które przewiduje? A może po raz kolejny rynki udowodnią, iż mogą pozostać irracjonalne dłużej niż przeciwni inwestorzy mogą pozostać wypłacalni? Nadchodzące miesiące dadzą odpowiedź. Ale jedno jest pewne – Michael Burry znów sprawił, iż Wall Street słucha. I tym razem używa wszystkich dostępnych narzędzi, żeby upewnić się, iż jego ostrzeżenie dotrze jak najdalej.















